13 November 2007
Wtorek - noc karciana
Nie ma mnie już w Krakowie, ale wiem, że właśnie w tym momencie kilka osób, które darzę pewnym sentymentem rozpoczyna grę w pokera w miejscu dla mnie prawie historycznym. To dla Was jest ten post. A poniżej już tylko wspomnienie z ostatniej soboty - dla niektórych była to pierwsza, a dla niektórych nieważne-która-to-już gra.



Znowu powrót
Nostalgiczne zakładki nieuchronnie świadczą o tym, że już wyjechałam z Krakowa i że znowu muszę próbowac życ w rzeczywistości, która tak nie do końca mnie bawi. Może to nawet nie jest kwestia zabawy, ale bardziej akceptacji tego, co wokół mnie i tego, co we mnie. Jest to dla mnie niezwykle trudne zwłaszcza w momentach, gdy czuję się jak językowy schizofrenik (o tym napiszę kiedyś, ale niektórzy już mieli okazję o tym słuchac w różnych knajpkach Kazimierza) i geograficzna sierota. Muszę wymyślic jakiś sensowny plan działania, bo długo tak nie pociągnę. Gleba (cytat z mojej ulubionej polskiej blondynki, coby rozładowac ciężar posta).
09 November 2007
Moje Miasto mnie odrzuca
No dobrze, chwilkę mnie w Krakowie nie było, ale to wcale nie jest powód, aby Miasto tak się zachowywało. Tramwaj linii nr 3 zawsze odkąd pamiętam jeździł przez ulicę Starowiślną i naprawdę nie widzę powodu, żeby to zmieniać. Już trzy razy chcialam dojechać z domu w bardzo konkretne miejsce na Starowiślnej i niezmiennie lądowałam w Rynku Podgórskim. Ile tak można?!...
07 November 2007
Wzorowa Kura Domowa Podaje: Tort Orzechowo-Czekoladowy
Mniam! Upiekłam wczoraj orzechowe ciasto biszkoptowe, własnoręcznie przelożyłam je dwoma masami - czekoladową i orzechową, ubrałam skromnie, acz gustownie i pozostawiłam w lodówce na całonocną inkubację.
03 November 2007
02 November 2007
SMSy i język angielski
Ostatnio piszę dużo SMSów do mojego męża, bo i taniej tak jest i wygodniej przy różnicy 5 godzin, która teraz nas dzieli. No i tak przy tym pisaniu zauważyłam, że dwa bardzo piękne i ważne słowa, "home" i "good", powstają przy użyciu tych samych przycisków w komórce - 4-6-6-3. Ciekawa jestem, czym można ten "przypadek" wytłumaczyć.
31 October 2007
Całość (podziękowania, choć dzisiaj w Polsce wszyscy przepraszają...)
Przyjechałam tutaj jako rozsypana nie-ja.
Kawałeczki osoby, które z trudem potrafiły przypomnieć sobie swoją tożsamość.
Po niecałym tygodniu zaczynam dochodzić do siebie.
Odnajdować tą Ilonę, której tak bardzo mi brakowało.
Dziękuję Mamo za niezmienne trwanie.
Dziękuję Julio, Kingo i Agatko za zrozumienie i obiektywny ogląd sytuacji.
Dziękuję Lukas za przyjęcie pierwszych eksplozji i przywrócenie mnie do pionu.
Dziękuję Szabelko za przypomnienie mi o tym, kim naprawdę jestem.
Dziękuję Wszystkim na "Rogu" za radość ze spotkania ze mną.
Dziękuję nieznanym przechodniom za bezinteresowny uśmiech.
Nareszcie wróciłam i już postaram się nie zgubić.
Chyba kupię sobie jutro dobry kompas.
28 October 2007
Świat jest taki malutki
Jakiś czas temu na głównej stronie Onetu był link do Czytelni, gdzie znalazłam krótki opis książki Jacoba Kotowskiego "Rozmowa z Bajką". Napisane było tam między innymi tak: "Zasiadam do tej rozmowy i..... wsiąkam nagle w klimat krakowskiego pubu, poznaję znajomych Kuby, a szczególnie Bajkę". Stwierdziłam wtedy, że chyba wypadałoby w tej mojej ogromnej tęsknocie za Krakowem tę książkę przeczytać. Oczywiście zapomniałam o tym kilka chwil później, bo takie jest moje życie. Jeśli nie zapiszę czegoś od razu w moim notesie, ucieka zbyt szybko.Wczoraj odwiedzałam Julię i gdy spokojnie sobie siedziałam przed Jej kompem oglądając stare zdjęcia z Refo, nagle przed moim nosem pojawiła się znajoma okładka. Zdziwiona otworzyłam i zobaczyłam tam taką dedykację: "Julii - Przyjaciółce od SERCA - Jacob". Totalnie zdezorientowana spytałm Julki, skąd ma tę książkę i to w dodatku z takim jeszcze wpisem, po czym przewróciłam stronę i zobaczyałm wydrukowaną dedykację "Przyjaciołom z pubu Róg Brackiej i Reformackiej". Julka uśmiechając się, powiedziała: "To jest książka z Refo". I jak się okazuje, ja również znam jej Autora. Wczoraj spotkałam Go ponownie, a dziś już czytam książkę i śmieję się w duchu z tego, że moje życie jest takie pokręcone.
