Showing posts with label Artystycznie. Show all posts
Showing posts with label Artystycznie. Show all posts

03 April 2010

Niekonwencjonalna Wielka Sobota

Dzień spędziliśmy mało świątecznie, ale jednak odświętnie. Koncert Norah Jones i Jej zespołu w Tower Theatre był absolutnie doskonały. Możecie wierzyć w bezstronność mojej opinii, bo do fanów tej artystki jak dotąd się nie zaliczałam...
Zdjęcie autorstwa Aileen Bannon (http://www.philly2philly.com/culture/lens).

10 October 2009

Chwilowe oderwanie się od nowej rzeczywistości

Ten weekend Jessie spędzała u swojej mamy, więc my mogliśmy z Timem zrobić coś razem i dla siebie. Pojechaliśmy do Filadelfii zobaczyć wystawę Matisse i sztuka francuskiej Riwiery. Ekspozycja nie powaliła nas na kolana, ale była warta odnotowania w naszym niewielkim karneciku kulturalnym. Dużo większy entuzjazm wzbudził w nas mural prezentowany w poczekalni dworca przy 30 ulicy. Filadelfia słynie ze swojego Mural Arts Program, który angażuje artystów oraz społeczności zaniedbanych dzielnic miasta, aby w pewien sposób odmienić szarą rzeczywistość. Prośba o "pomalowanie świata na żółto i na niebiesko" jest tu aktywnie i skutecznie wprowadzana w życie. Najnowszym projektem był mural zatutułowany "This We Believe" ukazujący uczucia Filadelfijczyków do ich miasta. Zobaczcie zresztą sami jego fragmenty:




Dzień zakończyliśmy (pierwszą dla nas obojga) wizytą w Port Richmond, polskiej dzielnicy Filadelfii. Jest to ubogie, ale czyste miejsce, które napełniło mnie tym smutkiem, który zawsze odczuwam w kontaktach z Polonią amerykańską. Tym niemniej warto było błądzić po północnej Philly, chociażby po to, żeby kupić kiełbasę krakowską, półtłusty biały ser oraz książkę w niewielkiej księgarni. No i oczywiście, aby zobaczyć jeszcze jeden filadelfijski mural. :)))


Dawno nie było tu tak słonecznego dnia...

07 September 2008

Kulturalnie i z poświęceniem

Byliśmy wczoraj w Nowym Jorku. Po raz pierwszy odkąd tu przyjechałam. Dwa i pół roku zabrało mi wybranie się do stolicy świata. Motywacji dostarczyła mi wystawa prac J. M. W. Turnera w The Metropolitan Museum of Art. Pisałam o niej w październiku zeszłego roku, gdy obrazy wystawiane były w Waszyngtonie, gdzie nigdy nie udało nam się dotrzec. Wczoraj, pomimo zapowiadanej burzy tropikalnej przyniesionej przez huragan Hannah, dotarliśmy na nowojorską Penn Station i dzielnie przemaszerowaliśmy 4 i pół kilometra aż do samego muzeum. Siódma Aleja, Madison Square Garden, Times Square, Broadway, Central Park. Tę drogę pokonaliśmy w upalnej duchocie w ponad godzinę. Ale było warto. 140 prac, obrazów olejnych, akwareli i szkiców, ukazujących niezwykły talent i wyobraźnię tego brytyjskiego artysty, który 40 lat przed manifestem Impresjonistów tworzył obrazy tak impresjonistyczne jak tylko definicja na to pozawala. Zresztą porównajcie sami ten obraz zachodzącego słońca, który Turner ukończył w roku 1833:
z "Impresją Wschodzącego Słońca" stworzoną przez Moneta w 1873, która uważana jest za oficjalny początek Impresjonizmu.Do powieszenia w naszym domu kupiliśmy obraz bardziej realistyczny, ale więcej dla nas znaczący i bardziej do wystroju pasujący - pejzaż wenecki: "Venice: The Dogana and San Giorgio Maggiore" z roku 1834:
Mamy na piętrze w domu "ścianę wenecką" z pamiątkami przywiezionymi z naszej podróży poślubnej. ;)))

