06 March 2007

To mnie w tej chwili zajmuje



Postanowiłam wrócic do tego, co mnie bawiło kiedys, gdy byłam dzieckiem. :))) Obok prezentuję moją pierwszą od szkoły podstawowej wprawkę hafciarską. Daleko mi do umiejętnosci mojej Mamy, ale zapału i determinacji mi nie brakuje. Po opanowanie haftu pełnego zabieram się do krzyżyków!

04 March 2007

Sympatyczne odkrycie

W czasie wczorajszego spaceru po historycznym Bristolu, znaleźlismy malutki sklepik z ręcznie wytwarzanym mydłem. Oczywiscie nie mogłam sobie odmowic i mam teraz mydełko morelowo-brzoskwiniowo-gruszkowe. Gdy się na nie, lezące w mydelniczce patrzę, to niezmiennie nasuwa mi się skojarzenie z garscią błota uformowaną w kostkę... Ale zapach jest niesamowity i rekompensuje niedosyt wizualny.


Włascicielką sklepu i zarazem głównym wytwórcą sprzedawanych w nim produktów jest pani Veronica Davidson. Kilka lat temu, gdy stwierdzono u Niej stwardnienie rozsiane musiała porzucic dotychczasowo wykonywane zajęcie. Aby nie zwariowac i dac upust swej artystycznej naturze zaczęła wytwarzac mydło i swieczki dla znajomych i rodziny. W tej chwili ma tez swoją linię kosmetyków i robi sliczne wisorki z kolorowego szkła (własnoręcznie wypalanego!). Na pewno wrócę do Jej sklepiku! :)))

Domowo



A przy okazji wizyty w moim ulubionym sklepie, gdzie kupic mozna wszystko związane z rękodziełem i gdzie kupowalismy ramę i klej, postanowiłam spróbowac swoich sił we wsypywaniu kolorowych szklanych kulek do naczyń szklanych. Efekt widac obok. Moze nie jest to dzieło sztuki, ale mi się podoba. Choc nie jestem pewna różowosci swieczki. Ale innej w tym formacie w domu nie było. :)))

Puzzle - niemieckie wspomnienie



Oprócz ramy kupilismy tez wczoraj klej do puzzli, aby utrwalic naszą pierwszą wspólnie wykonaną układankę, która nota bene kupiona została jako souvenir w czasie naszej wycieczki do Neuschwanstein, czyli jak wiedzą wtajemniczeni wtedy, gdy wszystko się zaczęło... ;)))
Zdjęcie obok zostało wykonane juz po nałozeniu pierwszej warstwy kleju, gdy mogłam obrazek ustawic w pionie. Widac więc na zdjęciu Timikowe pociągnięcia klejem. ;PPP

Sztuka?...



Dobrze jest miec dzieci, bo nie trzeba wydawac majątku na dzieła popularnych artystów. ;))) Jessie (nasza młodsza) wyprodukowała ten obraz dla Tima na Dzień Ojca i nawet sama zrobiła passe-partout. Wczoraj kupilismy ramę i obraz powiesilismy w przedpokoju. Jest to w tej chwili pierwsza rzecz, jaką zobaczycie wchodząc do naszego domu!... :)))

Pomiędzy Erlangen i Bristolem



Wiem, wiem, cięzka upierdliwosc ze mnie, ze się tak miotam z moimi uczuciami dzisiaj, ale jeszcze tylko chciałam pokazac kotka Guido pani Rosiny Wachtmeister, który dostępny jest w kolekcji Goebel. Znalazłam go w irlandzkim sklepie na Mill Street w centrum Bristolu, a wczesniej pamiętam, ze oglądałam go na wystawie sklepu na Hauptstrasse w Erlangenie miłym. :))) Taki sympatyczny akcent.

Wspomnienie - Erlangen

Tak mnie cos po tym dzisiejszym spacerze po historycznym Bristolu naszło i zaczęłam szukac w sieci zdjęc z Erlangen. I wstyd się przyznac, ale jakos tak mi się cieplej na sercu zrobiło, gdy na stronie miasta, w sekcji Sehenswertes zobaczyłam znajome obrazki. Tęsknię za tym moim zapyziałym Erlangen, nie będę tego przed nikim ukrywac. Długo mi zajęło przyzwyczajenie się do małomiasteczkowego klimatu, ale teraz mam juz Erlangen w krwioobiegu i tęsknię za nim na równi z moim ukochanym Krakowem...


Zdjęcie ponizej zaniepokoiło mnie odrobinę, poniewaz prezentowana kulista fontanna pojawiła się w miescie za mojej bytnosci, a w tle po lewej stronie (tuz nad lewym ramieniem chłopczyka w czapce) powinien znajdowac się Mr. Bleck, moja ulubiona kafejka w amerykanskim stylu (taki bardziej europejski Starbucks). Nie widzę znajomego znaku i nie wiem co jest grane!! Bardzo proszę o wyjasnienia. Ewuniu, czy Mr. Bleck juz nie istnieje?... Co z klasycznymi Der Beckami?... Zjedzcie z Radimem Kirschenstreusel (czy ja jeszcze umiem z pamięci napisac to bardzo trudne słowo?...) za moje zdrowie. ;)))




03 March 2007

Cijanie


Krakowiaczek ci ja,

W Krakowiem się rodził,

Jeszczem roczku nie miał,

Już do szkołym chodził!


Czytam własnie po raz kolejny Czumę i Mazana i tak mi się cosik przypomniało. ;)))

Coś ładnego i coś ciekawego...

Balkon jednego z domów na Mill Street w historycznej częsci Bristolu:


Oraz dawna skrzynka pocztowa przerobiona na pojemnik na stare okulary:


Klimaty irlandzkie


Mieszkamy w irlandzkiej okolicy.
Moja tesciowa jest Irlandką.
Niedługo jest Dzień Swiętego Patryka.
Idzie wiosna ze swoją zielenią.
Koniczynki przynoszą szczęscie nawet jesli nie są czterolistne.
Więc my witamy naszych gosci w taki sposób:

Bristol - rok założenia 1681

Korzystając z pięknej pogody poszlismy dzis z Timem na spacer po okolicy.






Widok na Delaware River:



Moj wymarzony dom na Radcliffe Street:



Większosc domów w tej częsci Bristolu ma takie tabliczki:

Jest tez tu teatr:


Cos juz raczej niespotykanego w Stanach - reklama wymalowana na budynku:


Budynek władz miejskich i policji:



22 February 2007

Coś dla sfrustrowanych nauką...

Autor, jak na rasowego ludowego bajkopisarza przystało, prosił o zachowanie anonimowości, ale bajkę puszczamy w świat:

Nauka (albo Bajka 2)

Był młody adept, co się byle porażką nie frustrował

Był uznany autorytet, który nieustannie wszystkich inspirował

Był wykładowca, który wcale słuchaczom nie ględził

Był adiunkt erotoman, co ze studentkami nigdy nie gawędził

Był asystent, co nie psuł; laborant, co rzecz w mig naprawiał

Szef projektu, który się od obowiązków brakiem czasu nie wymawiał

Był recenzent łagodny, który krytyką nie łajał, nie chłostał

Był manuskryptu autor, co stronom dogodził i materii sprostał

Był menadżer, który w budżecie ziomków nie faworyzował

Był dziekan-dyrektor, co podwładnych funkcją nie tyranizował

Był technik, co się starał; dyplomant, co nie plagiatował

Wnioskodawca o granty, który w projektach nie konfabulował

Był doktor, co cudzej idei jako własnej nie przedstawiał

Był profesor, który adwersarzowi słusznej racji nie odmawiał

Był badacz, który na brak grosza niepowodzeń nie zganiał

Był myśliciel wybitny, co przyczynkarstwem rzadko się zasłaniał

Był student, co wyników nie naginał; magister, który go nie gonił

Doktorant, który próżno nie lamentował i czczo czasu nie trwonił

Był opiekun, który rad rozumnych podopiecznym udzielał

Był naukowiec, który się szczerze cudzą publikacją rozweselał

Był honorowy doktor, który z prawdą w życiu się nie mijał

Był na koniec instytut przesławny, który ciągle pięknie się rozwijał

Było w nim multum Oświeconych, których tu nie pomieszczę

Lecz jaki jest sens po temu by wymieniać ich jeszcze?

- A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może!

- Prawda, jednak ja tę Naukę między bajki włożę...


za Xięciem Biskupem Ignacym Krasickim („Wstęp do bajek”)

Złe wiadomości

Dziś wyczytałam, że pan Bush planuje w przyszłym roku wysłać do Iraku 14000 żołnierzy Gwardii Narodowej. Żołnierzy, którzy wrócili z Iraku w tym samym czasie, co mój Tim i którym obiecano, że następny kontyngent z ich udziałem będzie wysłany nie wcześniej niż w 2009-2010 roku... Póki co, na celowniku Waszyngtonu są stany Arkansas, Indiana, Oklahoma i Ohio, ale kto może mi zagwarantować, że za miesiąc nie okaże się, że do wyjazdu mają zacząć się przygotowywać rownież żołnierze z New Jersey?... W tym kraju obietnice łamie się bardzo łatwo. W imię wyższych celów i mniejszego zła.

