12 August 2007

Zapowiedz

Wczoraj bylismy na zjezdzie rodzinnym w zaczarowanym ogrodzie Peggy, kuzynki Tima. Zrobilam 262 zdjecia jednego popoludnia. Co prawda tylko polowa nadaje sie do uzytku, ale mam z czego wybierac. Stopniowo bede Was oprowadzac po lesie, w ktorym mieszkaja krasnoludki i skrzydlate wrozki i w ktorym swiatlo stwarza raj dla fotografii. Ponizej pierwsze zdjecie. Z niewiadomego powodu moje ulubione. Zero obrobki w Photoshopie, nie musialam nawet nic przycinac. ;)))

08 August 2007

Dzien Bozy, Czas Odpoczynku

Wychodzac dzis z instytutu o 18:30 zobaczylam furgonetke FedExu unoszaca moj grant w strone NIH. Co prawda moj okres tworzenia trwal dluzej niz 6 dni, ale to nie znaczy, ze odpoczynek po nim rowniez bedzie proporcjonalnie dluzszy. Pol dnia, jeden wieczor. Jutro wracam do pracy na stole. Ale poki co ciesze sie tym, co udalo mi sie szczesliwie doprowadzic do konca. Wolna od ciezaru pisania poszlam na moj marszobiegowy spacer z muzyka Queen na uszach, a teraz ide spokojnie sobie usiasc i dokonczyc wreszcie czytanie ostatniego Harry Pottera.

06 August 2007

Aktualny Stan Mojego Swiata

Kilka ostatnich tygodni to dla mnie okres przekraczania granic Niemozliwosci. Napisalam list do Ojca i rozmawialam z nim przez telefon. Dzisiaj po raz pierwszy od dwoch lat rozmawialam z moim bylym szefem i nawet zdolalam wycisnac z niego potrzebny mi list z opinia. Prawie ukonczylam pisanie grantu, choc jeszcze w piatek myslalam, ze jest to absolutnie nierealne. No i w koncu to, co najwazniejsze - od ponad miesiaca regularnie uprawiamy z Timem tzw. power walking i obecnie 3 kilometry robie w niespelna 30 minut. Dopiero po 30tych urodzinach zdolalm odkryc moc ukryta w aktywnosci fizycznej. Jest dobrze. Czego i Wam zycze.

29 July 2007

Moja pierwsza lalka Barbie

Tak się jakoś dziwnie życie plecie, że moją pierwszą Barbie dostałam mając lat nieomalże 31... Ale warto było czekac, bo ta rodowita Irlandka w tradycyjnym stroju jest naprawdę urocza. :)))

Zabawy Rodzinne

Wczoraj dostaliśmy spóźniony prezent z okazji Dnia Dziecka od mojej Mamy. Spóźniony, ponieważ sami mieliśmy go sobie kupic, przestrzegając szczegółowych wytycznych. Ale przez ostatnie dwa miesiące jakoś nie po drodze nam było do sklep zabawkowego. Poniżej możecie podziwiac nasz ambitny puzzlowy zakup - trudny wzór, 1000 kawałków:
Miejmy nadzieję, że 4 osoby zdołają się z nimi uporac w sensownie długim czasie. A później tradycyjnie już ułożone obrazki zostaną utrwalone i powieszone w przyszłej bibliotece. :)))

27 July 2007

Nie ma mnie...

Dolaczylam do grona tych zgubionych na trawnikach kampusu UPenn, zatraconych na lawkach parku, nieobecnych w wagonach lokalnych pociagow. Wczoraj dostalam przesylke z Wielkiej Brytanii z najnowszym Harry Potterem. Znikam...

24 July 2007

Przyjezdzamy!!

20 minut temu kupilam bilety. Bedziemy w Krakowie jesienia przez cale 13 dni!! Prosze rezerwowac czas na spotkania. ;PPP Alez sie za Wami Wszystkimi stesknilam...
P.S. Hehe! Powinno byc "Przylatujemy!!" w tytule, ale niech juz zostanie jak jest.

23 July 2007

Najnowsze dziecko w rodzinie

Tropicanna. Dzis ja przesadzilam z plastikowego pojemnika i juz widze, ze jest zadowolona. Teraz juz tylko pozostaje mi czekac na te oszalamiajace pomaranczowe kwiaty. :)))
A tak w ogole, to przesadzilam dzis wszystkie moje roslinki. Taki pracus jest ze mnie.

22 July 2007

Rodzinnie

Kablowka ponownie jest obecna w naszym domu, wiec moge uzupelniac bloga i wywnetrzniac sie publicznie. Przez te klopoty, ktore mielismy, nie moglam zakomunikowac Wszystkim, ze w ostatni wtorek zadzwonil do mnie moj Ojciec. W poniedzialek dostal list ode mnie i po niespelna 30 godzinach juz dzwonil. Calkiem niezle. Dla tych, ktorzy znaja moja dziwna sytuacje na linii corka-ojciec moze to byc sporym zaskoczeniem. Dla niewtajemniczonych dodam, ze ostatni raz rozmawialam z Ojcem w styczniu 2003. Teraz moze byc juz tylko lepiej. :)))
Zdjecie z dawnych czasow, gdy ja bylam sliczna, a Rodzina kompletna. Niedawno Mama zrobila odbitke ze starego slajdu i mi takie ladne wspomnienie wyslala. Dziekuje. :)))

