Showing posts with label Obrazki z Nowego Swiata. Show all posts
Showing posts with label Obrazki z Nowego Swiata. Show all posts

27 June 2009

Magiczny swiat patchworkow

Dzisiaj w ramach zwiedzania Ameryki odwiedzilismy Amish Country, a w nim miedzy innymi miasteczko o wdziecznej nazwie Intercourse (pol. stosunek). Znajduje sie tam komercyjna pulapka na turystow w postaci "amiszowego centrum handlowego" Kitchen Kettle Village, gdzie wiekszosc "oryginalnych oraz recznie wykonanych" produktow tak naprawde pochodzi z Chin, Indii, oraz innych Indonezji. Mama byla tym tak zniesmaczona, ze balam sie, iz nie zdolamy w zadnen sposob wymazac tego rozczarowania. Na szczescie w czasie naszej wedrowki znalezlismy dwa fascynujace miejsca i w dodatku oba zwiazane z patchworkami, ktorymi moja Mama jest zafascynowana juz od lat. Pierwszym z nich byla galeria wyrobow patchworkowych Village Quilts, gdzie jedna z recznie wykonanych kolder kosztowala 1350 dolarow!! Jak sie dowiedzielismy przy innej okazji, cena ta oznacza, iz 75-letnia autorka tego dziela spedzila nad nim okolo 700 godzin!!
Drugim miejscem bylo The People's Place Quilt Museum z wystawa wspolczesnych patchworkowych obrazow. Oczywiscie nie zdolalam sobie odmowic przyjemnosci sfotografowania tych szmatkowych dziel sztuki i prezentuje je Wam teraz ponizej. :)))











12 October 2008

Chip czy Dale?...

Nie wiedziec czemu mam zajawkę na gryzonie. Lubię chyba wszystkie jakie po świecie chodzą, ale do moich ulubionych należą wiewiórki amerykańskie (ang. chipmunk, pol. pręgowce), które kiedyś były bohaterami kreskówki Disneya. Widziałam je jak dotąd tylko dwa razy (są dużo mniejsze niż się spodziewałam, a przez to jeszcze bardziej milaśne), ale dziś miałam ze sobą aparat fotograficzny, więc i Wam mogę jednego przedstawiciela gatunku zaprezentowac. :)))

25 September 2008

Jedna z wielu niewidzialnych linii podzialu

Sa Amerykanie, ktorzy wypowiadaja nazwe arabskiego panstwa na Bliskim Wschodzie jako [i'rak], ale sa rowniez jednostki mowiace [ai'rak]. Czemu jest to dla mnie tak wazne?... Poniewaz z Irakiem dziele ta sama kontrowersyjna samogloske stojaca na poczatku mojego imienia... Dodac rowniez moge, ze osoby, ktore naleza do drugiej grupy, a ktore na przyklad w banku maja napisac moje imie ze sluchu wybieraja zazwyczaj opcje Elona. Mialam juz nawet karte kredytowa z taka wersja, bo urzedniczka nie dala sie przekonac, iz ja lepiej znam pisownie mojego nietypowego wegierskiego imienia. Ah well. W kazdym kraju zyja osobnicy, ktorym sie wydaje, ze maja wylacznosc na posiadanie racji.

28 July 2008

A myslalam, ze niewiele juz moze mnie zdziwic...

Jezdzac codziennie pociagiem do Filadelfii przyzwyczilam sie juz do widoku kobiet odprawiajacych swoje poranne oblucje. Widzialam pania wklepujaca w twarz krem nawilzajacy. Regularnie siada kolo mnie inna pani, ktora przez cale 40 minut wspolnego podrozowania naklada makijaz, poczawszy od plynnego podkladu, a na rozu na policzkach skonczywszy. Widzialam kobiety szczotkujace wlosy i pilujace paznokcie. Wydawalo mi sie, ze widzialam juz wszystko, ale oczywiscie nie docenilam poziomu ekshibicjonizmu Amerykanek i dzisiaj naprawde zdziwilam sie, gdy zobaczylam dziewczyne skubiaca brwi w pociagu. "Co kraj to obyczaj" powinnam sobie powiedziec i dodac moze jeszcze, "ze jesli wszedles miedzy wrony, to musisz krakac tak, jak one", ale ja wciaz nie moge sie do tego typu zachowan przyzwyczaic...

27 July 2008

45 minut w czyśccu...

