Własnie kupiłam bilety na coroczny pokaz kwiatów w Filadelfii, czyli tzw. Philadelphia Flower Show. W tym roku tematem przewodnim są "Legendy Irlandii". Mam nadzieję, że nic nieprzewidzianego nam nie wyskoczy w sobotę 10 marca i że już niedługo będę mogła pochwalić się zdjęciami takich okazów, jak ten prezentowany obok. :))) 21 February 2007
Już się cieszę!!
Własnie kupiłam bilety na coroczny pokaz kwiatów w Filadelfii, czyli tzw. Philadelphia Flower Show. W tym roku tematem przewodnim są "Legendy Irlandii". Mam nadzieję, że nic nieprzewidzianego nam nie wyskoczy w sobotę 10 marca i że już niedługo będę mogła pochwalić się zdjęciami takich okazów, jak ten prezentowany obok. :))) 14 February 2007
Sielanka zimowa
A w naszym slicznym Bristolu snieg nadal jest bialy i chodniki odsniezone. Bukolika zamarzajaca. ;)))





Kleska zywiolowa - aktualizacja
Snieg padal przez cala noc. Do Filadelfii jechalam, zamiast przepisowych 40 minut, poltorej godziny i to w dodatku pociagiem na wstecznym biegu, bo zamarzly nam hamulce. Gdy w koncu okolo 11 dotarlam na 30 ulice zastalam miasto w takim stanie:

Wniosek z tych zdjec jest pocieszajacy - zima zaskakuje drogowcow na calym swiecie. :)))
13 February 2007
Kleska zywiolowa
Dzis od 7 rano pada snieg. Do godziny 17 napadalo go moze z pol centymetra, bo temperatura byla caly czas na plusie. Gdy szlam do dworca, Filadelfia byla pochlonieta przez chaos. Klaksony, korki, calkowita dezorientacja.
Bardzo mile zaskoczona zdolalam dotrzec do domu bez wiekszego opoznienia. W naszym malym Bristolu jest teraz -4 i snieg sobie slicznie dokola lezy i nikomu nawet do glowy nie przychodzi zaczac go odgarniac. Wszyscy czekaja na to, zeby jutro rano zadzwonic do swoich przelozonych z informacja, iz ich zasypalo i ze zadna miara nie zdolaja dotrzec do biura oddalonego o 5 ulic dalej.
Tim wrocil do domu po 2 godzinach czolgania sie po autostradzie. Po drodze kupil wielka lopate do odsniezania i jakies chemikalia rozpuszczajce lod. I teraz caly czas mnie straszy, ze jutro nie pojde do pracy (on sam juz przezornie wzial urlop). A niedoczekanie! Oczywiscie, ze pojde do pracy! Katastrofa w postaci nawet 8 cali (czyli 20 centymetrow!!) sniegu jakos mnie zupelnie nie rusza.
Amerkanie to dziwny narod. Boja sie 5 platkow sniegu, a jak jest mroz -12 stopni Celsjusza, to nosza czolenka na golych stopach (widzialam kolejna nawiedzona mutancice w ostatni piatek). Ja naprawde nie wiem, czy kiedykolwiek zdolam zrozumiec i jeszcze w dodatku zaakceptowac ta nacje...
Bardzo mile zaskoczona zdolalam dotrzec do domu bez wiekszego opoznienia. W naszym malym Bristolu jest teraz -4 i snieg sobie slicznie dokola lezy i nikomu nawet do glowy nie przychodzi zaczac go odgarniac. Wszyscy czekaja na to, zeby jutro rano zadzwonic do swoich przelozonych z informacja, iz ich zasypalo i ze zadna miara nie zdolaja dotrzec do biura oddalonego o 5 ulic dalej.
Tim wrocil do domu po 2 godzinach czolgania sie po autostradzie. Po drodze kupil wielka lopate do odsniezania i jakies chemikalia rozpuszczajce lod. I teraz caly czas mnie straszy, ze jutro nie pojde do pracy (on sam juz przezornie wzial urlop). A niedoczekanie! Oczywiscie, ze pojde do pracy! Katastrofa w postaci nawet 8 cali (czyli 20 centymetrow!!) sniegu jakos mnie zupelnie nie rusza.
