



W minionym tygodniu doświadczyliśmy trzęsienia ziemii oraz burzy tropikalnej (--> gdy klikniecie na ten link, zwróćcie szczegolną uwagę na zdjęcia wykonane koło Dunkin Donuts i Burger King - to tuż koło naszego domu!!). W związku z tym, że Tim pracował po 12 godzin dziennie, zarówno w sobotę, jak i w niedzielę oraz że w niedzielę nie mieliśmy prądu w domu, udało mi się uporać z pierwszym etapem haftu. Teraz już "tylko" zostały mi ściegi proste i różnego rodzaju węzełki. :D
Kolejny raz pojechaliśmy z Timem do Atlantic City do Hotelu Borgata, aby zobaczyć koncert Chrisa Cornella. Był on częścią akustycznej trasy zatytułowanej "Songbook Vol. 1". Chris zaprezentował utwory z całej swojej kariery, zarówno solowej, jak i z zespołami (Soundgarden, Audioslave, Temple Of The Dog). Nie zabrakło też kilku coverów (m.in. "Thank You" Led Zeppelin, "Atlantic City" Bruce'a Springsteena i "Imagine" Johna Lennona). Niezwykły, kameralny koncert bez pompy i zadęcia. Tylko Chris, Jego wielooktawoowy głos i gitary.
Najnowszą książkę Małgorzaty Musierowicz czytam tak zawzięcie, że dziś przejechałam mój przystanek i niewiele brakowało, żebym wraz z tramwajem numer 24 wylądowała na dalekim Kurdwanowie. :)))
Krytyk z magazynu TIME tak podsumował występ Meryl Streep w kinowej wersji musicalu z piosenkami ABBY pt."Mamma Mia!":
Niezwykle zainteresował mnie ten krótki artykuł, ponieważ pojawiły się tam nazwiska moich ulubionych artystek: Queen Latifah i Alici Keys. Rownież akcja rozgrywająca się w "czarnej Ameryce" lat 60-tych ubiegłego stulecia przykuła moją uwagę, bo ten trudny i przełomowy okres współczesnej historii USA interesuje mnie już od dawna. Kilka dni później w tej samej dworcowej księgarni kupiłam książkę, której okładka wygląda tak:
Jeśli przyjrzycie się bliżej, zobaczycie, iż na słoiku z miodem widnieje wizerunek naszej Matki Boskiej Częstochowskiej:
W książce autorka pisze o Czarnej Madonnie z Breznichar w Bohemii (ang. Black Madonna of Breznichar in Bohemia), ale gdy wpiszemy w Google samo "Black Madonna", to na drugiej pozycji pojawi się nam właśnie Czarna Madonna z Częstochowy. To wyjaśnia oczywiście dlaczego autor okładki umieścił tam ten właśnie wizerunek, ale mnie zainteresowało bardziej to, czy opisywany w książce obraz Matki Boskiej istnieje naprawdę. Poszperałam trochę w Internecie i znalazłam stronę Elli Rozett z opisami roznych wyobrazeń Czarnej Madonny. Jest tam między innymi ten obraz - Czarna Madonna z Březnic w Czechach, których zachodnia częśc historycznie nazywana była w jęzku niemieckiem Böhmen, a w języku angielskim Bohemia.
Březnice i czeska nazwa "Černá madonna Březnická" pasują do angielskiego Breznichar, więc podejrzewam, ze autorka nie wymyśliła "swojej" Czarnej Madonny, ale zapozyczyła ją z Europy Wschodniej. A ja w tym momencie czuję satysfakcję z dobrze wykonanej pracy detektywistycznej zainspirowanej świetną lekturą. :))) No i oczywiście zachęcam Wszystkich do przeczytania tej wzruszającej historii o silnych kobietach i ich przyjaźni. Książka w angielskim oryginale napisana jest pięknym językiem i z tego, co mówi mi Mama polskie tłumaczenie równiez dobrze się czyta.
Ponieważ nie uważam, aby ten film wymagał zaangażowania obojga oczu, wykorzystałam ten czas na krzyżykowanie:
Postęp jest widoczny, ale końca jeszcze nie widac...




