Im więcej szperam w Internecie, tym bardziej jestem przekonana, iż nie posiadamy takiej sobie zwykłej skundlonej jamniczki miniaturowej, tylko tzw. psa designerskiego (ang. designer dog). Patrząc na dziwne uszy i nazbyt wysokie i mocno umięśnione tylne nogi, nasza Evey jest ni mniej ni więcej, ale Chiweenie - mieszanką Chihuahua i jamnika. ;)))23 February 2010
Czasami wygląda jak jamnik, ale zazwyczaj to jednak nie...
Im więcej szperam w Internecie, tym bardziej jestem przekonana, iż nie posiadamy takiej sobie zwykłej skundlonej jamniczki miniaturowej, tylko tzw. psa designerskiego (ang. designer dog). Patrząc na dziwne uszy i nazbyt wysokie i mocno umięśnione tylne nogi, nasza Evey jest ni mniej ni więcej, ale Chiweenie - mieszanką Chihuahua i jamnika. ;)))22 February 2010
Surrealnie...
Wczoraj wieczorem 10-funtowa jamniczka miniaturowa stanęła mi na lewym oku. Jak bezsensownie by to nie brzmialo...
14 February 2010
11 February 2010
07 February 2010
30 January 2010
29 January 2010
28 January 2010
Wydaje mi się, że mam zdolną pasierbicę...
Nie mam żadnych zdolności plastycznych, moja wiedza na temat sztuki ogranicza się do pewnych ulubionych okresów, ale wiem, co mi się podoba...
19 January 2010
18 January 2010
Chirurdzy...
Na kilka dni przed powrotem Mamy do Krakowa, odwiedziłyśmy historyczny Pennsylvania Hospital. Udało się nam tam między innymi obejrzeć unikatową (i czasowo ograniczoną) wystawę medycznych rysunków Jana Van Rymsdyka. Prace, na pozór podobne w swojej wymowie do eksponatów wystawy Body Worlds Gunthera von Hagensa, zrodziły się jednak z zupełnie innych pobudek.
Precyzyjnie ukazane szczegóły anatomiczne tych pasteli wynikają z chęci poznania ciała ludzkiego przez XVIII-wiecznych chirurgów. Samo wykonanie to czysta sztuka i talent artysty.
Choć sposób pozyskiwania ciał do analiz był zapewne równie kontrowersyjny... Więcej do przeczytania na ten temat znajdziecie tutaj oraz w książce "The Knife Man" autorstwa Wendy Moore.17 January 2010
Makowy projekt poboczny
Fiolety haftu wiosennego będą niezwykle trudne do zniesienia, więc przyjemnością będzie praca nad makowym obrazem, który w czasie swojego pobytu w Stanach, rozpoczęła moja Mama:
Pory Roku - wejście w fazę końcową
Tuż przed wyjazdem Mamy zdołałam zakończyć haft jesienny. Mając ukończone trzy z czterech obrazów, mogę w tej chwili zacząć myśleć o ich oprawie. :)))
14 January 2010
11 January 2010
09 January 2010
Subscribe to:
Posts (Atom)




















