Dzisiaj w ramach zwiedzania Ameryki odwiedzilismy Amish Country, a w nim miedzy innymi miasteczko o wdziecznej nazwie Intercourse (pol. stosunek). Znajduje sie tam komercyjna pulapka na turystow w postaci "amiszowego centrum handlowego" Kitchen Kettle Village, gdzie wiekszosc "oryginalnych oraz recznie wykonanych" produktow tak naprawde pochodzi z Chin, Indii, oraz innych Indonezji. Mama byla tym tak zniesmaczona, ze balam sie, iz nie zdolamy w zadnen sposob wymazac tego rozczarowania. Na szczescie w czasie naszej wedrowki znalezlismy dwa fascynujace miejsca i w dodatku oba zwiazane z patchworkami, ktorymi moja Mama jest zafascynowana juz od lat. Pierwszym z nich byla galeria wyrobow patchworkowych Village Quilts, gdzie jedna z recznie wykonanych kolder kosztowala 1350 dolarow!! Jak sie dowiedzielismy przy innej okazji, cena ta oznacza, iz 75-letnia autorka tego dziela spedzila nad nim okolo 700 godzin!!
Drugim miejscem bylo The People's Place Quilt Museum z wystawa wspolczesnych patchworkowych obrazow. Oczywiscie nie zdolalam sobie odmowic przyjemnosci sfotografowania tych szmatkowych dziel sztuki i prezentuje je Wam teraz ponizej. :)))
























- Zupełnie jak w przedszkolu:















