Chyba wiem, czemu ciąża trwa 9 miesięcy, a proces adopcyjny prawie rok. Do myśli o byciu matką trzeba się po prostu przyzwyczaic. Zostanie rodzicem z dnia na dzień jest bardzo trudne. Przekonuję się o tym w ostatnich dniach na własnej skórze. Ale powoli dochodzę do siebie.
Dziś odrabiałam z Jessie zadanie domowe z języka hiszpańskiego, o którym nie mam bladego pojęcia. Bawiłyśmy się przednio. Boże błogosław Internet, w którym bez problemu znalazłam liczebniki hiszpańskie. ;)))
Jessie przyszła do domu uśmiechnięta i zadowolona, choc bolało Ją ramię po szczepionce na grypę. Wdała się też w ogromną kłótnię ze swoją mamą, co zdaje się potwierdzac teorię, iż Mała powinna zostac na stałe u nas. Zobaczymy co będzie dalej. Póki co dajemy radę. Parzę rumianek gdy boli brzuch, okładam lodem miejsce po zastrzyku, układam do spania 3 miliony małych zabawkowych zwierzątek i Dziecko się do mnie uśmiecha z wdzięcznością. Będzie dobrze.