21 July 2007

To musimy zobaczyc w ten weekend

John Travolta jako Edna Turnblad, matka Tracy (Nikki Blonsky) i zona Wilbura (Christopher Walken)?... Tego nie mozna przepuscic! W niedziele idziemy do kina na "Hairspray". :)))


Color in Progress

Timi i Samantha maluja dzis niebo w pokoju Sam. Jutro malowana bedzie trawa. I juz niedlugo, lezac na podlodze, Sam bedzie mogla sie poczuc jak biedna mroweczka zagubiona w zieleni. :)))

Nasze dzieci i woda

Tak nasze dzieci reagują na widok wody:
Zdjęcie zrobiłam tydzień temu na basenie koło domu teściowej.

16 July 2007

Nie tylko zle wiadomosci dzisiaj

Rozmawiam w tej chwili z Ewa na Gadu-Gadu i dowiaduje sie, ze w Erlangen pojawil sie kolejny zaprzyjazniony Dr. rer. nat. Serdeczne gratulacje, Radim! :))) Bardzo prosze o przeslanie zdjecia w czapce doktorskiej, cobym je tu wkleic mogla. ;)))

Wnerw

W domu nie dziala ZADNE z okien na swiat. Nie ma kablowki. Internet nie dziala. Telefon jest gluchy. I tak jest juz od piatku. Tim godziny spedza na sciganiu naszego operatora kablowki, a oni ciagle do Niego odzwaniaja na numer domowy, ktory nie odpowiada. Co pol godziny sprawdzam poczte glosowa przez internet, zeby dowiedziec sie, co sie dzieje. Koszmar jakis. Jutro beda przekopywac nam podjazd do domu, zeby sprawdzic kabel. Ciekawe co sie wydarzy - uszkodza przy tym rure z gazem, czy moze z woda? Frustracja totalna. A w pracy w dodatku nie dziala mikroskop i moj dzisiejszy plan dnia poszedl sobie do lasu. Tyle ode mnie. Ide sie dalej denerwowac juz na osobnosci.

09 July 2007

Troszke sobie ponarzekam w czasie inkubacji

Bo ja naprawde dzisiaj na to siedzenie po nocy nie zasluzylam. W sobote przez poltorej godziny prasowalam, a potem przez kolejnych 5 bylam w labie. W niedziele zrobilam 3 rundy prania, przygotowalam prezentacje na poniedzialkowe (czyli dzisiejsze) spotkanie labowe, ugotowalam pyszny obiad dla 4 osob, bylam mila i sympatyczna dla wszystkich (wlacznie z 9-letnim diablikiem Nickiem), posprzatalam kuchnie i jadalnie i wymylam 2 lazienki. Dzis wstalam godzine wczesniej niz normalnie, ogolilam nogi i wyprostowalam wlosy, przyszlam do labu godzine i 10 minut wczesniej niz zazwyczaj oraz przedstawilam ciekawy papier na spotkaniu labowym. To wszystko do 11. Ale szefowa widocznie stwierdzila, ze to nie wystarczy i kazala pracowac wiecej. Czyli dluzej, bo niestety szybciej z 16% zelami poliakrylamidowymi sie nie da. No i siedze teraz sama i glowa mnie boli i jestem bardzo nieszczesliwa.

OK, dosc narzekania. Trzeba isc do labu sprawdzic te 4 zele, ktore sie puszczaja juz od 3 godzin.

Zadowolenia szefa celem najwyzszym

Dzisiaj, jak za starych dobrych czasow u Stamma, chyba bede w labie nocowac. Szefowa chce zobaczyc wynik JUTRO. Zero dyskusji. Jedynym co Ja usprawiedliwia jest to, iz Jej jutrzejszy eksperyment zalezy od mojego dzisiejszego. No i poza tym jest szefem...
A na polu jest 36 stopni, wiec moze i lepiej bedzie do nocy poczekac...

05 July 2007

Zycie doktoranta - wspomnienie czy moze nadal rzeczywistosc?...

Ja co prawda nie wracalam wczoraj do labu po pokazie sztucznych ogni, ale to pewnie tylko dlatego, ze do instytutu mam 40 minut pociagiem. Tak czy inaczej w pracy owszem bylam przy lipcowym swiecie...
A tak w ogole, to komiks "Piled Higher and Deeper" pokazuje jak standardowym i przewidywalnym bylo do niedawna moje zycie. Polecam wszystkim, zarowno tym, ktorzy jeszcze sa przed obrona, jak i tym, ktorzy dopiero co sie obronili.

Znalezione w sieci

Przegladalam dzis krakowskie blogi, notes brochy i krakoff.info, i znalazlam tam takie cudo:
Nie da sie ukryc, Polska to kraj przedziwny. Ale i tak za nim tesknie.

To czytam

Chwilowo zmuszona zostalam do odstawienia literatury pieknej na rzecz tak fascynujacej lektury:
Mam nadzieje, ze w ta lub w nastepna sobote uda mi sie zdac egzamin teoretyczny na prawo jazdy i uzyskac tym samym tymczasowy permit, ktory umozliwi mi nauke jazdy w towarzystwie mojego drogiego meza.