Ugrzęzłam wczoraj na dworcu w Trenton i nie mogłam się z niego wydostac... Pociągi w weekendy w Stanach Zjednoczonych jeżdżą raz na godzinę. Jeśli podróz wymaga przesiadek, to trzeba przygotowac się na spore opóźnienia. To właśnie spotkało mnie wczoraj. Miałam dojechac z Filadelfii do Trenton o 13:54, a następny pociąg na północ New Jersey miałam miec o 14:03. Wydawałoby się, iz 9 minut to dośc czasu na przejście z jednego peronu na drugi. Niestety wjazd do stolicy stanu New Jersey odbywa się ruchem wahadłowym i pierwszeństwo przejazdu mają szybkie pociągi Amtraku, do którego nalezą tory kolejowe. Mój pociąg w związku z tym stał przez 20 minut w odległości około 500 metrów od stacji i kolejno przepuszczał 3 różne pociągi. Do Trenton wjechaliśmy o 14:15 i nie było tam już śladu po moim następnym pociągu. Następny miał planowany odjazd o 15:03, więc jako ze bardzo nie lubię zapyziałego trentońskiego dworca, stwierdziłam, ze wsiądę w ten sam pociąg, którym przyjechałam i ze wrócę do domu. Nie przewidziałam jednak tego, iż pociąg w przeciwnym kierunku odjeżdza o 14:58. Chcąc czy nie chcąc zostałam więc uziemiona na 45 minut na śmierdzącym i zatłoczonym peronie w 30 stopniowym upale bez możliwości znalezienia miejsca siedzącego. I było to w stolicy jednego z najbardziej uprzemysłowionych stanów Ameryki Północnej. Pomyślcie o tym, gdy będziecie narzekac na opóźnione autobusy MPK. Buźka! ;)))

13 July 2008

Ulubiona częśc niedzieli

To ta, gdy wracam do domu z kościoła z cotygodniowym biuletynem parafialnym i na drugiej stronie czytam sekcję zatytułowaną "Dobre Uczynki naszych Dzieci". Można tam znaleźc takie oto kwiatki:
- Kelly: "Nie śmiałam się, gdy mój kolega upadł."
- Madison: "Pomogłam mamie zrozumiec mojego brata."
- Kristopher: "Byłem miły dla babci, gdy przyszła do nas w odwiedziny."
- Lily: "Wyszłam, gdy powiedziano mi, abym wyszła."
- Danny: "Pomogłem mamie spac."
- Liana: "Modliłam się za członków naszej rodziny mieszkających w niebie."
I mój osobisty faworyt, niezmiennie od marca 2008:
- Allen: "Nie dokuczałem fryzjerowi, gdy obcinał mi włosy."
Uśmiech po wizycie w kościele, to dobra rzecz. :)))

27 June 2008

Smutno...

Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że 23 czerwca zginął w Iraku jeden z byłych kadetów Tima, 30-letni kapitan Gregory T. Dalessio. Pokój Jego Duszy.

14 June 2008

Smak Hollywood

Pobyt w Ameryce ma czasami pewne plusy. Jednym z nich jest mozliwosc obserwowania wydarzen, ktore pozniej beda ogladane na calym swiecie. Tak sie tez stalo w zeszlym tygodniu, kiedy to na kampusie UPenn, tuz obok mojego instytutu, krecono sceny do najnowszego filmu Michaela Bay'a "Transformers 2: Revenge of the Fallen". Ponizej zdjecie "z planu", ktore znalazlam na stronie SuperHeroHype.com. Ponoc Shia LaBeouf tez tam byl. ;)))

Reklama toaletowa

Gdy przyjechałam do Stanów dwa lata temu, zupełnie instynktownie i bez oglądania reklam zaczęłam do naszego domu kupowac papier toaletowy Cottonelle. Zapewne stało się to przede wszystkim dzięki uroczemu szczeniaczkowi, który widnieje na każdym opakowaniu:

Na początku tego roku firma Kimberly-Clark produkująca Cottonelle rozpoczęła ogromną kampanię reklamową pod hasłem "Be kind to your behind", czyli w wolnym, a dosłownym tłumaczeniu "Bądź miły dla swojego tyłka".
Przez dwa miesiące cała stacja kolejowa w Philly była obklejona billboardami reklamującymi papier toaletowy. Hasła utrzymane w dwuznacznym tonie drażniły mnie i za każdym razem, gdy przechodziłam obok nich, myślałam o sfotografowaniu ich i zamieszczeniu na blogu. Ale jak to zwykle ze mną bywa, na stację wpadam i wypadam w ogromnym pośpiechu i nigdy nie znalazłam na to czasu. Kilka tygodni temu ich miejsce zajęła inna kampania, a ja zapomniałam o humorze toaletowym Cottonelle. Tym niemniej jednak, wczoraj po zobaczeniu taksowki, która na dachu miała umieszczone jedno z haseł kampanii: "Błyszczymy tam, gdzie słońce nie dochodzi" (ang. "We shine where the sun don't"), postanowiłam napisac kilka słów. Poszperałam tez trochę w internecie i okazało się, ze nie jestem odosobniona w mych mieszanych uczuciach względem plebejskiego humoru kampanii. Na jednym z blogów znalazłam rowniez zdjęcia posterów z nowojorskiego metra:I w tym całym moim oburzeniu nie chodzi o to, ze ktoś obraza moje uczucia, ale o to, ze jednak publiczna rozmowa na temat wypróznień i komfortu mojego odbytu jest dla mnie po prostu niesmaczna. No ale w sumie mogłam taką formę reklamy przewidziec, gdybym tylko wcześniej uświadomiła sobie, czemu szczeniak zdobi produkty Cottonelle... Angielskie słowo pup (szczenię) bardzo przypomina inne słowo: poop (kupa). Tak więc od samego początku dałam się złapac niewybrednemu żartowi amerykańskich copywriterów. ;)))

17 May 2008

Jeszcze jedna rzecz, która sprawia, iż patrzę na Amerykę bardziej przyjaznym okiem

Mój teśc znalazł ostatnio wśród wydanej Mu w sklepie reszty monetę z 1908 roku o wartości 1 centa, na awersie której zamiast głowy prezydenta Lincolna widnieje głowa Indianina. Monety te były wprowadzone do obiegu w latach 1859-1909 i obecnie ich wartośc w zależności od stan zuzycia wacha się od 3 do 1500 dolarów!
Najstarszą monetą 1-centową, jaką udało mi się znaleźc jest ta po lewej stronie na zdjęciach ponizej, która na rewersie zamiast Lincoln Memorial ma wieniec i która została wprowadzona do obiegu w roku 1917:

Jest to dla mnie jeden z fenomenów Ameryki. Przez te wszystkie lata zmieniały się wzory monet i stopy z jakich je wykonywano, ale nigdy żadna z nich nie została wycofana z obiegu. I teraz, gdy jest się uważnym można znaleźc w swoim portfelu historię wielu pokoleń Amerykanów, którzy tych monet dotykali.

23 April 2008

Ciekawostki powyborcze

Wczoraj odbyła się w naszym stanie pierwsza tura wyborów prezydenckich. W obozie Demokratów porażającą przewagą 10 procentów głosów wygrała Hilaria Straszliwa. A ja przy okazji całego zamieszania poznałm kilka ciekawych faktów wyborczych. Amerykanie, gdy zapisują sie na listy wyborcze, muszą zdeklarowac swoje sympatie polityczne. Tak zwani "niezależni" za swoje niezdecydowanie w wielu stanach płacą najwyższą karę, a mianowicie, nie mogą w ogóle oddac głosu w pierwszej turze. Natomiast ci, którzy podali, iż są Demokratami w pierwszej turze nie mogą zagłosowac na kandydata Republikanów. No chyba, że miesiąc wcześniej oficjalnie zmienili swoje barwy z niebieskich na czerwone. Poza tym Amerykanom obca jest idea ciszy wyborczej. Tutaj agituje sie do samego końca, stojąc na rogach ulic i głośno skandując imiona swoich kandydatów. Ja, w związku z tym, że głosowac jeszcze nie mogę, w cichości ducha tylko zaklinam przyszłośc i proszę przeznaczenie, aby w przyszłym roku na dokumencie stwierdzającym moje drugie obywatelstwo podpisał się mężczyzna. Nieważne czy młody, czy stary, niebieski, czy czerwony, niedoświadczony, czy weteran... Światem nie powinny rządzic kobiety. To nie po bożemu...

10 February 2008

Domek dla ptaków

Gdybym była ptakiem, nie jestem pewna, czy chciałabym mieszkac w domu o kształcie drapieżnika na mnie polującego... ;)))