16 October 2007

Jeszcze jeden wpis po koncercie

Przed chwilą dostałam zawiadomienie, iż na stronie Tori dostępny jest oficjalny bootleg (ten zlepek kupy się nie trzyma) z zapisem wczorajszego koncertu. No i już mam go na swoim iPodzie. :))) I jeszcze dodatkowo kilka bonusów:




14 lat z Tori

Muzyka Tori Amos towarzyszy mi od 1993 roku, kiedy to mój przyjaciel Łukasz przyniósł mi przegrany na kasetę album "Under The Pink". O zobaczeniu Jej występu marzyłam mniej więcej od tego samego czasu. Jakoś nigdy nie było mi na niego po drodze, bo albo Warszawa była za daleko, albo daty nie pasowały. Wczoraj nareszcie zdołałam to marzenie spełnic i zobaczyc w Tower Theater koncert promujący najnowszą płytę "American Doll Posse". Trudno w to uwierzyc, ale głos Tori na żywo brzmi jeszcze piękniej niż na płytach. Tori w trakcie występu przeplatała utwory z nowej płyty z tymi starszymi, pochodzącymi między innymi z "Little Earthquakes" i "Under The Pink". Poniżej zamieszczam kilka zdjęc, które udało mi się zrobic z mojego miejsca na balkonie. Początek koncertu - Tori jako Santa wykonuje "Body and Soul".
Już rudowłosa Tori w trakcie wykonywania "Crucify".



Drugi bis kończący koncert - "Bouncing Off Clouds"

14 October 2007

Granice poznania, granice przyzwoitosci...

Im dluzej jestem tutaj w Stanach, tym wieksze mam poczucie, ze moja znajomosc angielskiego jest niedostateczna. Zastanawiam sie ciagle, kiedy w koncu bede mogla powiedziec, ze znam ten jezyk. Angielskiego idiomy i powiedzenia doprowadzaja mnie do bolu glowy w taki sam zreszta sposob, jak zmieniajacy pod moja nieobecnosc jezyk mlodych Polakow. Ale choc polska nowomowe jakos jestem w stanie sobie przyswoic w czasie moich krotkich wizyt w Polsce, bo przeciez znam dobrze polska rzeczywistosc, kulture i historie, to z amerykanskimi wyrazeniami mam niekiedy powazny problem.
W piatek do bialej goraczki doprowadzila mnie moja szefowa, ktora uzyla w rozmowie ze mna nastepujacego wyrazenia: "give someone enough rope to hang themselves". Po przetlumaczeniu dostaje cos takiego: "daj komus wystarczajaco dlugi sznurek, aby mogl sie na nim powiesic". Podaje znaczenie tego idiomu za slownikiem Cambridge: "to allow someone to do what they want to, knowing that they will probably fail or get into trouble", czyli "pozwolic komus robic to, co chce, wiedzac iz najprawdopodobniej poniesie porazke badz wpedzi sie swoim postepowaniem w klopoty". Dosyc okrutne, nieprawdaz? Moja intuicja podpowiedziala mi, iz oznacza to po prostu "wystawic kogos", ale Tim mowi mi, ze nie w Stanach i nie w jezyku angielskim. Bo tutaj wystawic kogos (czyli "set sb up") oznacza "oszukac kogos, aby zrobil cos lub zeby sprawial wrazenie winnego czynu, ktory nie popelnil". W moim odczuciu roznica jest bardziej niz subtelna.

Kolejny zmarnowany weekend

Znowu cala sobote i niedziele spedzilam w labie. Nie chcialo mi sie samej siedziec w domu, wiec postanowilam troche nadgonic robote przed wyjazdem. Tim przez caly weekend ma zajecia na kursie, ktory pozwoli Mu awansowac na podpulkownika, wiec rodzina na moim pracoholizmie tym razem nie ucierpiala.
Siedze sobie tutaj, mam milion pieciominutowych inkubacji i mam w zwiazku z tym czas na buszowanie po sieci. Znalazlam kilka ciekawych blogow. Do jednego z nich, prowadzonego przez Romana J. juz podrzucilam Wam link po prawej stronie. Z niezdefiniowanego powodu spodobalo mi sie to, o czym tam sie subiektywnie pisze. Ladnym jezykiem, z ktorego bije jakies takie sympatyczne ciepelko. Zastanowia mnie rowniez to, ze choc idea blogu Romana jest taka sama jak moja (oba maja na celu przedstawienie subiektywnego obrazu wlasnej rzeczywistosci), to On ma duzo wiekszy niz ja odzew ze strony czytelnikow. No coz, widac robie cos nie tak. Bede musiala sie nad tym powaznie zastanowic.
A poki co, zyczej dobrej nocy tym, co za Wielka Woda oraz slonecznej niedzieli tym, co w Kalifornii.