Poniżej pełny tekst artykułu z The New York Times:

February 22, 2007
National Guard May Undertake Iraq Duty Early
By DAVID S. CLOUD
WASHINGTON, Feb. 21 — The Pentagon is planning to send more than 14,000 National Guard troops back to Iraq next year, shortening their time between deployments to meet the demands of President Bush’s buildup, Defense Department officials said Wednesday.
National Guard officials told state commanders in Arkansas, Indiana, Oklahoma and Ohio last month that while a final decision had not been made, units from their states that had done previous tours in Iraq and Afghanistan could be designated to return to Iraq next year between January and June, the officials said.
The unit from Oklahoma, a combat brigade with one battalion currently in Afghanistan, had not been scheduled to go back to Iraq until 2010, and brigades from the other three states not until 2009. Each brigade has about 3,500 soldiers.
The accelerated timetable illustrates the cascading effect that the White House plan to increase the number of troops in Iraq by more than 21,000 is putting on the entire Army and in particular on Reserve forces, which officers predicted would face severe challenges in recruiting, training and equipping their forces.
It also highlights the political risks of the White House’s Iraq strategy. Sending large numbers of reservists to Iraq in the middle of next year’s election campaign could drive up casualties among part-time soldiers in communities where support for the administration’s approach in Iraq is already tenuous, according to opinion polls.
A final decision on whether the additional Guard units will be required next year in Iraq will not be made for months, the officials said, and the full extent of the Guard role next year will depend on whether the situation in Iraq improves in the meantime.
It has been clear since Mr. Bush announced his plan last month that additional reservists could be required in Iraq, but the numbers and the identity of the specific units involved had not been previously disclosed.
Changing the reservists’ schedules means abandoning previous promises that they would get several years between deployments. And the acceleration means that soldiers who usually drill just once a month and for a few weeks in the summer will have to begin intensive preparations right away.
“We’re behind the power curve, and we can’t piddle around,” Maj. Gen. Harry M. Wyatt III, commander of the Oklahoma National Guard, said in an interview. He added that one-third of his soldiers lacked the M-4 rifles preferred by active-duty soldiers and that there were also shortfalls in night vision goggles and other equipment. If his unit is going to be sent to Iraq next year, he said, “We expect the Army to resource the Guard at the same level as active-duty units.”
He also noted that one of the brigade’s battalions that could deploy to Iraq next year was now in Afghanistan and was not scheduled to return until April, which would leave its soldiers with just over a year at home before having to leave for Iraq in June 2008. He said discussions were under way with top Army officials about providing necessary equipment and extra compensation for reservists in the Oklahoma Guard’s 45th Brigade Combat Team if the unit was sent back to Iraq two years earlier than planned.
Capt. Christopher Heathscott, a spokesman for the Arkansas National Guard, said the state’s 39th Brigade Combat Team was 600 rifles short for its 3,500 soldiers and also lacked its full arsenal of mortars and howitzers.
Of particular concern, he said, is the possibility that the prospects of going to Iraq next year could cause some Arkansas reservists not to re-enlist this year. Over the next year roughly one-third of the soldiers in the 39th will have their enlistment contracts expire or be eligible for retirement, Captain Heathscott said.
Guard and Reserve units were used most extensively in Iraq and Afghanistan in 2004, and have regularly supplied brigades throughout the fighting. The reinforcements now heading for Iraq will raise the number of combat brigades now in Iraq, only one of which is a Guard unit, to around 20 total. Thousands of additional Reserve support troops would also be required sooner, officials said.
To draw more heavily on Reserve units, the Bush administration announced in January that it was revising rules that limited call-ups of Guard members. The previous policy limited mobilization of Guard members to 24 months every five years, but prolonged and large deployments in Iraq and Afghanistan led the Pentagon to abandon that rule.
The new guidelines allow units that have already been deployed in the last five years to be called up again, but the Pentagon has said that it will try to limit the total time Guard units are mobilized to a year, instead of the current year and a half to two years.
Given that they would be in Iraq for about nine months, that would leave only three months for training before they go. In the past, six months of training has been the norm before heading to the war zone.
To make up the difference, officials said the soldiers would get more part-time training, close to home, before being mobilized. That would cut the time they have to spend away from their jobs and families, Captain Heathscott said.