25 October 2007
Chińskie ciasteczko powiedziało
W poniedziałek przed wyjazdem do Polski byłam w chińskiej restauracji na obiedzie, do którego oczywiście dołączone było ciasteczko z przepowiednią. Tym razem mówiło ono tak: "Find release from your cares, have a good time", czyli w wolnym tłumaczeniu: "Oddal się od swoich trosk i baw się dobrze". Spróbuję więc nie myśleć o tym, co zostawiłam w Stanach i cieszyć się powrotem do domu, do rodziny i do przyjaciół. Do zobaczenia!
P.S. A tak w ogóle, to te słowa stukam już z mojego starego komputra, który pamięta nawet tekst mojej pracy magisterskiej. ;PPP
23 October 2007
Za duzo emocji, cholera
Przed chwila poplakalam sie przez telefon agentce LOTu. Jak latwo sie domyslic zwracalam bilet Tima. Ja naprawde zle znosze taki stres. Ale przynajmniej widze, ze dzieki naszemu poswieceniu Jessie sie usmiecha.
22 October 2007
Logiczne tłumaczenie
Chyba wiem, czemu ciąża trwa 9 miesięcy, a proces adopcyjny prawie rok. Do myśli o byciu matką trzeba się po prostu przyzwyczaic. Zostanie rodzicem z dnia na dzień jest bardzo trudne. Przekonuję się o tym w ostatnich dniach na własnej skórze. Ale powoli dochodzę do siebie.
Dziś odrabiałam z Jessie zadanie domowe z języka hiszpańskiego, o którym nie mam bladego pojęcia. Bawiłyśmy się przednio. Boże błogosław Internet, w którym bez problemu znalazłam liczebniki hiszpańskie. ;)))
Jessie przyszła do domu uśmiechnięta i zadowolona, choc bolało Ją ramię po szczepionce na grypę. Wdała się też w ogromną kłótnię ze swoją mamą, co zdaje się potwierdzac teorię, iż Mała powinna zostac na stałe u nas. Zobaczymy co będzie dalej. Póki co dajemy radę. Parzę rumianek gdy boli brzuch, okładam lodem miejsce po zastrzyku, układam do spania 3 miliony małych zabawkowych zwierzątek i Dziecko się do mnie uśmiecha z wdzięcznością. Będzie dobrze.
PiS po wyborach
Artykul z GW. No po prostu cud-miod. :)))
Działaczka PiS krzyczała: Warszawa to hołota!
Dominika Olszewska, Jan Fusiecki
2007-10-22, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 14:16
Dominika Olszewska, Jan Fusiecki
2007-10-22, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 14:16
- Warszawa to hołota. Prawdziwej Warszawy już nie ma. Zginęła w Katyniu i Charkowie - krzyczała w kierunku dziennikarzy działaczka PiS podczas wieczoru wyborczego w hotelu Hyatt.
- Tutaj jest warszawka, która nie potrafi nas docenić - wykrzykiwała w kierunku dziennikarzy Anna Rudzka, którą rozzłościły bardzo złe wyniki PiS w Warszawie.
W sztabie PiS-u w ogóle panowało przygnębienie.- PiS zaniedbał elity. Poczuły się dotknięte "wykształciuchami". I przez to Warszawa zagłosowała przeciw nam. To był nasz błąd. Szkoda - podsumował Zbigniew Romaszewski, stołeczny senator PiS.
Polityków partii Jarosława Kaczyńskiego najbardziej zasmuciła wysoka frekwencja w Warszawie. - Wieś nas olała, a Warszawa wykończyła - krzyknął 40-letni działacz w szarym garniturze.
Czarę goryczy przelała informacja, że do urn poszło połowa młodych między 18 a 20 rokiem życia. - O Boże! Młodzi poszli głosować. To jesteśmy pogrzebani - dodał jego kolega.
21 October 2007
Taki widok cieszy oczy
Poniżej przedstawiam zdjęcie towarzyszące artykułowi w "Dzienniku" na temat Polaków uczestniczących w wyborach poza granicami Polski. Jak zwykle łzy mam w oczach, ale to u mnie normalne.
Która półkula mózgowa jest aktywna?...
Wczoraj Julitka przysłała mi rewelacyjny link. Ciekawa jestem co Wy widzicie na obrazku towarzyszącym artykułowi. Dla mnie tancerka porusza się ruchem zgodnym z ruchem wskazówek zegara i dużo wysiłku kosztuje mnie zmiana jej kierunku. Czy oznacza to, iż powinnam porzucic karierę naukową na rzecz filozofii?... Zagwozdka.
Co ciekawsze, w moim domu tylko jedna z trzech obecnych osób widzi, że tancerka obraca się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
20 October 2007
Subscribe to:
Posts (Atom)












