28 April 2009

Papużka Evey?...

Evey ma swoje ulubione miejsca. Jednym z nich jest lewe ramię Tima. Tak Evey podróżuje samochodem i tak pomaga mojemu mężowi w pracy biurowej. Chyba musi byc jej wygodnie. Ale czy Tim może powiedziec to samo?

Jedno ostre zdjęcie

Evey już zupełnie zapomniała o stresie narkozy i operacji oraz o tym, że ma szwy na brzuszku i biega wokół jak szalona. Poniżej zdjęcie, które udało mi się zrobic, gdy wysmyknęła się dzis do ogródka:
Jest to jedyne z 16 dzisiaj wykonanych zdjęc, które nadaje się do publikacji. Reszta wygląda mniej więcej tak:

27 April 2009

Zima i Wiosna

Jeszcze tylko dwa zewnętrzne szlaczki, koraliki oraz miziata mulina na bukiet i portret zimowy będzie gotowy:
A teraz póki co, pokazuję Wam wiosnę sprzed mojego domu, tym razem w wydaniu mistrzów malarstwa holenderskiego:
Dobrego wtorku! :)))

Czy to faktycznie dziala?...


Ustawilam rowniez przed chwila opcje uzupelniania bloga przez e-mail i ciekawa jestem, czy to faktycznie dziala. Wybaczcie wiec ta bezsensowna notke... :)))

====================
Post opublikowany przy uzyciu opcji e-mailowej.

Obejrzane, przeczytane

Nie czytam ksiazek w ostatnich dniach, bo pracuje za duzo i doswiadczam powaznego odmozdzenia. Poza tym przeziebienie i grypa w opcji "back-to-back" zakichaly mi zwoje mozgowe dosc skutecznie. Czytam magazyny roznorakie i znajduje w nich czasami ciekawe artykuly. Tak jak na przyklad w numerze 1076 magazynu "Rolling Stone", gdzie Ethan Hawke bardzo zajmujaco napisal o "ostatnim poecie-wyrzutku" Krisie Kristoffersonie"The Last Outlaw Poet"). Ilu z Was wiedzialo, ze to wlasnie Kris Kristofferson napisal najwiekszy przeboj Janis Joplin "Me and Bobby McGee"?... Ja w swej ogromnej ignorancji kojarzylam go tylko z rol w serii "Blade".
Jesli o filmy chodzi, to w koncu udalo sie nam obejrzec "Quantum of Solace", ktory ogromnie mnie rozczarowal. Podobnie zreszta jak "The Duchess" (pol. "Ksiezna"). Nie mam cos ostatnio szczescia. Miejmy nadzieje, ze najnowszy "X-Men Origins: Wolverine" bedzie tak dobry jak jego recenzje i zwiastuny.

Po przerwie

Szesnascie dni minelo od mojego ostatniego postu i dopiero dzis uslyszalam jedna jedyna prosbe o zaktualizowanie bloga. Dodam jeszcze, ze prosbe wystosowala moja Mama, niby w imieniu wszystkich czytelnikow, ale czy ja wiem, czy tak naprawde tylko we wlasnym nie mowila?... Nie bede sobie tym glowy zaprzatac i udam, ze wierze, iz wiecej niz jednej osobie brakuje mojego pisania.
Niewiele sie wydarzylo w przeciagu tych dwoch poswiatecznych tygodni. Najpierw zlapalam paskudne przeziebienie, a gdy juz wydawalo sie, ze z niego wyszlam, przyplatala sie do mnie grypa (miejmy nadzieje, ze nie byla to nieslawna "meksykanka"). Teraz juz jest lepiej, ale nadal cos mi na klatce siedzi i poddusza od czasu do czasu. Postaram sie pozbyc tego nieprzyjemnego kaszlu jak najszybciej, aby nie miec problemow przy przekraczaniu granicy w Warszawie.
Pokoj dla Mamy juz jest prawie przygotowany na Jej przyjazd. Sciany sa wymalowane, sufit tez i tylko linia na granicy dwoch kolorow wymaga pewnych poprawek. W piatek Tim z Samantha zainstalowali amiszowe lozko, a ja w sobote zaczelam wnosic ksiazki. Sporo jeszcze zostalo do zrobienia, ale miejmy nadzieje, ze bedziemy gotowi do przyjazdu Mamy. Przynajmniej w 80 procentach gotowi... ;)))
Psiunka byla nieobecna w domu przez poltora dnia i jedna noc pod koniec zeszlego tygodnia. Oj, jak pusto bylo w domu. Nieobecnosc spowodowana byla wizyta u weterynarza, w czasiej ktorej poddano Evey sterylizacji i usunieto jej cztery mleczne kly, ktore siedzialy za stalymi zebami i sprawialy, iz nasz jamniczek wygladal jak mlody rekin. Nigdy nie udalo mi sie tego cudu natury uwiecznic na zdjeciu, wiec niestety nie moge umiescic tutaj zdjec "PRZED" i "PO".
Zdolalismy w koncu posadzic dwa pnace krzewy rozane za domem. Wyglada na to, ze przyjely sie i ze juz powoli zaczynaja rosnac. Gdy tylko zakwitna, uracze Was zdjeciami patriotycznych bialych i czerwonych roz.
Nadal robie postepy w nauce jazdy samochodem. Wczoraj jechalam przez ponad godzine bez przerwy. Wiekszosc trasy prowadzila po prawdziwej autostardzie (I-195) i jechalam po niej ze srednia predkoscia 100 km/h. Musze jeszcze tylko nauczyc sie porzadnie parkowac i bede mogla pojsc zdawac egzamin. :)))
I to tyle jesli chodzi o najnowsze wiadomosci. Suche fakty bez wiekszych intelektualnych wstawek. Moze niedlugo uda mi zmotywowac sie do napisania (sfotografowania) czegos bardziej abstrakcyjnego. A poki co ustawilam sobie opcje blogowania poprzez SMSy, wiec jesli cos ciekawego mi do glowy przyjdzie w pociagu, nie bedzie juz obawy, ze wyleci mi to z pamieci przed przyjsciem do domu.
Buzia duza! I do zobaczenia juz niedlugo. Prosze bardzo o wymyslenie jakichs ciekawych miejsc na spotkania, bo na Refo jakos nie mam ochoty sie zapedzac.