A jak już jestem przy obrazach i wystawach, to chciałabym tutaj pokazac dwa obrazy, które zachwyciły mnie w zeszłym tygodniu na wystawie prac indyjskiego malarza Nandalala Bose w Philadelphia Museum of Art. Pierwszy to "Annapurna", artystyczna odpowiedź artysty na głód panujący w Bengalu w roku 1943. Na obrazie tym hinduski Bóg Shiva, zredukowany do szkieletu odprawia swój błagalny taniec przed Boginią obfitości Annapurną, trzymającą miseczkę ryżu w dłoniach:
Drugi obraz przedstawia Sati - kobietę, która z własnej woli, z żalu po śmierci ukochanego męża dokonuje aktu samospalenia.
I tyle na dziś odnośnie tego, co mnie w tych dniach porusza. ;)))

01 January 2008

Zapowiedź rychłej przyjemności

Już w lutym wybieramy się na wystawę malarstwa Fridy Kahlo w PMA!

Właściwy początek roku

Niektórzy mówią, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. W ramach zaklinania rzeczywistości wymalowałam więc sobie dzisiaj pięknie paznokcie, ubrałam się ładnie, wymalowałam pysek i pojechaliśmy z Timikiem do Filadelfii na wystawę pejzaży Renoira.
Po wyjściu z Muzeum Sztuki zrobiłam kilka sympatycznych zdjęc.

A po powrocie do domu zjedliśmy pyszny obiad i teraz idziemy oglądac "Volver" na DVD. I tak ma byc w tym roku - spokojnie, przyjemnie i miło. Czego nam wszystkim życzę. :))) Buźka!

18 October 2007

Obowiazkowa wizyta w Washington D.C.

Dobrze jest przegladac prase. :))) Z ostatniego numeru magazynu TIME dowiedzialam sie o wystawie prac J.M.W. Turnera w National Gallery of Art, znajdujacej sie w Washington D.C. Nie bylam jeszcze w stolicy Stanow Zjednoczonych, wiec tym bardziej ciesze sie, ze znalazlam ku temu pretekst.
Obraz: J.M.W. Turner “Slave Ship” 1840

01 July 2007

Wystawa



Dotarliśmy w końcu na wystawę Ike Taiga i Tokuyama Gyokuran. I chociaż było to wyjście przeze mnie tak ogromnie wyczekiwane, nie rozczarowałam się. Zwoje, wachlarze i parawany czarują i zachwycają. Obrazy i kaligrafia niedoścignione. Kompletny katalog wystawy dostępny do wglądu w naszym salonie. :)))

09 May 2007

Gratulacje dla Alicji

Co prawda film "Trade" wchodzi na ekrany amerykanskich kin dopiero 7 wrzesnia, ale juz teraz mozemy przeczytac w The New York Times, ze Alicja Bachleda-Curus jest jedna z "The Ones to Watch". Ponizej wklejam fragment artykulu na temat Alicji:

*************************

May 6, 2007
Breaking Through
By KAREN DURBIN

Alicja Bachleda-Curus
The 23-year-old Polish actress Alicja Bachleda-Curus has had a busy career in Eastern European film and television since she was 16. Now she is about to make her American debut with an indelible performance in "Trade" (Sept. 7), as a victim of international sex trafficking. Although the movie's narrative is fiction, it was inspired by "The Girls Next Door," an article by Peter Landesman that appeared in The New York Times Magazine in 2004.
"Trade," which stars Kevin Kline, runs on dual narrative tracks that ultimately converge. One concerns the ordeal of Ms. Bachleda-Curus's Veronica, a young mother from Poland, and Paulina Gaitan's Adriana, a 13-year-old Mexican. In the other, Mr. Kline's federal insurance investigator, for reasons of his own, helps Adriana's older brother, played by Cesar Ramos, trace her captors to a house in New Jersey, where her virginity will fetch a high price.
Thanks to Ms. Bachleda-Curus, the victims' story has its own dramatic tension. Hoping to make a good life for the son she has temporarily left with her mother, Veronica believes she has found work in America through an agency. But the agency is a front for a Russian-Polish trafficking ring that uses Mexico City as a transit point to the United States. The terror starts minutes after her arrival in Mexico, when she and other young women are quickly deprived of their passports and hustled into a van, around the time that Adriana is snatched from her bicycle by other members of the ring.
The strength of Ms. Bachleda-Curus's performance lies in its rigorously contained desperation. Because much of "Trade" plays out in a milieu so vicious it feels like an extra circle of hell, her character functions for the viewer as a sort of spirit guide. But Veronica is a complicated Virgil. Behind her subdued facade the stages of her ordeal register in small gestures and her quietly expressive eyes.
Listless and glazed after the kidnappers rape her and threaten to seize her son in Poland, she rouses herself in response to the terrified Adriana. Later, with the reflexive care of a woman used to cleaning up messes, she helps a girl who has vomited, and the night that they cross the river into the United States, she is the first to slide down a steep bank into the black water below. Gradually and, if anything, more desperate than ever, Veronica has become heroic, and Ms. Bachleda-Curus has expressed her evolution in such subtle increments that her strength is a revelation. Her gaze has become discreetly watchful, searching for weakness in her captors and any means of escape.

*************************

Pozostaje wiec juz tylko oczekiwac na premiere filmu i trzymac kciuki za kolejne sukcesy Ali po tej stronie Oceanu. :)))

04 April 2007

Nie-moje zycie kulturalne

Timik jest dzis w Nowym Jorku razem z Samie (starsza cora, juz prawie 13-letnia) i miedzy innymi zobaczy "Upiora w Operze" na Broadway'u, a ja siedze sobie w zatechlym labie z dala od jakiejkolwiek kulturalnej cywilizacji... Pustynia...
Zartuje, zartuje. "Upiora..." juz widzialam w moje 30te urodziny, a niedlugo planujemy wyjscie na "Nedznikow". Tak tylko chcialam sobie ponarzekac i zdjecie maski i rozy zamiescic. ;)))

18 March 2007

Imieniny


Dostałam dzis od Timika prezent imieninowy. Nie wytrzymał bidula i dał mi go miesiąc wczesniej. I teraz musi zacząc kombinowac co tez da mi 23 kwietnia. ;)))
W tej litografii zakochałam się jakis czas temu i teraz w końcu ją mam. :))) Jest to 57 kopia z 275 wykonanych. Autorka najprawdopodobniej jest hiszpanska artystka z lat 50tych XX wieku, Marie Jesus de Sola.
Jak Wam się podoba?...

21 February 2007

Oskarowo

Wczoraj nareszcie udało mi się obejrzeć "Crash" ("Miasto Gniewu" w polskim tłumaczeniu) - film, który w zeszłym roku otrzymał kilka Oskarów. Było to intensywne przeżycie, które pokazało mi Amerykanów jako ludzi, którzy jednak mają emocje i uczucia, a nie tylko żyją schowani za polityczną poprawnością i gładkimi uśmiechami. Polecam!

13 February 2007

Sumi-e - moja najnowsza pasja

Nigdy nie ukrywalam mojej fascynacji kultura Azji, ale teraz postanowilam zblizyc sie do niej tak bardzo, jak tylko jest to mozliwe bez koniecznosci opuszczania bezpiecznych granic mojej najblizszej okolicy.

Wpatruje sie w magnolie namalowana technika sumi-e przez pania Jean Kigel i beznadziejnie ufam, ze kiedys tez uda mi sie cos tak pieknego stworzyc...


Poki co, mam zestaw swoich pedzli. Sama przygotowuje swoj tusz.