Amerkanie to dziwny narod. Boja sie 5 platkow sniegu, a jak jest mroz -12 stopni Celsjusza, to nosza czolenka na golych stopach (widzialam kolejna nawiedzona mutancice w ostatni piatek). Ja naprawde nie wiem, czy kiedykolwiek zdolam zrozumiec i jeszcze w dodatku zaakceptowac ta nacje...
Sumi-e - moja najnowsza pasja
Nigdy nie ukrywalam mojej fascynacji kultura Azji, ale teraz postanowilam zblizyc sie do niej tak bardzo, jak tylko jest to mozliwe bez koniecznosci opuszczania bezpiecznych granic mojej najblizszej okolicy.
Wpatruje sie w magnolie namalowana technika sumi-e przez pania Jean Kigel i beznadziejnie ufam, ze kiedys tez uda mi sie cos tak pieknego stworzyc...
Wpatruje sie w magnolie namalowana technika sumi-e przez pania Jean Kigel i beznadziejnie ufam, ze kiedys tez uda mi sie cos tak pieknego stworzyc...

Poki co, mam zestaw swoich pedzli. Sama przygotowuje swoj tusz.

Patrze w moja piekna i madra ksiazke, starajac sie wyczuc fakture papieru, miekkosc pedzla i odkryc tajemnice rozcienczenia tuszu. Staram sie bardzo. I caly czas powtarzam te slowa:
"Sztuka sumi-e polega na uchwyceniu natury przedmiotu, a nie jego rzeczywistego wygladu. W czasie tworzenia obrazu, artysta stara sie przedstawic chi, czyli dusze obiektu. Cierpliwosc, samodyscyplina i koncentracja sa niezbedne w dotarciu do rownowagi, rytmu i harmonii".
- Jean Kigel -
Kiedys w koncu ta sztuke opanuje... :)))
12 February 2007
"Inne Piesni" - nadal pod wrazeniem...
Wlasnie zdalam sobie sprawe z tego, ze jeszcze ani slowem nie wspomnialam w tym blogu na temat "Innych Piesni" Jacka Dukaja - ksiazki, ktora de facto uratowala mnie przed zwariowaniem po przeprowadzce do Stanow. Trzymala moj intelekt w ryzach wtedy, gdy wszystko w moim zyciu przewracalo sie do gory nogami i gdy nawet nie widzialam mozliwosci wyjscia z tego impasu.Pomimo tego, iz jestem otoczona przez ludzi lubujacych sie w literaturze SF, jakos nigdy nie zdolali mnie oni swoja pasja zarazic (zreszta podobnie jak nigdy nie nauczylam sie przy nich gry w brydza ;PPP). Bo ja naleze do tych nieskomplikowanych istot, ktorym do szczescia wystarczy realizm magiczny Borgesa i Marqueza. "Inne Piesni" zostaly mi przedstawione (tak samo jak wiekszosc waznych dla mnie osob i rzeczy) przy barze na Refo i w sumie nie zdolalo do mnie wtedy dotrzec to, iz moze byc to ksiazka ocierajaca sie o rejony fantastyki. I w tej chwili pozostaje ona dla mnie przede wszystkim ksiazka o ogromnym ladunku intelektualnym, ksiazka, ktora wdziera sie w umysl i zupelnie reorganizuje nasze spojrzenie na swiat, przywracajac mu bardziej pierwotny aspekt. Polecam serdecznie! A Mizowi raz jeszcze serdecznie dziekuje. :)))
10 February 2007
Piatek trzynastego?...
