03 July 2009

Z Ameryka w tle

Za nami Brooklyn, pod nami i wokol nas Brooklyn Bridge.

29 June 2009

30 nowych utworow w mojej Playliscie

Znowu bedzie troche kontrowersyjnie i pewnie znowu niektorzy z Was zdziwia sie kilku moim wyborom, ale niech bedzie... :))) Player wyladowal tez na dole strony, poniewaz denerwowalo mnie to, ze boczny pasek go obcinal. Milego sluchania...
P.S. Utwor #50 dedykowany jest Szabelce, #41 - Dzinkowi, #26 - Agnieszce, #48 - Filipowi i wszystkim znajomym Emigrantom, #37 - moim kochanym Przyjaciolkom, a #40 - tym, ktorym nie podoba sie moja lista. ;)))

27 June 2009

9-miesieczna Evey na spacerze w Filadelfii

I zycie staje sie piekniejsze...

Magiczny swiat patchworkow

Dzisiaj w ramach zwiedzania Ameryki odwiedzilismy Amish Country, a w nim miedzy innymi miasteczko o wdziecznej nazwie Intercourse (pol. stosunek). Znajduje sie tam komercyjna pulapka na turystow w postaci "amiszowego centrum handlowego" Kitchen Kettle Village, gdzie wiekszosc "oryginalnych oraz recznie wykonanych" produktow tak naprawde pochodzi z Chin, Indii, oraz innych Indonezji. Mama byla tym tak zniesmaczona, ze balam sie, iz nie zdolamy w zadnen sposob wymazac tego rozczarowania. Na szczescie w czasie naszej wedrowki znalezlismy dwa fascynujace miejsca i w dodatku oba zwiazane z patchworkami, ktorymi moja Mama jest zafascynowana juz od lat. Pierwszym z nich byla galeria wyrobow patchworkowych Village Quilts, gdzie jedna z recznie wykonanych kolder kosztowala 1350 dolarow!! Jak sie dowiedzielismy przy innej okazji, cena ta oznacza, iz 75-letnia autorka tego dziela spedzila nad nim okolo 700 godzin!!
Drugim miejscem bylo The People's Place Quilt Museum z wystawa wspolczesnych patchworkowych obrazow. Oczywiscie nie zdolalam sobie odmowic przyjemnosci sfotografowania tych szmatkowych dziel sztuki i prezentuje je Wam teraz ponizej. :)))











20 June 2009

Mamma Mia!

Bylo cudnie! :)))

15 June 2009

Usmiech (z) nieba

Moja kochana Mamunia ma dzis imieniny i powinna byc usmiechnieta i zadowolona. Niestety kilka osob postanowilo Ja mailowo zdenerwowac. Poszperalam w internecie i znalazlam takie oto zdjecie ptakow ulozonych w usmiech na wieczornym niebie:
Niewazne, czy jest to fotomontaz, czy prawdziwe zdjecie, mam tylko nadzieje, ze wywola usmiech na twarzy Mamy. :)))
A tak w ogole, to wszystkiego najlepszego!! Prezent do odbioru w przyszla sobote w Winter Garden Theatre na Broadway'u w NYC!! Mamma Mia! ;PPP

14 June 2009

Katedra, Sekret i (chyba) hortensja, czyli efekty dzisiejszej wizyty w Filadelfii



Jeszcze jedna proba i piekny dodatek do kolekcji tez

2 czerwca obchodzilismy szosta rocznice slubu z Timikiem. No i z tej okazji dostalam przepieknego storczyka:

To juz trzeci storczyk w mojej (anty)karierze ogrodniczej. Pozostaje miec nadzieje, ze przyslowie ludowe mowi prawde i ze faktycznie "do trzech razy sztuka"...
A jako prezent bardziej trwaly dostalam taki oto wisiorek wykonany przy uzyciu techniki zwanej filigranem i przywieziony przez Tima z Albanii. :)))

13 June 2009

Audio dodatek do blogu

Od dzisiaj strone z moim blogiem nalezy otwierac przy wlaczonym dzwieku. Przed chwila dodalam do bocznego paska playera z dwudziestoma piosenkami wybranymi specjalnie dla Was. Mam nadzieje, ze spodoba sie Wam ten mini koncert zyczen. :)))

No i pieknie...

Dwie wiadomosci dostalam na GG wczoraj i dzisiaj.

