Showing posts with label Filmowo. Show all posts
Showing posts with label Filmowo. Show all posts

28 July 2010

Nawet w Ameryce mozna obejrzeć europejski film...

Wspominałam kiedyś na blogu o tym, że razem z Timem przeczytaliśmy z zapartym tchem trylogię Millenium Stiega Larssona. Niedawno znaleźliśmy zaś w księgarni DVD ze szwedzkim filmem na podstawie pierwszej książki. Nie jest to typowe, aby europejskie filmy były tutaj szczególnie eksponowane. Jeszcze bardziej nietypowa jest obecność kina europejskiego w amerykańskich kinowych multipleksach serwujących wyłącznie łatwostrawne produkcje Hollywood. Ale jakimś cudem udało się nam dziś zobaczyć "Dziewczynę, która bawiła się ogniem" w filadelfijskim kinie Ritz Five - kinie, które bardziej przypomina nasze krakowskie ARS, niż jakiekolwiek inne Cinema City... ;)))

19 July 2009

Głupostki - edycja 2009

Projekt "Zima" powoli dobiega końca, więc zaczynam się już szykowac do haftowania Pani Jesiennej. Odwiedziłam wczoraj mój ulubiony lokalny sklepik z akcesoriami do haftowania i dodałam do kolekcji muliny więcej złoto-jesiennych barw:
A przy okazji też zakupiłam wzór na przyszły projekt. Znowu ambitny, ale jakże urokliwy:
Poza tym niewiele się tutaj dzieje. Przygotowujemy się powoli do świąt listopadowo-grudniowych, bo wtedy będzie z nami Mama. :))) Wczoraj między innymi zamówiłam drugiego anioła choinkowego z kolekcji Lenoxu:
Muzycznie w domu usłyszec można przede wszystkim najnowszy albumy Pink "Funhouse", napisanypo rozstaniu z mężem i w związku z tym bardzo osobisty.
A w kinie zobaczyliśmy ostatnio nowych "Transformersów" i "Harry'ego Pottera". Pierwszy z nich zasługuje na uwagę, bo po pierwsze mówimy o TRANSFORMERSACH, poza tym częśc scen kręcona była w Filadelfii w pobliżu mojego instytutu, natomiast "Książę Półkrwi" byłby filmem bardzo dobrym, gdyby powstał na podstawie oryginalnego scenariusza, a nie książki... Bo porównań niestety nie da się uniknąc...


27 April 2009

Obejrzane, przeczytane

Nie czytam ksiazek w ostatnich dniach, bo pracuje za duzo i doswiadczam powaznego odmozdzenia. Poza tym przeziebienie i grypa w opcji "back-to-back" zakichaly mi zwoje mozgowe dosc skutecznie. Czytam magazyny roznorakie i znajduje w nich czasami ciekawe artykuly. Tak jak na przyklad w numerze 1076 magazynu "Rolling Stone", gdzie Ethan Hawke bardzo zajmujaco napisal o "ostatnim poecie-wyrzutku" Krisie Kristoffersonie"The Last Outlaw Poet"). Ilu z Was wiedzialo, ze to wlasnie Kris Kristofferson napisal najwiekszy przeboj Janis Joplin "Me and Bobby McGee"?... Ja w swej ogromnej ignorancji kojarzylam go tylko z rol w serii "Blade".
Jesli o filmy chodzi, to w koncu udalo sie nam obejrzec "Quantum of Solace", ktory ogromnie mnie rozczarowal. Podobnie zreszta jak "The Duchess" (pol. "Ksiezna"). Nie mam cos ostatnio szczescia. Miejmy nadzieje, ze najnowszy "X-Men Origins: Wolverine" bedzie tak dobry jak jego recenzje i zwiastuny.

25 February 2009

Nawet w amerykanskiej telewizji mozna zobaczyc dobry film...

W zeszlym tygodniu dostalam przesylke z trzema ostatnimi numerami magazynu FILM. Z wielkim zainteresowaniem przeczytalam juz numer grudniowy, w ktorym miedzy innymi znalazlam podsumowanie roku 2008 z lista 10 najbardziej interesujacych filmow minionego roku. Na drugiej pozycji w tym zestawieniu znalazl sie "Motyl i skafander" - film francuski powstaly na podstawie autobiografii Jean-Dominique Bauby, redaktora naczelnego francuskiego ELLE, ktory w wyniku udaru zapadl w tzw. Locked-In syndrome. Jego cialo bylo calkowicie sparalizowane, poruszac mogl tylko lewa powieka, ale on sam byl calkowicie swiadomy siebie i swojego otoczenia. W czasie pobytu w szpitalu Jean-Do "podyktowal" swoje przemyslenia asystentce, ktora recytowala alfabet, a on mrugnieciem podawal litery, tworzac slowa i zdania, az w koncu powstala ta ponad 120-stronicowa ksiazka. Niesamowita sila motyla duszy unieruchomionego w bezuzytecznym skafandrze ciala. I niesamowity jest rowniez film, ktory wspaniale przedstawia swiat z punktu widzenia nieruchomego Bauby. Nie spodziewalam sie, ze bedzie mi danym obejrzec ten film i to w dodatku tak szybko i jeszcze w telewizji. Polecam serdecznie!

28 July 2008

MAMMA MIA!

Krytyk z magazynu TIME tak podsumował występ Meryl Streep w kinowej wersji musicalu z piosenkami ABBY pt."Mamma Mia!":
Martwię się, że gdy pewnego dnia Meryl Streep umrze i trafi do aktorskiego Nieba, przyjmujący ją anioł powie tak: "Na tej szali kładę dekady twoich transcendentalnych występów, a na tej to coś zwane "Mamma Mia!". Odejdź!
Ale choc recenzenci wytykają braki tej produkcji, to i tak wszyscy kończą swe recenzje w pozytywnym tonie zachęcającym do wybrania się do kina. "Mamma Mia!" to optymistyczna i ciepła opowiastka oparta na wybranych piosenkach ABBY, która nie ma większych ambitnych aspiracji poza chęcią wywołania (u)śmiechu w widzach. I jeśli tak ją potraktujecie, to zapewniam, ze będziecie się wyśmienicie bawic. :)))

14 July 2008

Cytat dnia

Oglądnęłam dziś film pt. "Evan Wszechmogący". Taki sobie był to obraz, ale spodobało mi się w nim jedno zdanie wypowiadane przez Boga - Morgana Freemana:
"When we pray for patience, God doesn't make us patient, but give us opportunity to be patient. And when we ask for courage, God doesn't give us courage, but gives us the opportunity to be courageous."

W polskim tłumaczeniu brzmiałoby to zdanie pewnie tak:

"Gdy modlimy się o cierpliwośc, Bóg nie czyni nas bardziej cierpliwymi, ale stwarza dla nas sytuacje, w których możemy wykazac się cierpliwością. A gdy prosimy Boga o odwagę, On nie czyni nas odważnymi, ale daje nam możliwośc bycia odważnymi."

No i tak mi się tu na blogu zrobiło religijnie coś. Ale widac tego w tym momencie potrzebuję. ;)))

29 December 2007

Oglądam, czytam, słucham

Wczoraj Dziewczynki już pojechały do swojej Mamy i nasz telewizor w końcu może odbierac kanały inny niż Cartoon Network i Nickelodeon. Zasiedliśmy więc z Timem zaopatrzeni w talerz pełen faszerowanych pieczarek i babeczek z serem brie i dżemem figowym i obejrzeliśmy bardzo pozytywnie przez krytykę oceniony film pt. "Kelnerka" (ang. "Waitress") z Keri Russell w roli tytułowej. Serdecznie go polecam w ramach relaksującej i inteligentnej (choc nie intelektualnej) rozrywki.
Nie polecam natomiast najnowszego hitu Willa Smitha "I Am Legend". Przez półtorej godziny siedziałam w kinie z napiętym każdym mięśniem mojego ciała, co w efekcie zmieniło się później w gigantyczny ból głowy. Film, jak zresztą każdy film Willa Smitha, jest rewelacyjnie zrealizowany i w sumie do niczego nie można się w nim przyczepic, ani do efektów specjalnych, ani do gry aktorskiej, ani nawet do fabuły. Ale jednak coś mi w nim nie podoba. Może to, że cały problem ze zmutowanym wirusem atakującym ludzi jest zbyt realistyczny aby mógł byc rozrywkowy?... W ramach antidotum obejrzeliśmy w domu "10 things I hate about you", mój ukochany film odmóżdżający. ;)))
Jeśli chodzi o lekturę, to tak jak pisałam wcześniej podróżuję teraz z pierwszą częścią "mrocznej" trylogii Phillipa Pullmana. A niedawno skończyłam czytac najnowszą książkę Jonathana Carrolla "Zakochany Duch". Muszę chyba przeczytac powtórnie "Krainę Chichów", aby przekonac się, czy to ja już wyrosłam z zachwytu nad Jego twórczością, czy też może po prostu Jego pisanie staję się coraz mniej atrakcyjne.
A na moim iPodzie króluje Alicia Keys ze swoim najnowszym albumem "As I Am" na przemian z zeszłorocznym albumem Nelly Furtado "Loose" i koncertem Tori Amos nagranym w Filadelfii.