Od czwartku sama jestem w domu, bo Tim ma szkolenie w lesie ze swoimi kadetami. No i dzisiaj cos sie pokrecilo w moim swiecie i sobota 10 lutego stala sie dla mnie tym, czym dla wiekszosci zdaje sie byc piatek trzynastego. Najpierw, o 1 w nocy wybuchla mi zarowka w lazience rozpryskujac szklo dokola (normalnym ludziom przepalone zarowki po prostu gasna, prawda?...), a kolo poludnia okazalo sie, ze wychodzac na poczte zatrzasnelam zewnetrzne drzwi z siatka (mamy tutaj wszedzie podwojne drzwi, normalne drewniane i tzw. screen door, a na oknach siatki - taka obrona przeciwinsektowa). Boczne drzwi tez mialy zamknieta siatke, a tylne w ogole nie maja zamka!.. A na polu temperatury minusowe i arktyczny wiatr wieje. :((( Na szczescie Timik zdolal sie z tego swojego lasu jakos wyrwac, przyjechal, nozem drzwi otworzyl i mnie biedna zmarznieta do domu wpuscil.
Czy ktos ma doswiadczenie z piatkowmi nieszczesciami trzynastego dnia miesiaca i moze mi powiedziec, czy jeszcze cos mi grozi?...
Czy ktos ma doswiadczenie z piatkowmi nieszczesciami trzynastego dnia miesiaca i moze mi powiedziec, czy jeszcze cos mi grozi?...
08 February 2007
07 February 2007
Przedwalentynkowo, czyli wiadomosci z serii "To lubie!"
Podaje za agencja Associated Press:
Prehistoric Romeo and Juliet discovered
By ARIEL DAVID, Associated Press Writer
Wed Feb 7, 4:36 PM ET
They died young and, by the looks of it, in love. Two 5,000-year-old skeletons found locked in an embrace near the city where Shakespeare set the star-crossed tale "Romeo and Juliet" have sparked theories the remains of a far more ancient love story have been found.
Archaeologists unearthed the skeletons dating back to the late Neolithic period outside Mantua, 25 miles south of Verona, the city of Shakespeare's story of doomed love.
Buried between 5,000 and 6,000 years ago, the prehistoric pair are believed to have been a man and a woman and are thought to have died young, because their teeth were found intact, said Elena Menotti, the archaeologist who led the dig.
"As far as we know, it's unique," Menotti told The Associated Press by telephone from Milan. "Double burials from the Neolithic are unheard of, and these are even hugging."
Archaeologists digging in the region have found some 30 burial sites, all single, as well as the remains of prosperous villages filled with artifacts made of flint, pottery and animal horns.
Although the Mantua pair strike an unusual and touching pose, archaeologists have found other prehistoric burials in which the dead hold hands or have other contact, said Luca Bondioli, an anthropologist at Rome's National Prehistoric and Ethnographic Museum.
Bondioli, who was not involved in the Mantua dig, said the find has "more of an emotional than a scientific value." But it does highlight how the relationship people have with each other and with death has not changed much from the period in which humanity first settled in villages, learning to farm the land and tame animals, he said.
"The Neolithic is a very formative period for our society," he said. "It was when the roots of our religious sentiment were formed."
Menotti said the burial was "a ritual, but we have to find out what it means."
Experts might never determine the exact nature of the pair's relationship, but Menotti said she had little doubt it was born of a deep sentiment.
"It was a very emotional discovery," she said. "From thousands of years ago we feel the strength of this love. Yes, we must call it love."
The couple's burial site was located Monday during construction work for a factory in the outskirts of Mantua. Alongside the couple, archaeologists found flint tools, including arrowheads and a knife, Menotti said.
Experts will now study the artifacts and the skeletons to determine the burial site's age and how old the two were when they died, she said. The finds will then go on display at Mantua's Archaeological Museum.
Establishing the cause of death could prove almost impossible, unless they were killed by a debilitating disease, a knife or something else that might have left marks on the bones, Menotti said.
The two bodies, which cuddle closely while facing each other on their sides, were probably buried at the same time, an indication of a possible sudden and tragic death, Bondioli said.
He said DNA testing could determine whether the two were related, "but that still leaves other hypotheses; the Romeo and Juliet possibility is just one of many."
Prehistoric Romeo and Juliet discovered By ARIEL DAVID, Associated Press Writer
Wed Feb 7, 4:36 PM ET
They died young and, by the looks of it, in love. Two 5,000-year-old skeletons found locked in an embrace near the city where Shakespeare set the star-crossed tale "Romeo and Juliet" have sparked theories the remains of a far more ancient love story have been found.
Archaeologists unearthed the skeletons dating back to the late Neolithic period outside Mantua, 25 miles south of Verona, the city of Shakespeare's story of doomed love.
Buried between 5,000 and 6,000 years ago, the prehistoric pair are believed to have been a man and a woman and are thought to have died young, because their teeth were found intact, said Elena Menotti, the archaeologist who led the dig.
"As far as we know, it's unique," Menotti told The Associated Press by telephone from Milan. "Double burials from the Neolithic are unheard of, and these are even hugging."
Archaeologists digging in the region have found some 30 burial sites, all single, as well as the remains of prosperous villages filled with artifacts made of flint, pottery and animal horns.
Although the Mantua pair strike an unusual and touching pose, archaeologists have found other prehistoric burials in which the dead hold hands or have other contact, said Luca Bondioli, an anthropologist at Rome's National Prehistoric and Ethnographic Museum.
Bondioli, who was not involved in the Mantua dig, said the find has "more of an emotional than a scientific value." But it does highlight how the relationship people have with each other and with death has not changed much from the period in which humanity first settled in villages, learning to farm the land and tame animals, he said.
"The Neolithic is a very formative period for our society," he said. "It was when the roots of our religious sentiment were formed."
Menotti said the burial was "a ritual, but we have to find out what it means."
Experts might never determine the exact nature of the pair's relationship, but Menotti said she had little doubt it was born of a deep sentiment.
"It was a very emotional discovery," she said. "From thousands of years ago we feel the strength of this love. Yes, we must call it love."
The couple's burial site was located Monday during construction work for a factory in the outskirts of Mantua. Alongside the couple, archaeologists found flint tools, including arrowheads and a knife, Menotti said.
Experts will now study the artifacts and the skeletons to determine the burial site's age and how old the two were when they died, she said. The finds will then go on display at Mantua's Archaeological Museum.
Establishing the cause of death could prove almost impossible, unless they were killed by a debilitating disease, a knife or something else that might have left marks on the bones, Menotti said.
The two bodies, which cuddle closely while facing each other on their sides, were probably buried at the same time, an indication of a possible sudden and tragic death, Bondioli said.
He said DNA testing could determine whether the two were related, "but that still leaves other hypotheses; the Romeo and Juliet possibility is just one of many."
03 February 2007
Moze chociaz w tym roku Nike trafi we wlasciwe rece
Wlasnie skonczylam czytac "Anne In w grobowcach swiata" Olgi Tokarczuk. Jak zawsze jestem pod wrazeniem. I mam nadzieje, ze w roku 2007 Jury nie popelni juz bledu i przyzna nagrode Nike wlasnie tej Autorce i za ta wlasnie ksiazke.
Uczta
W miniony czwartek bylo mi dobrze. Czulam sie tak, jakby wszystko na swiecie znowu wrocilo na swoje miejsce. Po wielu latach oczekiwania, nareszcie posiadam na DVD "Podwojne Zycie Weroniki" Kieslowskiego. Wydane 21 listopada 2006 przez Criterion Collection. Poprawiona jakosc obrazu i dzwieku (w koncu mamy ere High Definition). 2 plyty z mnostwem dodatkow i komentarzy. Piekna ksiazeczka z recenzjami i analizami. Gdy rozpakowywalam paczke z Amazonu mialam lzy w oczach i tak juz zostalo mi do konca filmu. Uczta. Po prostu uczta. Zycie jest piekne dzieki takim wlasnie zdarzeniom.
Labels:
Artystycznie,
Filmowo,
Moje Zycie za Woda,
Nostalgicznie
29 January 2007
Kasztany najlepsze na... Chestnut Street :)))
Szefowa zabrala nas dzis na kolacje do Le Castagne. Tak w sumie bez okazji, no bo czy okazja mozna nazwac minione juz tak dawno, ze prawie zapomniane, Swieta Bozego Narodzenia?... ;))) Jesli bedzie ktos w okolicy, to polecam Spaghetti alle castagne (spaghetti w kremowym sosie z kasztanow posypane kakao) i tradycyjnie juz w moim przypadku Insalata alla Gorgonzola, czyli zielenina z serem Gorgonzola, orzechami wloskimi prazonymi w cukrze i truskawkowym sosem vinaigrette. Mniam! It's good to be me. ;PPP Tylko zal tych 2 kilogramow, ktore ostatnimi dniami stracilam...
28 January 2007
Twarz Celebrity
Czytalam dzis w pociagu Marie Claire i znalazlam tam link do strony myheritage.com, gdzie mozna porownac swoja twarz z twarzami slawnych osob. Prosze zobaczyc na moj wynik. Cos pieknego. :))) Czy ja naprawde wygladam jak Azjata?...

No ale w sumie co mam powiedziec skoro okazuje sie, iz moj maz ma urode Juliette Binoche. ;PPP

No ale w sumie co mam powiedziec skoro okazuje sie, iz moj maz ma urode Juliette Binoche. ;PPP
26 January 2007
Obrazki z Nowego Swiata
Zima zaczela sie tutaj jakies dwa dni temu pierwszymi platkami sniegu znikajacymi zbyt szybko, by mozna bylo w nie uwierzyc. Dzis tak naprawde doswiadczylismy pierwszych mrozow. -12 stopni Celsjusza. A ja dzieki temu moglam kontynuowac moje badania dotyczace stosunku Amerykanow do zmieniajacych sie por roku:
Czas: Pozne popoludnie styczniowe.
Miejsce: Kampus UPenn, Philadelphia, PA.
Obiekt: Kobieta, lat okolo 20, rasa biala, najprawdopodobiej Amerykanka.
Obserwacja: Abnormalny kolor stop (gleboka czerwien), wynikajacy najprawdopodobniej z faktu, iz Obiekt mial na nogach sandalki - cieniutkie paseczki w kolorze czarno-popielatym na 7-ocentymetrowym obcasie.
Wnioski: Oczywiste ignorowanie praw Przyrody polaczone z ogolnym brakiem wyobrazni.
Perspektywy: Wyginiecie.
Komentarz do powyzszego zapisu (29 stycznia 2007): Lucy twierdzi, iz bylam swiadkiem tzw. walk of shame, czyli tego momentu, gdy dziewczyna po nocy spedzonej ze swiezo spotkanym przystojniakiem musi jakos dotrzec do swojego domu majac na sobie imprezowe ubranie z zeszlego wieczoru... Nie jestem pewna co do tej teorii, gdyz Obiekt maszerowal po kampusie w tych nieszczesnych sandalkach okolo godziny 17... No chyba, ze ten przystojniak byl naprawde warty grzechu... >:P W takim wypadku nalezy tylko zakrzyknac "You Go Girl!". :)))
Czas: Pozne popoludnie styczniowe.
Miejsce: Kampus UPenn, Philadelphia, PA.
Obiekt: Kobieta, lat okolo 20, rasa biala, najprawdopodobiej Amerykanka.
Obserwacja: Abnormalny kolor stop (gleboka czerwien), wynikajacy najprawdopodobniej z faktu, iz Obiekt mial na nogach sandalki - cieniutkie paseczki w kolorze czarno-popielatym na 7-ocentymetrowym obcasie.
Wnioski: Oczywiste ignorowanie praw Przyrody polaczone z ogolnym brakiem wyobrazni.
Perspektywy: Wyginiecie.