21 February 2007

P.S.

Do rozpaczy doporowadzały mnie już te moje posty bez polskiej czcionki, więc dzisiaj poszalałam i ogonki są obecne!! Mam nadzieję, że na wszystkich monitorach wyglądają tak samo ślicznie jak u mnie. :DDD

Oskarowo

Wczoraj nareszcie udało mi się obejrzeć "Crash" ("Miasto Gniewu" w polskim tłumaczeniu) - film, który w zeszłym roku otrzymał kilka Oskarów. Było to intensywne przeżycie, które pokazało mi Amerykanów jako ludzi, którzy jednak mają emocje i uczucia, a nie tylko żyją schowani za polityczną poprawnością i gładkimi uśmiechami. Polecam!

Przesądy, przesądy, przesądy...

Nie na darmo zastanawiałam się 10 lutego, jakie jeszcze nieszczęście mi zagraża (według Amerykanów nieszczęścia chodzą trójkami, a nie jak u nas parami...). No i okazało się... Tegoż pamiętnego dnia nieopacznie wysłałam do Mamy paczkę, która póki co uznana może być za "zaginioną na placu boju". I jak tu nie być przesądnym?!... Ale dusza racjonalna podpowiada mi, że pewnie paczka utknęła na JFK tak jak te bagaże na lotnisku w Filadelfii:

Śnieg w Ameryce to istna katastrofa. Totalna dezorganizacja, zupełna dezorientacja...

Już się cieszę!!

Własnie kupiłam bilety na coroczny pokaz kwiatów w Filadelfii, czyli tzw. Philadelphia Flower Show. W tym roku tematem przewodnim są "Legendy Irlandii". Mam nadzieję, że nic nieprzewidzianego nam nie wyskoczy w sobotę 10 marca i że już niedługo będę mogła pochwalić się zdjęciami takich okazów, jak ten prezentowany obok. :)))

14 February 2007

Sielanka zimowa

A w naszym slicznym Bristolu snieg nadal jest bialy i chodniki odsniezone. Bukolika zamarzajaca. ;)))






Kleska zywiolowa - aktualizacja

Snieg padal przez cala noc. Do Filadelfii jechalam, zamiast przepisowych 40 minut, poltorej godziny i to w dodatku pociagiem na wstecznym biegu, bo zamarzly nam hamulce. Gdy w koncu okolo 11 dotarlam na 30 ulice zastalam miasto w takim stanie:






Wniosek z tych zdjec jest pocieszajacy - zima zaskakuje drogowcow na calym swiecie. :)))

13 February 2007

Kleska zywiolowa

Dzis od 7 rano pada snieg. Do godziny 17 napadalo go moze z pol centymetra, bo temperatura byla caly czas na plusie. Gdy szlam do dworca, Filadelfia byla pochlonieta przez chaos. Klaksony, korki, calkowita dezorientacja.
Bardzo mile zaskoczona zdolalam dotrzec do domu bez wiekszego opoznienia. W naszym malym Bristolu jest teraz -4 i snieg sobie slicznie dokola lezy i nikomu nawet do glowy nie przychodzi zaczac go odgarniac. Wszyscy czekaja na to, zeby jutro rano zadzwonic do swoich przelozonych z informacja, iz ich zasypalo i ze zadna miara nie zdolaja dotrzec do biura oddalonego o 5 ulic dalej.
Tim wrocil do domu po 2 godzinach czolgania sie po autostradzie. Po drodze kupil wielka lopate do odsniezania i jakies chemikalia rozpuszczajce lod. I teraz caly czas mnie straszy, ze jutro nie pojde do pracy (on sam juz przezornie wzial urlop). A niedoczekanie! Oczywiscie, ze pojde do pracy! Katastrofa w postaci nawet 8 cali (czyli 20 centymetrow!!) sniegu jakos mnie zupelnie nie rusza.
Amerkanie to dziwny narod. Boja sie 5 platkow sniegu, a jak jest mroz -12 stopni Celsjusza, to nosza czolenka na golych stopach (widzialam kolejna nawiedzona mutancice w ostatni piatek). Ja naprawde nie wiem, czy kiedykolwiek zdolam zrozumiec i jeszcze w dodatku zaakceptowac ta nacje...