Patrze w moja piekna i madra ksiazke, starajac sie wyczuc fakture papieru, miekkosc pedzla i odkryc tajemnice rozcienczenia tuszu. Staram sie bardzo. I caly czas powtarzam te slowa:

"Sztuka sumi-e polega na uchwyceniu natury przedmiotu, a nie jego rzeczywistego wygladu. W czasie tworzenia obrazu, artysta stara sie przedstawic chi, czyli dusze obiektu. Cierpliwosc, samodyscyplina i koncentracja sa niezbedne w dotarciu do rownowagi, rytmu i harmonii".
- Jean Kigel -
Kiedys w koncu ta sztuke opanuje... :)))

12 February 2007

"Inne Piesni" - nadal pod wrazeniem...

Wlasnie zdalam sobie sprawe z tego, ze jeszcze ani slowem nie wspomnialam w tym blogu na temat "Innych Piesni" Jacka Dukaja - ksiazki, ktora de facto uratowala mnie przed zwariowaniem po przeprowadzce do Stanow. Trzymala moj intelekt w ryzach wtedy, gdy wszystko w moim zyciu przewracalo sie do gory nogami i gdy nawet nie widzialam mozliwosci wyjscia z tego impasu.

Pomimo tego, iz jestem otoczona przez ludzi lubujacych sie w literaturze SF, jakos nigdy nie zdolali mnie oni swoja pasja zarazic (zreszta podobnie jak nigdy nie nauczylam sie przy nich gry w brydza ;PPP). Bo ja naleze do tych nieskomplikowanych istot, ktorym do szczescia wystarczy realizm magiczny Borgesa i Marqueza. "Inne Piesni" zostaly mi przedstawione (tak samo jak wiekszosc waznych dla mnie osob i rzeczy) przy barze na Refo i w sumie nie zdolalo do mnie wtedy dotrzec to, iz moze byc to ksiazka ocierajaca sie o rejony fantastyki. I w tej chwili pozostaje ona dla mnie przede wszystkim ksiazka o ogromnym ladunku intelektualnym, ksiazka, ktora wdziera sie w umysl i zupelnie reorganizuje nasze spojrzenie na swiat, przywracajac mu bardziej pierwotny aspekt. Polecam serdecznie! A Mizowi raz jeszcze serdecznie dziekuje. :)))

08 February 2007

Zagadka z Instytutu

Co przedstawia ponizsze zdjecie?


I jeszcze te dwa, ktore sa moimi ulubionymi:



Odpowiedzi wraz z informacjami o autorach zdjec znalezc mozna tutaj, badz tez (jesli ktos jest w okolicy) odwiedzajac przed 2 marca 2007 moj szanowny Instytut. :)))

03 February 2007

Moze chociaz w tym roku Nike trafi we wlasciwe rece

Wlasnie skonczylam czytac "Anne In w grobowcach swiata" Olgi Tokarczuk. Jak zawsze jestem pod wrazeniem. I mam nadzieje, ze w roku 2007 Jury nie popelni juz bledu i przyzna nagrode Nike wlasnie tej Autorce i za ta wlasnie ksiazke.

Uczta

W miniony czwartek bylo mi dobrze. Czulam sie tak, jakby wszystko na swiecie znowu wrocilo na swoje miejsce. Po wielu latach oczekiwania, nareszcie posiadam na DVD "Podwojne Zycie Weroniki" Kieslowskiego. Wydane 21 listopada 2006 przez Criterion Collection. Poprawiona jakosc obrazu i dzwieku (w koncu mamy ere High Definition). 2 plyty z mnostwem dodatkow i komentarzy. Piekna ksiazeczka z recenzjami i analizami. Gdy rozpakowywalam paczke z Amazonu mialam lzy w oczach i tak juz zostalo mi do konca filmu. Uczta. Po prostu uczta. Zycie jest piekne dzieki takim wlasnie zdarzeniom.