Za nami Brooklyn, pod nami i wokol nas Brooklyn Bridge.
Drugim miejscem bylo The People's Place Quilt Museum z wystawa wspolczesnych patchworkowych obrazow. Oczywiscie nie zdolalam sobie odmowic przyjemnosci sfotografowania tych szmatkowych dziel sztuki i prezentuje je Wam teraz ponizej. :)))

Niewazne, czy jest to fotomontaz, czy prawdziwe zdjecie, mam tylko nadzieje, ze wywola usmiech na twarzy Mamy. :)))
To juz trzeci storczyk w mojej (anty)karierze ogrodniczej. Pozostaje miec nadzieje, ze przyslowie ludowe mowi prawde i ze faktycznie "do trzech razy sztuka"...
Dzieki nieprzewidzianemu ladowaniu w Islandii, dawno zakonczylam juz lekture drugiej czesci losow Kalle Blomkvista i Lisbeth Salander i obecnie czytam debiut Jennifer Cody Epstein "The painter from Shanghai" (pol. "Malarka z Szanghaju"). Serdecznie polecam wszystkim tym, ktorzy jak ja zafascynowani sa kobietami Dalekiego Wschodu.
- Zupełnie jak w przedszkolu:
