16 March 2009

I znowu końca nie widac...

Krokusy kwitną w ogródku, początek kalendarzowej wiosny już za pasem, a ja nadal zmagam się z haftowaniem zimy. Jedyne, co mnie w tej chwili ratuje, to raczej niskie temperatury na polu i przysłowie ludowe: Kwiecień plecień, bo przeplata trochę ZIMY, trochę lata... ;)))

2 comments:

Andrzej said...

Dziecko drogie, mamy marzec, do kwietnia jeszcze daaaaleko. :-) No, chyba że Wy tam za Wielką Wodą zawsze trochę bardziej do przodu jesteście. :D

Pozdrówka.

Ilona said...

Nie tak znow bardzo daleko... A ja moge Ci zagwarntowac, ze mi do kwietnia z tymi krzyzykami spokojnie zejdzie...
A my tu za kaluza, to zazwyczaj do tylu jestesmy, obecnie, od ponad juz tygodnia, o 5 godzin. ;PPP