22 December 2007

Gdyby moja dusza była zwierzęciem...

Wczoraj oglądnęliśmy przepiękny film zrealizowny na podstawie pierwszej części trylogii Philipa Pullmana "Mroczne Materie", zatytułowanej "Złoty Kompas" (w polskim tłumaczeniu znanej również jako "Zorza Północna"). Przyznaję się, że książek nie przeczytałam, choc Samantha przyniosła mi je, gdy tylko dowiedziała się, że realizowany jest film. Jakoś tak głupio było mi czytac książki dla dzieci. Ale po zobaczeniu filmu wszystkie 3 tomy wylądowały już na moim biurku i nie odpuszczę dopóki nie dowiem się, jak historia się kończy. A film polecam bardzo serdecznie, zwłaszcza tym, którzy lubią "Opowieści z Narnii".

A jeśli chodzi o tytuł tego posta, to myślę, że moja dusza byłaby pręgowcem amerykańskim (ang. chipmunk).

Dlaczego o tym piszę, wyjaśni się, gdy tylko zaczniecie czytac bądź oglądac "Złoty kompas". :)))

24 November 2007

Cukierkowo, ale przecież o to właśnie chodziło

W ramach poprawiania nastroju przy moim całkiem świeżutkim przeziębieniu wybraliśmy się dziś z Timem do kina na film pt. "August Rush". Film absolutnie zjechany przez profesjonalnych krytyków i jednocześnie wysoko oceniany przez widzów napełnił nas uśmiechem na cały wieczór. Prosta historia o chłopcu z bidula, który wszędzie dokoła siebie słyszy muzykę i który uparcie wierzy, że dzięki muzyce zdoła odnaleźc swoich rodziców. Prosta historia pięknie opowiedziana i pozostawiająca ciepło i spokój w sercu. Bo przecież do tego, żeby było dobrze na świecie potrzeba nam oprócz Katharsis najambitniejszych greckich tragedii, również słodkich bajek o pięknych zakończeniach.

21 November 2007

Miłośc w czasach zarazy - realizm już niemagiczny

Zgadzam się z opinią "The New York Times", że ta ambitna adaptacja książki Marqueza traci coś ze swej magii po przeniesieniu na wielki ekran. Tym niemniej obejrzenie filmu tak innego od tych ostatnio przeze mnie oglądanych stanowi ulgę dla ducha. Polecam, ale pięciu gwiazdek nie daję.

13 October 2007

Zdziecinniala staruszka

Zapomnialam napisac, ze w zeszla niedziele Jessie wybierala film, na ktory szlismy do kina. Nasza najmlodsza chciala zobaczyc "The Game Plan" - familijna komedie o popularnym zawodniku NFL, ktory pewnego dnia dowiaduje sie, ze ma 8-letnia corke, ktora ma sie opiekowac. Przewidywalny scenariusz nie odebral nam przyjemnosci ogladania. Zwlaszcza, ze Dwayne "The Rock" Johnson zawsze dobrze wyglada na ekranie.