Komentarz do powyzszego zapisu (29 stycznia 2007): Lucy twierdzi, iz bylam swiadkiem tzw. walk of shame, czyli tego momentu, gdy dziewczyna po nocy spedzonej ze swiezo spotkanym przystojniakiem musi jakos dotrzec do swojego domu majac na sobie imprezowe ubranie z zeszlego wieczoru... Nie jestem pewna co do tej teorii, gdyz Obiekt maszerowal po kampusie w tych nieszczesnych sandalkach okolo godziny 17... No chyba, ze ten przystojniak byl naprawde warty grzechu... >:P W takim wypadku nalezy tylko zakrzyknac "You Go Girl!". :)))
24 January 2007
Aktualizacja meteo
No i tyle bylo mojej bialej radosci. Swiat wyglada dzis tak, jakby sniegu tu nigdy nie bylo. No i po co ja sie wczoraj tak cieszylam?...
20 January 2007
Polski akcent w wojskowym hipermarkecie
11 January 2007
Tak sie porobilo...
Zimno sie cholera zrobilo!! -4 stopnie pokazal mi dzis rano komputer. Brrrrrr. Niby mamy styczen i taka temperatura powinna byc powodem radosci z tego, ze jest tak cieplo, ale ja sobie troche ponarzekam. W koncu dwa dni temu termometr pokazywal +12. W zwiazku z nagla a niespodziewana zima w srodku stycznia cierpia male zwierzaczki. Szlam dzis rano przez kampus i nagle uslyszalam pisk niesamowity dochodzacy z krzaczka przed Starbucks. Krzaczek taki byl sobie niewielki, a na nim siedziala chyba z setka wrobli z naczapierzonymi piorkami. Siedzialy bardzo blisko siebie i piskaly. Wiewiorki tez teoretycznie od dawna powinny spac, a wciaz jeszcze lataja. A moje drzewo przydomowe w ostatnia niedziele wypuscilo paki, ktore pewnie juz niedlugo zamarazna. Nie lubie swiata w tej postaci... I jeszcze z ostatnich wiadomosci, Bush zdecydowal wyslac do Iraku dodatkowo ponad 21 tysiecy amerykanskich zolnierzy. Nie dosc, ze jest zimno, jest jeszcze i straszno...
07 January 2007
Kolejne pozegnanie z Krakowem - wspomnienie
Zanim zaczelam w piatek plakac u Julii w samochodzie, na Refo zegnalam sie z Dziewczynami (mam nadzieje, ze tym razem zobacze Was i Miasto Nasze Kochane wczesniej niz za rok). A pozniej byla juz tylko runda po Krakowie. Dzieki Juleczko za cierpliwosc i wyrozumialosc. Malo kto jechalby do Biezanowa przez Mistrzejowice. ;PPP








Oderwanie od rzeczywistosci - wspomnienie
Przegladam zdjecia zrobione w Krakowie i sie usmiecham... :)))
Najpierw te zrobione 29 grudnia 2006 jak zawsze na Refo:




Najpierw te zrobione 29 grudnia 2006 jak zawsze na Refo:




Powrot do rzeczywistosci
No i jestem juz z powrotem w naszym slicznym gabinecie i znowu lacze sie z Wami poprzez Internet. Patrze w okno i przypomina mi sie E.T. - "E.T. go home". Nie wiem, gdzie w tej chwili jest moj dom. Tak naprawde czuje jakby istnialy dwie Ilony. Ta krakowska - szalona, bezkompromisowa, ciagle pijana badz tez bezskutecznie probujaca zlapac faze. I ta nowa amerykanska - stonowana, zajmujaca sie domem zona i matka, dobry naukowiec. Obie sa mna. Obie sa wazne. Obie tak samo lubie. I zawsze za ktoras juz bede musiala tesknic. To nie jest zle, ale jest trudne. I jakos bede musiala sobie z tym poradzic. Moze kiedys sie uda. A poki co chcialabym podziekowac Wszystkim, ktorzy znalezli dla mnie czas i usmiech w ciagu tych dwoch ostatnich tygodni. Jestem szczesciara, ze mam takich Przyjaciol jak Wy. Bez Was nie zgine.
Subscribe to:
Posts (Atom)