13 October 2007

Zdziecinniala staruszka

Zapomnialam napisac, ze w zeszla niedziele Jessie wybierala film, na ktory szlismy do kina. Nasza najmlodsza chciala zobaczyc "The Game Plan" - familijna komedie o popularnym zawodniku NFL, ktory pewnego dnia dowiaduje sie, ze ma 8-letnia corke, ktora ma sie opiekowac. Przewidywalny scenariusz nie odebral nam przyjemnosci ogladania. Zwlaszcza, ze Dwayne "The Rock" Johnson zawsze dobrze wyglada na ekranie.

12 October 2007

Okrutne buty

Co prawda moj blog nie nalezy do serii "Fashionista Diary", ale tego nie moge sobie podarowac. Dostalam dzis newsletter z New York Times'a, w ktorym mozna znalezc ten oto link, a w nim miedzy innymi takie zdjecia (wybralam te najbardziej dla mnie szokujace):
Projektant: Antonio Berardi. Zdjecie: Etienne Tordoir

Projektant: Alexander McQueen. Zdjecie: Jean-Luce Huré dla The New York Times
Projektant: Yves Saint Laurent. Zdjecie: Don Ashby i Olivier Claisse/Firstview

11 October 2007

Nie polecam

Niezwykle jestem rozczarowana właśnie przeczytaną książką pt. "Skinny Bitch", o której wcześniej wspominałam. Myślałam, że kupuję pozycję, która przemówi do rozsądku mojemu otłuszczonemu mózgowi i zmusi do bardziej racjonalnej diety, a tymczasem książka jest li i jedynie wegańską propagandą. W dodatku najprawdopodobniej opłaconą przez producentów organicznej i wegańskiej żywności. No cóż, zdarza się i tak.
W tonie bardziej pozytywnym donoszę, iż dzisiaj jest czwarty dzień porannych treningów. Nadal udaje mi się wstawac o 5 rano. Na wadze zmiany niewielkie, ale mięśni tak jakby na mnie jest trochę więcej. ;)))

Z cyklu "Dobre Rady Charliego Browna": Depresja

08 October 2007

Zmiany w trybie zycia

Tim postanowil kopnac moj metabolizm w cztery litery i obudzil mnie dzis o 5 rano. Na spacerek wyszlismy o 5:20 w ciemna noc i wrocilismy o 6:15, gdy nadal bylo ciemno.
A z wlasnej juz inicjatywy czytam teraz ksiazke pt. "Skinny Bitch", czyli po naszemu "Chuda Suka". Napisana niezwykle bezposrednim i dosadnym, czasami wrecz obrazliwym jezykiem mowi o tym, co w dietetyce jest oczywiste i znane, ale o czym warto sobie przypomniec. A niektore rzeczy rowniez uswiadomic. Bo jak sie okazuje zasad zywieniowych z Europy nie moge tutaj stosowac ot tak sobie. Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.

07 October 2007

Miło przeczytac...

Dziękuję serdecznie Ewie, za przesłanie tego linka do "Polityki". Dobrze jest przeczytac o kimś, kogo się zna, że zostaje on doceniony za swoją pasję, konsekwencję i wiedzę. UJot i Uni Erlangen górą, moi mili! :)))

06 October 2007

Sobota

Dzień upływa mi na prasowaniu połączonym z oglądaniem kolejnych odcinków serialu "Oficerowie". Wiem, wiem, nie jestem na bieżąco, bo Wy teraz pewnie oglądacie "Ekipę", ale kiedyś może uda mi się Was dogonic. ;)))

Rosa poranna




05 October 2007

Obserwujac zmieniajacy sie swiat...

Wiewiorki jakies takie bardzo pulchne sie juz zrobily. W zeszlym roku tak wygladaly dopiero w listopadzie. Miejmy nadzieje, ze nie oznacza to, iz zima pojawi sie w tym roku wczesniej.