11 April 2009

Wesolych Swiat!

Tym razem nie podpieram sie wlasnym zdjeciem, ale znalezionym w sieci zdjeciem przecudnie kolorowym i radosnym. I zycze Wam Wszystkim zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat Wielkiej Nocy, pelnych Wiary, Nadzieji i Milosci. Wesolego Alleluja!

04 April 2009

Bono to czy Brian Molko?...

Nie mogłam sobie dziś odmówic zakupu najnowszego numeru magazynu SPIN... Bono w wersji EMO, zapatrzony w misternie obrysowane eyelinerem oczy artystów takich jak Brian Molko. No zresztą sami popatrzcie na te zdjęcia, które dla Was zestawiłam. Po lewej strony portret Bono autorstwa Takay'a, a po lewej Brian:
No i całe U2 zestawione z tym zdjęciem Placebo:
Zdjęcia są warte dużo więcej niż artykuł, któremu towarzyszą, ale podrzucam Wam tutaj do niego link.


Pozostając w tematach muzycznych, to muszę odnotowac, iż nadal jestem przygłucha po wczorajszym koncercie Chrisa Cornella w Hotelu Borgata w Atlantic City. Chris zaprezentował nieomalże w całości "Scream", swoją najnowszą płytę nagraną wspólnie z Timbalandem, ale w czasie koncertu nie zabrakło rownież takich klasyków jak "Hunger Strike" (Temple of the Dog), "Black Hole Sun" (Soundgarden), czy "Be Yourself" (Audioslave). Na żywo 4-oktawowy głos Chrisa brzmi jeszcze potężniej niż na płytach... A w związku z tym, że u Was w Europie już jest wieczór i że pewnie większośc z Was jest gdzieś na mieście, to polecam klubowy remix tutułowego utworu: Scream (Remix) (Posted using ShareThis). Bawcie się dobrze.

31 March 2009

Kartka z kalendarza na koniec marca...

"Three little pussy-cats, invited out to tea,
Cried: Mother, let us go. Oh, do! for good we'll
surely be. . . . Spoons in right paws, cups in left,
and make a pretty bow. We'll always say 'Yes,
if you please', and 'Only half of that'."
- From The Children's Friend, 1913

30 March 2009

40 mil na godzinę, ale do przodu...

Donoszę uprzejmie, że dziś po raz pierwszy jechałam ulicą nie będąc przy tym pasażerem. Ulica była jak najbardziej prawdziwa, ze światłami i innymi samochodami. Nie przekroczyłam ograniczenia prędkości, nikogo po drodze nie uszkodziłam, samochód jest nietknięty. Jestem z siebie bardzo dumna. :)))

28 March 2009

Postęp

Z przyjemnością donoszę, że życie za wodą powoli zaczyna się stabilizowac, a nawet miejscami ruszac do przodu. Dziś zdałam teoretyczny egzamin z kodeksu drogowego i jestem dumną posiadaczką tzw. permitu, który zezwala mi na praktyczną naukę jazdy. :))) Ale to tylko kropla w morzu zmian w naszym życiu. Najważniejszym dla mnie jest to, ze w końcu parter naszego domu zaczyna wyglądac tak, jak o tym marzyłam i że nareszcie nie będę musiała się go wstydzic w obecnosci gości. Firanki i zasłony wiszą dumnie, biurko zostało zniesione na dół i gabinet jest już prawie urządzony. Teraz mozolnie przedzieram się przez tony papierzysk w dawnym gabinecie, aby przygotowac pokój na przyjazd Mamy. Tak, tak, to jest najnajważniejsza wiadomośc - Mama dostała wizę i przyjeżdża do nas na chwilę. Dziś już kupiliśmy dla Niej wygodne łóżko wykonane ręcznie i z prawdziwego drewna przez Amiszów, którzy w końcu otworzyli swój market w naszym miasteczku. Można tam zaopatrzyc się w pięknie i zdrowo wyglądające owoce i mięsa, domowe przetwory, oraz właśnie meble. Powoli moja zaoceaniczna życiowa układanka zaczyna nabierac kolorów i kształtów. Podobnie zresztą jak i haftowana Pani Zima, która niedawno pokazała swoją buzię:
Pozdrawiam wiosennie i wracam do moich papiurów-śmieciurów. :)))

16 March 2009

I znowu końca nie widac...

