Showing posts with label Praca. Show all posts
Showing posts with label Praca. Show all posts
01 July 2010
10 June 2010
17 December 2008
Czy to jeszcze jest Nauka, czy może już ocieramy się tutaj o Sztukę?...
19 September 2008
Niezmiennosc fal radiowych
Pracuję ostatnio sporo z mikroskopem. I gdy tak siedzę sobie w tym ciemnym pokoju z klimatyzacją nastawioną poniżej 20 stopni, to słucham RMF FM - jednej z nielicznych polskich rozgłośni, z której serwerem mogę się tutaj bez problemu połączyc. Biorąc pod uwagę muzykę puszczaną w tym radio, myślę, że wiąże się to z tym, iż nikt nie chce w Polsce RMFu słuchac. Za każdym razem, gdy włączam Media Player, słyszę albo Ace of Base "The sign" i zaraz potem DJ Bobo "There is a Party", albo Urszulę z następującą po niej piosenką "Let's Get Loud" Jennifer Lopez. Utwory, których słuchałam w połowie lat 90tych, gdy kończyłam liceum i zaczynałam studia! Niewiarygodne wręcz...
A gdy słucham tych piosenek, powstają mi takie cuda:
09 July 2007
Troszke sobie ponarzekam w czasie inkubacji
Bo ja naprawde dzisiaj na to siedzenie po nocy nie zasluzylam. W sobote przez poltorej godziny prasowalam, a potem przez kolejnych 5 bylam w labie. W niedziele zrobilam 3 rundy prania, przygotowalam prezentacje na poniedzialkowe (czyli dzisiejsze) spotkanie labowe, ugotowalam pyszny obiad dla 4 osob, bylam mila i sympatyczna dla wszystkich (wlacznie z 9-letnim diablikiem Nickiem), posprzatalam kuchnie i jadalnie i wymylam 2 lazienki. Dzis wstalam godzine wczesniej niz normalnie, ogolilam nogi i wyprostowalam wlosy, przyszlam do labu godzine i 10 minut wczesniej niz zazwyczaj oraz przedstawilam ciekawy papier na spotkaniu labowym. To wszystko do 11. Ale szefowa widocznie stwierdzila, ze to nie wystarczy i kazala pracowac wiecej. Czyli dluzej, bo niestety szybciej z 16% zelami poliakrylamidowymi sie nie da. No i siedze teraz sama i glowa mnie boli i jestem bardzo nieszczesliwa.
OK, dosc narzekania. Trzeba isc do labu sprawdzic te 4 zele, ktore sie puszczaja juz od 3 godzin.
Zadowolenia szefa celem najwyzszym
Dzisiaj, jak za starych dobrych czasow u Stamma, chyba bede w labie nocowac. Szefowa chce zobaczyc wynik JUTRO. Zero dyskusji. Jedynym co Ja usprawiedliwia jest to, iz Jej jutrzejszy eksperyment zalezy od mojego dzisiejszego. No i poza tym jest szefem... A na polu jest 36 stopni, wiec moze i lepiej bedzie do nocy poczekac...
23 May 2007
Kilka słów o tym, co u mnie
W związku z tym, ze ostatnio kilka osob pytało mailowo o to, co u mnie w tej chwili słychac, odpowiadam, iz:
1) cieszę się z tego, ze nasza przeglądówka została przyjęta do JCS,
2) czytam publikacje z lat 70tych i czuję się, jakbym odrabiała zadanie domowe z historii,
3) jestem zafascynowana porządkiem wszechswiata,
5) chociaz mam swiadomosc, ze swiat nie jest na to zupełnie przygotowany,
6) a ja musze zaprezentowac swoje wyniki na forum instytutowym,
7) i w związku z tym jestem absolutnie przerazona...
Czyli jak widac jest normalnie - zyję pracą, gonię w piętkę i jestem zestresowana.
Poza tym, w chwilach wolnych, czyli tak jakos pomiędzy 20:30 a 22:00, próbuję prowadzic normalne (sic!) zycie domowe i:
8) wybrac alternatywny projekt hafciarski,
9) dokończyc wysiewanie mojego ogrodka ziołowego,
10) starac się nie przejmowac tym, ze pewnie zabilismy ze 3 pingwiny, bo mielismy nieszczelną klimatyzację i ulatniał się z niej freon,
11) zapomniec o tym, ze za 2 tygodnie będę miała wyrywanego zeba.
Ale w sumie to jest super i nie mam tak naprawde na co narzekac. :)))
17 May 2007
Kobieta-naukowiec
Moja szefowa jest kobieta, o czym dobitnie swiadcza Jej zmienne nastroje. Jednego dnia jest entuzjastycznie nastawiona do danego tematu, po to tylko, aby nastepnego stwierdzic, ze nie ma on najmniejszego sensu. Tak bylo z kupowaniem domu i tak jest tez w stosunku do kandydatow ubiegajacych sie o stala pozycje w instytucie. Co odroznia Ja jednak od przecietnej baby, to to, iz nie nazywa siebie neurotyczka, lecz mowi o sobie jako o "niezbuforowanym roztworze" (w oryginale unbuffered solution). I choc czasami trudno jest za Nia nadazyc, to nawet nie mozna sie na Nia zloscic... ;)))
Labels:
Moje Zycie za Woda,
Naukowo,
Praca,
Trochę Bez Sensu
29 April 2007
Przemyślenia niedzielne z dala od labu
Subscribe to:
Posts (Atom)



