29 June 2009

30 nowych utworow w mojej Playliscie

Znowu bedzie troche kontrowersyjnie i pewnie znowu niektorzy z Was zdziwia sie kilku moim wyborom, ale niech bedzie... :))) Player wyladowal tez na dole strony, poniewaz denerwowalo mnie to, ze boczny pasek go obcinal. Milego sluchania...
P.S. Utwor #50 dedykowany jest Szabelce, #41 - Dzinkowi, #26 - Agnieszce, #48 - Filipowi i wszystkim znajomym Emigrantom, #37 - moim kochanym Przyjaciolkom, a #40 - tym, ktorym nie podoba sie moja lista. ;)))

27 June 2009

9-miesieczna Evey na spacerze w Filadelfii

I zycie staje sie piekniejsze...

Magiczny swiat patchworkow

Dzisiaj w ramach zwiedzania Ameryki odwiedzilismy Amish Country, a w nim miedzy innymi miasteczko o wdziecznej nazwie Intercourse (pol. stosunek). Znajduje sie tam komercyjna pulapka na turystow w postaci "amiszowego centrum handlowego" Kitchen Kettle Village, gdzie wiekszosc "oryginalnych oraz recznie wykonanych" produktow tak naprawde pochodzi z Chin, Indii, oraz innych Indonezji. Mama byla tym tak zniesmaczona, ze balam sie, iz nie zdolamy w zadnen sposob wymazac tego rozczarowania. Na szczescie w czasie naszej wedrowki znalezlismy dwa fascynujace miejsca i w dodatku oba zwiazane z patchworkami, ktorymi moja Mama jest zafascynowana juz od lat. Pierwszym z nich byla galeria wyrobow patchworkowych Village Quilts, gdzie jedna z recznie wykonanych kolder kosztowala 1350 dolarow!! Jak sie dowiedzielismy przy innej okazji, cena ta oznacza, iz 75-letnia autorka tego dziela spedzila nad nim okolo 700 godzin!!
Drugim miejscem bylo The People's Place Quilt Museum z wystawa wspolczesnych patchworkowych obrazow. Oczywiscie nie zdolalam sobie odmowic przyjemnosci sfotografowania tych szmatkowych dziel sztuki i prezentuje je Wam teraz ponizej. :)))











20 June 2009

Mamma Mia!

Bylo cudnie! :)))

15 June 2009

Usmiech (z) nieba

Moja kochana Mamunia ma dzis imieniny i powinna byc usmiechnieta i zadowolona. Niestety kilka osob postanowilo Ja mailowo zdenerwowac. Poszperalam w internecie i znalazlam takie oto zdjecie ptakow ulozonych w usmiech na wieczornym niebie:
Niewazne, czy jest to fotomontaz, czy prawdziwe zdjecie, mam tylko nadzieje, ze wywola usmiech na twarzy Mamy. :)))
A tak w ogole, to wszystkiego najlepszego!! Prezent do odbioru w przyszla sobote w Winter Garden Theatre na Broadway'u w NYC!! Mamma Mia! ;PPP

14 June 2009

Katedra, Sekret i (chyba) hortensja, czyli efekty dzisiejszej wizyty w Filadelfii



Jeszcze jedna proba i piekny dodatek do kolekcji tez

2 czerwca obchodzilismy szosta rocznice slubu z Timikiem. No i z tej okazji dostalam przepieknego storczyka:

To juz trzeci storczyk w mojej (anty)karierze ogrodniczej. Pozostaje miec nadzieje, ze przyslowie ludowe mowi prawde i ze faktycznie "do trzech razy sztuka"...
A jako prezent bardziej trwaly dostalam taki oto wisiorek wykonany przy uzyciu techniki zwanej filigranem i przywieziony przez Tima z Albanii. :)))

13 June 2009

Audio dodatek do blogu

Od dzisiaj strone z moim blogiem nalezy otwierac przy wlaczonym dzwieku. Przed chwila dodalam do bocznego paska playera z dwudziestoma piosenkami wybranymi specjalnie dla Was. Mam nadzieje, ze spodoba sie Wam ten mini koncert zyczen. :)))

No i pieknie...

Dwie wiadomosci dostalam na GG wczoraj i dzisiaj.

Pisze Agnieszka:

4:33:39 PM hej :)
4:34:00 PM Masz racje - z bloga Twojej Mamy dowiedzialam sie duzo wiecej o Zaoceanii ;)
4:34:26 PM Podziekuj mamie za bardzo ciekawe zapiski
4:35:07 PM i powiedz, ze znalazla we mnei wiernego czytelnika

I na ten sam temat wypowiedz Szabelki:

10:10:09 AM no i pięknie, zostałem kulturalnie i oświatowo dokształcony, więcej sie dowiedziałem o Twojej okolicy niz przez rok pisania z Tobą

I tyle moi Przyjaciele odnosnie bloga mojej Mamy.
Chyba zaczne powaznie rozpatrywac zamkniecie podwojow mojego blogasa... ;(((

11 June 2009

Filadelfijskie Muzeum Sztuki - urokliwy detal, ktorego nie moglam sobie odmowic...

A wiecej szczegolow i zdjec znajdziecie na blogu Mamy. ;)))

07 June 2009

Trzy lata zabrało mi dojście do centrum Filadelfii...

Chwała Bogu, że Mama w końcu mnie tu odwiedziła, bo nigdy niczego bym w Stanach nie zobaczyła... A tak, odkąd Mama jest tutaj, zwiedzamy okolicę w każdy weekend. Wrażeń mam zbyt wiele w porównaniu z czasem na uzupełnianie bloga. Dlatego też wszystkich zainteresowanych odsyłam do bloga mojej Mamy - jest tam sporo zdjęc i chyba więcej słów niż na moim blogu od początku istnienia... ;)))
A ja póki co zamieszczam aktualizację zdjęciową - portrecik na tle magnolii przy filadelfijskim muzeum sztuki wykonany ręką Mamy.