Krokusy kwitną w ogródku, początek kalendarzowej wiosny już za pasem, a ja nadal zmagam się z haftowaniem zimy. Jedyne, co mnie w tej chwili ratuje, to raczej niskie temperatury na polu i przysłowie ludowe: Kwiecień plecień, bo przeplata trochę ZIMY, trochę lata... ;)))

15 March 2009

Zdjęcie do legitymacji

Dawno nie pokazywałam Wam, jak wygląda Evey, która ma już prawie 5 miesięcy... Zdjęcie poniżej zrobiłam kilka tygodni temu w celu zamieszczenia go na swojego rodzaju "legitymacji" zawierającej wszystkie informacje o naszym szczeniaczku.

Domowo

Spędziłam dziś w domu praktycznie cały dzień. W związku z tym nie tylko przeglądnęłam zaległe miesięczniki, ale również skorzystałam z porad z nich zawartych. I dzięki temu serwuję Wam te oto kokosowo-migdałowe makaroniki. Smacznego! ;)))

08 March 2009

Perfekcyjna niedziela

Dzień rozpoczęłam od krokusowej łąki przy domu.
W czasie spaceru z psem udało mi się wykonac zdjęcie, z którego jestem zadowolona.
Filadelfię widziałam dziś tylko z oddali.
A na koniec powiesiliśmy w oknach moje "doskonałe amerykańskie firanki". ;PPP
Mam nadzieję, że ten dzień był dla Was równie miły.
Dobrego poniedziałku! :)))

25 February 2009

Nawet w amerykanskiej telewizji mozna zobaczyc dobry film...

W zeszlym tygodniu dostalam przesylke z trzema ostatnimi numerami magazynu FILM. Z wielkim zainteresowaniem przeczytalam juz numer grudniowy, w ktorym miedzy innymi znalazlam podsumowanie roku 2008 z lista 10 najbardziej interesujacych filmow minionego roku. Na drugiej pozycji w tym zestawieniu znalazl sie "Motyl i skafander" - film francuski powstaly na podstawie autobiografii Jean-Dominique Bauby, redaktora naczelnego francuskiego ELLE, ktory w wyniku udaru zapadl w tzw. Locked-In syndrome. Jego cialo bylo calkowicie sparalizowane, poruszac mogl tylko lewa powieka, ale on sam byl calkowicie swiadomy siebie i swojego otoczenia. W czasie pobytu w szpitalu Jean-Do "podyktowal" swoje przemyslenia asystentce, ktora recytowala alfabet, a on mrugnieciem podawal litery, tworzac slowa i zdania, az w koncu powstala ta ponad 120-stronicowa ksiazka. Niesamowita sila motyla duszy unieruchomionego w bezuzytecznym skafandrze ciala. I niesamowity jest rowniez film, ktory wspaniale przedstawia swiat z punktu widzenia nieruchomego Bauby. Nie spodziewalam sie, ze bedzie mi danym obejrzec ten film i to w dodatku tak szybko i jeszcze w telewizji. Polecam serdecznie!

23 February 2009

Zaklinanie zimy

Doszłam do wniosku, iż powodem tegorocznej wyjątkowo zimnej zimy na obu kontynentach jest brak mojego zaangażowania w haftowanie wizerunku Pani Zimy. W miniony weekend przysiadłam więc trochę fałdów i takie są tego efekty:

22 February 2009

Organizacyjne

W bocznym pasku, w dziale "Strony, które odwiedzam" dodałam dziś link do rewelacyjnej strony, którą kilka dni temu podesłała mi Dzinek. Gdy patrzę na dzieła Basi, to aż mi jest wstyd nazywac moje krzyżykowanie haftowaniem...
A tak poza tym, to zachęcam do zapisywania się do listy moich "Followers". ;))) Link można znaleźc w bocznym pasku.

Niedzielne popołudnie z herbatą oolong

Moim najnowszym "odkryciem" jest półfermentowana herbata oolong, przez niektórych nazywana herbacianym szampanem. Popijam ją w formie czystej i liściastej (Milk-scented Kinsen Oolong na zdjęciu powyżej) lub w wersji torebkowej aromatyzowanej (Coconut-Mango oraz Chocolate-Mint na zdjęciu poniżej). Polecam Wszystkim, którzy nie przepadają za goryczą herbaty zielonej, a którzy chcą odpocząc sobie od jednowymiarowości aromatu herbaty czarnej.