16 September 2007

Filmy - te, które obejrzałam i te, które chcę zobaczyc

Zupełnie zapomniałam odnotowac, że jakiś czas temu widzieliśmy "Ultimatum Bourne'a". Wiem, że nikomu tego filmu nie muszę polecac, ale obowiązek dziennikarski (khe, khe!) nie pozwala mi go pominąc. ;)))
Dzisiaj oglądnęliśmy "The Brave One" (polski tytuł "Odważna") z Jodi Foster. Kolejna wspaniała rola tej utalentowanej aktorki. Film wzrusza, trzyma w napięciu i zaciera granicę pomiędzy porządkiem i bezprawiem. W przyszłym tygodniu na ekrany amerykańskich kin wchodzi film "Eastern Promises" w reżyserii Davida Cronenberga z Viggo Mortensenem w roli głównej. Historia o rosyjskiej mafii w Londynie. Zapowiedzi wyglądają interesująco, recenzje są obiecujące.
Kolejnym filmem, na który czekamy jest "American Gangster" z Denzelem Washingtonem i Russellem Crowe (amerykańska premiera: 2 listopada). Prawdziwa historia czarnoskórego gangstera, który władał Harlemem w latach 70tych ubiegłego stulecia.
I jeszcze "We Own the Night", którego zapowiedź widzieliśmy dzisiaj po raz pierwszy (przewidywana premiera w USA: 12 listopada). W rolach głównych Mark Wahlberg i Joaquin Phoenix. Jeszcze jedna historia o nowojorskiej mafii. No i wychodzi na to, że ja tylko oglądam męskie filmy z serii "zabili go i uciekł". Pięknie. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że ostatnio obejrzałam na DVD francuski film pt. "Kocha... Nie kocha!" z Audrey Tautou. Dobrze poprowadzona zajmująca historia, tym niemniej nie był to najlepszy francuski obraz, jaki w swoim życiu widziałam. No i jeszcze niedawno wspominałam nieszczęsną "Samotnośc w Sieci", którą dokończyłam oglądac tylko dlatego, że nie lubię zostawiac rzeczy niedokończonych i rozgrzebanych. Ten film polecam wyłącznie tym, którzy naprawdę (!!!) lubią patrzec na Cielecką lub/i Chyrę.

15 September 2007

Wczoraj zaczęłam oglądac...

Film był dołączony do magazynu "Twój Styl", który kupuję regularnie w polskim sklepie w Trenton. Film wydany bardzo ładnie, bo choc bezpłatny, to i jakośc bardzo dobra i podpisy angielskie dośc przyzwoite. Sam film mnie umęczył. Nie pamiętam, żebym tak bardzo męczyła się nad książką Janusza L. Wiśniewskiego. Ale czytałam ją gdy byłam dużo młodsza i dużo bardziej egzaltowana, więc ciężko jest mi o porównanie. Akcja filmu jest wolniejsza niż w najbardziej artystycznym filmie francuskim i to przede wszystkim mnie męczy. Podobają mi się obrazy, ujęcia i podobają mi się bohaterowie. Uśmiecham się do wielojęzyczności świata Jakuba, bo jest to świat, który sama znam. Nie bardzo zrozumiałam zaistnienie bohaterki granej przez panią Elżbietę Czyżewską w ruinach Nowego Orleanu. Mówiła po angielsku ze zdecydowanym polskim akcentem, ale nie była Polką. Taki szczególik, który jakoś mnie dziabnął. Obsadzenie Kukiza w roli grzesznego księdza było za to wspaniałym pomysłem. Film zapauzowałam, gdy Murzynka-sprzątaczka opowiada o mózgu Einsteina. Nie byłam w stanie przez tą scenę przejśc. Dzisiaj dokończę oglądanie i może powiem Wam, jak zapamiętam ten film. Przetestuję też go na Timie. A póki co wklejam odsyłacz do bardzo pozytywnej recenzji opublikowanej przez Anitę Zuchorę w miesięczniku "Film".

21 July 2007

To musimy zobaczyc w ten weekend

John Travolta jako Edna Turnblad, matka Tracy (Nikki Blonsky) i zona Wilbura (Christopher Walken)?... Tego nie mozna przepuscic! W niedziele idziemy do kina na "Hairspray". :)))


04 July 2007

Schodzę na psy...

A przynajmniej mój gust filmowy tam zmierza. Przy okazji dzisiejszego święta wybraliśmy się z Timem do kina na "Transformers", filmową wersję kreskówki z lat 80tych. Możecie wierzyc mi, lub nie, ale nawet na tym filmie zdołałam się popłakac. No i co ja mam z sobą zrobic?...

01 July 2007

Wstyd się przyznac...

Wczoraj poszliśmy z Timem do kina na "Szklaną pułapkę 4", czyli na najnowszy film z Brucem Willisem z serii "Die Hard". No i muszę przyznac, że bawiłam się dobrze obserwując zmagania nieśmiertelnego Johna McClane w cyfrowym świecie. A sama idea filmu akcji była cudownym odpoczynkiem od animowanych filmów o pingwinach, które zmuszona byłam oglądac w ostatnich miesiącach...

09 May 2007

Gratulacje dla Alicji

Co prawda film "Trade" wchodzi na ekrany amerykanskich kin dopiero 7 wrzesnia, ale juz teraz mozemy przeczytac w The New York Times, ze Alicja Bachleda-Curus jest jedna z "The Ones to Watch". Ponizej wklejam fragment artykulu na temat Alicji:

*************************

May 6, 2007
Breaking Through
By KAREN DURBIN

Alicja Bachleda-Curus
The 23-year-old Polish actress Alicja Bachleda-Curus has had a busy career in Eastern European film and television since she was 16. Now she is about to make her American debut with an indelible performance in "Trade" (Sept. 7), as a victim of international sex trafficking. Although the movie's narrative is fiction, it was inspired by "The Girls Next Door," an article by Peter Landesman that appeared in The New York Times Magazine in 2004.
"Trade," which stars Kevin Kline, runs on dual narrative tracks that ultimately converge. One concerns the ordeal of Ms. Bachleda-Curus's Veronica, a young mother from Poland, and Paulina Gaitan's Adriana, a 13-year-old Mexican. In the other, Mr. Kline's federal insurance investigator, for reasons of his own, helps Adriana's older brother, played by Cesar Ramos, trace her captors to a house in New Jersey, where her virginity will fetch a high price.
Thanks to Ms. Bachleda-Curus, the victims' story has its own dramatic tension. Hoping to make a good life for the son she has temporarily left with her mother, Veronica believes she has found work in America through an agency. But the agency is a front for a Russian-Polish trafficking ring that uses Mexico City as a transit point to the United States. The terror starts minutes after her arrival in Mexico, when she and other young women are quickly deprived of their passports and hustled into a van, around the time that Adriana is snatched from her bicycle by other members of the ring.
The strength of Ms. Bachleda-Curus's performance lies in its rigorously contained desperation. Because much of "Trade" plays out in a milieu so vicious it feels like an extra circle of hell, her character functions for the viewer as a sort of spirit guide. But Veronica is a complicated Virgil. Behind her subdued facade the stages of her ordeal register in small gestures and her quietly expressive eyes.
Listless and glazed after the kidnappers rape her and threaten to seize her son in Poland, she rouses herself in response to the terrified Adriana. Later, with the reflexive care of a woman used to cleaning up messes, she helps a girl who has vomited, and the night that they cross the river into the United States, she is the first to slide down a steep bank into the black water below. Gradually and, if anything, more desperate than ever, Veronica has become heroic, and Ms. Bachleda-Curus has expressed her evolution in such subtle increments that her strength is a revelation. Her gaze has become discreetly watchful, searching for weakness in her captors and any means of escape.

*************************

Pozostaje wiec juz tylko oczekiwac na premiere filmu i trzymac kciuki za kolejne sukcesy Ali po tej stronie Oceanu. :)))

15 April 2007

Legenda wiecznie żywa

Gdy byłam w podstawówce wszystkie dziewczyny kochały się w Robinie z Sherwood:
Ciekawe kto go jeszcze teraz pamięta...
W tej chwili będąc za oceanem oglądam kolejne wcielenie banity z Sherwood w nowym serialu BBC. W głównej roli Jonas Armstrong. Jakzesz on inny od Michaela Praeda - Robina lat 80tych... ;)))

07 March 2007

Postępy w rękodziele



Tyle się zmieniło dzis na moim obrazku. :)))
A poza tym oglądnelismy dzis z Timem "Babel" - kolejny film Alejandro Gonzalez Inarritu, twórcy między innymi "Amores Perros" i "21 Gramów". W moim odczuciu film nie dorównuje swoim poprzednikom w trylogii, ale tym niemniej warty jest poswięcenia mu czasu.

03 February 2007

Uczta

W miniony czwartek bylo mi dobrze. Czulam sie tak, jakby wszystko na swiecie znowu wrocilo na swoje miejsce. Po wielu latach oczekiwania, nareszcie posiadam na DVD "Podwojne Zycie Weroniki" Kieslowskiego. Wydane 21 listopada 2006 przez Criterion Collection. Poprawiona jakosc obrazu i dzwieku (w koncu mamy ere High Definition). 2 plyty z mnostwem dodatkow i komentarzy. Piekna ksiazeczka z recenzjami i analizami. Gdy rozpakowywalam paczke z Amazonu mialam lzy w oczach i tak juz zostalo mi do konca filmu. Uczta. Po prostu uczta. Zycie jest piekne dzieki takim wlasnie zdarzeniom.