To, co łatwe już jest do siebie dopasowane, najgorsze nadal przed nami. Ale przynajmniej kawałków trochę ubyło i mieszczą się już teraz w kadrze. ;)))
Początkowo myśleliśmy o tym, żeby duży pokój, czyli tzw. salon, pomalowac na zielono. Kupiliśmy próbkę farby i pół jednej ściany jest teraz w kolorze zielonych szparagów. I nie możemy się do niego przekonac. Wymyśliliśmy więc, że wymalujemy pokój w jasnym odcieniu koloru pomarańczowego. Dwa kolory kandydujące w tej chwili to bursztynowy (Amber, po prawej stronie) i placka z dyni (Pumpkin Pie, po lewej). Tim właśnie rozpoczyna testowe malowanie. Zobaczymy czym ono się skończy.
P.S. Aha! W międzyczasie szefowa przyniosła mi jeszcze próbkę farby o nazwie Pola Wrzosowa (Heather Fields), ale to też nie jest to. Na ścianę w tym kolorze staramy się nie patrzec, gdy jesteśmy w pokoju. ;)))

Zaczynam sie powoli uniezalezniac od wypraw do polskiego sklepu. Wczoraj po raz pierwszy udalo mi sie kupic w zwyczajnym amerykanskim supermarkecie sok z czarnej porzeczki! Szczescie niesamowite. :))) Przy okazji tego zakupu dowiedzialam sie rowniez, dlaczego przecietny Amerykanin nie ma pojecia o tym jak wygladaja porzeczki. Okazuje sie, iz uprawa czarnych porzeczek byla nielegalna w Stanach Zjednoczonych przez ponad 100 lat (w niektorych stanach zakaz uprawy obowiazuje do teraz!!)! Pelna historie przeczytac mozecie na stronie producenta CurrantC.