02 January 2014

1/365


Czescia postanowienia noworocznego jest powrot do fotografowania.  I dlatego tez postanowilam rozpoczac projekt "365" - przez najblizszy rok kazdego dnia bede zamieszczac tutaj jedno zdjecie.  Dzisiaj zrobione na szybko komorka i bez zadnej obrobki.

 6 stycznia 2014 - tutaj to samo zdjecie, ale po obrobce w Photoshopie.  ;-P

01 January 2014

Powrot

Powiedziano mi kiedys, ze po 10 latach od wyjazdu na emigracje przestaje sie tak bardzo bolesnie tesknic, porownywac, przeliczac i uporczywie trzymac starych nawykow.  10 rocznica mojego wyjazdu z Krakowa minela w sierpniu 2011.

W pazdzierniku 2011 w moim swiecie dodatkowo pojawil sie Janik i przewrocil wszystko do gory nogami.  Po raz pierwszy ktos jest wazniejszy dla mnie ode mnie samej.  Po raz pierwszy motywacja do dzialan nie sa dla mnie egoistyczne pobudki, ale potrzeby innej osoby.  Po raz pierwszy tez swiat jest wypelniony przede wszystkim smiechem.  Po raz pierwszy praca nie jest najwazniejsza.

Ta zmiana w moim nastawieniu do zycia oczywiscie musiala miec swoje daleko idace konsekwencje.  Pozytywne, jak na przyklad zmiana pracy na bardziej przyjazna dla mojej rodziny czy wystapienie o przyznanie mi obywatelstwa amerykanskiego.  Ale rowniez te niezbyt korzystne, jak zaniedbanie wlasnych potrzeb, przybranie na wadze do przerazajacych 102 kilogramow i praktycznie calkowita utrata kontaktu z Przyjaciolmi rozsypanymi po calym globie.

1 stycznia jest tradycyjnie dobrym dniem na "rozpoczynanie zycia od nowa".  I dlatego tez zaraz po obudzeniu sie dzisiaj przystapilam do odbudowywania mojego swiata.  Zainstalowalam aplikacje My Fitness Pal na nowej komorce i na nowo rozpoczelam przeliczanie bilansu kalorii.  Wyciagnelam rozpoczete jeszcze w ciazy projekty krzyzykowe.  Ogladnelam zdjecia i skomentowalam wpisy znajomych na fejsbuku.  No i oczywiscie odkurzylam haslo do zapomnianego bloga.

Niczego nie obiecuje, ale postaram sie bywac tutaj czesciej niz tylko raz do roku.  Sprobuje tez zaktualizowac album internetowy Jaska.  Zbyt wiele jeste we mnie i wokol mnie radosci, aby nie dzielic sie nia z innymi.

Poki co pozostawiam Was z usmiechnietymi buziami moich Dzieci.



22 December 2012

Nasza choinka w sześciu odsłonach







Z ostatniej chwili...

Jasiek uwielbia muzykę T.Love.  Słuchamy właśnie koncertu na Trójce i Jaś tańczy i tańczy.  Ojczyznę kochać trzeba i szanować.

Blog - krakowska reaktywacja (cz.4)


Moje tegoroczne Swieta opisuje rowniez CNN Travel.

Blog - krakowska reaktywacja (cz.3)



Pewne miejsca się nie zmieniają i ludzie tam wciąż ci sami.  Choć tylko raz na cztery lata...

Blog - krakowska reaktywacja (cz.2)



Jessie - nawiązywanie przyjaźni z polskimi potworami - Wawelski Smok jest straszniejszy niż zakopiański miś, a Krakowiak to już zupełnie oswojony...

Blog - krakowska reaktywacja (cz.1)



Jaśka Krakowa odkrywanie - gonienie za gołębiami na Rynku i oczekiwanie na ucztę u Wierzynka...