Pisze Agnieszka:

4:33:39 PM hej :)
4:34:00 PM Masz racje - z bloga Twojej Mamy dowiedzialam sie duzo wiecej o Zaoceanii ;)
4:34:26 PM Podziekuj mamie za bardzo ciekawe zapiski
4:35:07 PM i powiedz, ze znalazla we mnei wiernego czytelnika

I na ten sam temat wypowiedz Szabelki:

10:10:09 AM no i pięknie, zostałem kulturalnie i oświatowo dokształcony, więcej sie dowiedziałem o Twojej okolicy niz przez rok pisania z Tobą

I tyle moi Przyjaciele odnosnie bloga mojej Mamy.
Chyba zaczne powaznie rozpatrywac zamkniecie podwojow mojego blogasa... ;(((

11 June 2009

07 June 2009

Trzy lata zabrało mi dojście do centrum Filadelfii...

Chwała Bogu, że Mama w końcu mnie tu odwiedziła, bo nigdy niczego bym w Stanach nie zobaczyła... A tak, odkąd Mama jest tutaj, zwiedzamy okolicę w każdy weekend. Wrażeń mam zbyt wiele w porównaniu z czasem na uzupełnianie bloga. Dlatego też wszystkich zainteresowanych odsyłam do bloga mojej Mamy - jest tam sporo zdjęc i chyba więcej słów niż na moim blogu od początku istnienia... ;)))
A ja póki co zamieszczam aktualizację zdjęciową - portrecik na tle magnolii przy filadelfijskim muzeum sztuki wykonany ręką Mamy.

29 May 2009

Pies wchodzi nam na glowe

Evey zjada dywany, obgryza schody, kopie dziury w ogrodku - jednym slowem, robi co chce. Zreszta sami zobaczcie;

28 May 2009

Przeczytane i w trakcie czytania

Tuz przed wyjazdem na weekend do Polski skonczylam czytac "The Girl with the Dragon Tattoo". Ksiazka, ktora zapowiadala sie na klasyczny kryminal w stylu Agathy Christie, rozwinela sie w mroczna historie z naturalistycznymi opisami okrutnych zbrodni. Stieg Larsson mial lekkie pioro i wiele ciekawych historii na podoredziu, wiec nikogo nie zdziwi chyba moja niechec do oczekiwania na angielskie tlumaczenie kolejnej czesci trylogii "Millenium". Gdy tylko zobaczylam na przystanku w Biezanowie ogromna reklame "Dziewczyny, ktora igrala z ogniem", pobieglam do EMPIKu i juz w tramwaju niecierpliwie rozpoczelam czytanie ksiazki, ktora teoretycznie miala byc lektura do samolotu.
Dzieki nieprzewidzianemu ladowaniu w Islandii, dawno zakonczylam juz lekture drugiej czesci losow Kalle Blomkvista i Lisbeth Salander i obecnie czytam debiut Jennifer Cody Epstein "The painter from Shanghai" (pol. "Malarka z Szanghaju"). Serdecznie polecam wszystkim tym, ktorzy jak ja zafascynowani sa kobietami Dalekiego Wschodu.

20 May 2009

Chwila dla siebie...

Gęsiego, parami i solo też

Wybrałyśmy się dziś z Mamą na spacer po okolicy. A oto jakie obrazki zobaczyłyśmy nad kanałem:
- Mama przodem, a Tata zamyka rządek:
- Zupełnie jak w przedszkolu:
- On przystojny, ona inteligentna:
- Przybrałem już barwy godowe i nawet wyprałem biały kołnieżyk, ale nadal jestem samotny:

16 May 2009

Dla Ani

Najserdeczniejsze życzenia dla Ani i Adama w dniu ich ślubu. Niech się Wam darzy, Kochani. :)))

Relacja fotograficzna ze zwiedzania Islandii

Wyprawa na Islandię rozpoczęła się od spadku z wysokości 10000 do 3000 metrów. Spadku wystarczająco gwałtownego, aby spowodowac wypadnięcie masek tlenowych. Jak można było przeczytac na zwisających klapkach, maski nie były serwisowane od roku 1996 i w związku z tym nie wszystkie działały jak należy. Poniżej zamieszczam kilka ujęc z samolotu po wylądowaniu na lotnisku w Keflaviku:


Na lotnisku okazało się, iż "Islandia jest pełna niespodzianek", co zapewne było bezpośrednim powodem naszego spadku:
Jest to jedyne możliwe wytłumaczenie tego hasła reklamowego Vodafonu, ponieważ wydaje się, iż przy płaskim i monotonnym krajobrazie trudno o jakiekolwiek zaskoczenie. Jest ocean:
Są skały porośnięte mchem:




I jedynie przydrożne rodziny Troli mogą spowodowac lekką konsternację:

14 May 2009

Welcome to America...

W takich warunkach przyszlo mi pracowac:
Szczesliwie, zdjecie z mojej komorki ma na tyle niska rozdzielczosc, ze nie jestescie w stanie podziwiac szczegolow anatomicznych na wpol zywego karalucha, ktory wlasnie rusza lewa tylnia noga kolo mojego stolu w labie.