29 October 2011

Retrospekcja w zdjęciach - ostatnie 2 tygodnie


16.10.11 - 22 i pół godziny życia.
19.10.11 - Drugi dzień w domu.
22.10.11 - Dzień Dobry mówię Słońcu. :)))
22.10.11 - Małpeczka ;P
23.10.11 - Niedzielny spacer z całą rodziną. :)))
27.10.11 - Ian przebudzony po popołudniowej drzemce.
28.10.11 - Timik zmęczony po powrocie z pracy, Janik umordowany bólem brzucha, Evey jak zawsze na straży.

Retrospekcja - 15 października 2011

W piątek 14 października ok. 4 nad ranem skurcze Braxtona-Hicksa zaczęły być bardziej intensywne i pojawiały się regularnie co 20 minut. Tak było przez cały dzień. W sobotę nadal odczuwałam skurcze, ale nie czułam ruchów Janika. Postanowiliśmy więc z Timem pojechać do szpitala i ponownie sprawdzic, czy wszystko z dzieciaczkiem jest w porządku. Po około 45-minutowej obserwacji okazało się, iż z każdym moim skurczem, serce Jasia zwalnia. Podjęto więc decyzję o natychmiastowym cesarskim cięciu. W przeciągu pół godziny cały zespół lekarsko-pielęgniarski był na miejscu i dokładnie o 14:29 15 października 2011 Ian Alexander przyszedł na świat. Oszczędzę tutaj detali samej operacji, ponieważ nie sądze, aby wiele osób chciało czytać tak fizjologiczne szczegóły. Powiem tylko jedno, o wielu elementach niezbędnych do przeprowadzenia cesarskiego cięcia nie wspomniano nawet w instruktażowym filmie w szkole rodzenia...

Zdjęcie zrobione przez Timika na ok. 10 minut przed operacja...

... i 3 godziny po narodzinach Jasia. :)))

08 October 2011

37 tygodni i 5 dni

I wciąż mieszczę się w swoje normalne (choć odrobinę większe) spodnie dresowe. Podkoszulek nadal w rozmiarze L. :)))

04 October 2011

37 tygodni i 1 dzień - ostatnie zdjęcie USG

Waga: ok. 3 kg 400 g. Następnym razem Jaśka zobaczymy już na żywo. :)))

03 October 2011

Wizyta w szpitalu

Dzisiaj Jasiek był leniwy i nie chciało Mu się ruszać i w związku z tym napędził nam stracha. Stracha na tyle dużego, że wylądowaliśmy w szpitalu, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku... Lekarz powiedział, że wszelkie ruchy i odruchy Młodego są książkowe, więc nie ma się czym martwić. Oj już gotowa jestem na koniec tej ciąży.

25 September 2011

35 tygodni i 6 dni

Niespodzianka #2



Wygląda na to, iż w tym roku będę znana jako Ilona, która ukradła urodziny dwóm osobom!! :O Dzisiaj po pretekstem lunchu z okazji urodzin mojej Teściowej odbył się mój drugi "prysznic z prezentami dla Iana". :))) Dla wyjaśnienia dodam, że na ostatnim zdjęciu prezentuję Wam tradycyjny showerowy kapelusz wykonany ze wstążek z rozpakowywanych prezentów. A prezenty rozpakowywałam przez ponad godzinę wśród ohów i ahów 3-pokoleniowego zgromadzenia kobiet. ;P

16 September 2011

Niespodzianka


Dzisiaj w pracy zamiast zapowiedzianego spotkania labowego i obchodzenia urodzin mojej Studentki czekały na mnie prezenty, przysmaki polskiej kuchni oraz tort upieczony przez Szefową. Niektóre tradycje amerykańskie są niezwykle miłe. :D

15 September 2011

Z Serii: Chwile Dla Których Warto Żyć

Trudno się nie uśmiechnąć, gdy po wyjściu z pociągu przed naszymi oczami pojawia się taki widok. :)))

06 September 2011

33 tygodnie i 1 dzień

Waga: ok. 2400 g. Peanut wyglądał dziś na wybitnie znudzonego i ziewał namiętnie. Jeszcze tylko jedno badanie USG przed nami. :D

02 September 2011

32 tygodnie i 4 dni, czyli Love In Full Bloom

Na szczęście na tym zdjęciu nie możecie podziwiać opuchlizny moich stóp, kostek i kolan...