22 February 2009

Niedzielne popołudnie z herbatą oolong

Moim najnowszym "odkryciem" jest półfermentowana herbata oolong, przez niektórych nazywana herbacianym szampanem. Popijam ją w formie czystej i liściastej (Milk-scented Kinsen Oolong na zdjęciu powyżej) lub w wersji torebkowej aromatyzowanej (Coconut-Mango oraz Chocolate-Mint na zdjęciu poniżej). Polecam Wszystkim, którzy nie przepadają za goryczą herbaty zielonej, a którzy chcą odpocząc sobie od jednowymiarowości aromatu herbaty czarnej.

3 comments:

Andrzej said...

No wiesz!?!? A ja tak wysoko Cię oceniałem jako koneserkę herbaty Dilmah, a tu tymczasem pojawia się obrazoburcze stwierdzenie o "jednowymiarowości" herbaty czarnej! Jak tak można? Czarna herbata jest królową wszystkich herbat, a jej aromatyzowanie to coś jak spojlery w limuzynie - wszystko można, ale czy na tym zyskuje? Osobiście uważam, że jedyne składniki jakimi można złamać smak prawdziwej herbaty, to mleko i miód. Czasem, żeby urozmaicić sobie życie, można do herbaty dodać prądu, ale żeby pić herbatę o smaku czekoladowym? Toż już lepiej sobie zrobić gorącą czekoladę, np. o smaku miętowym. :-)

Ilona said...

Wszystko jest dla ludzi, Andrzejku, nawet herbaty aromatyzowane, zwlaszcza jesli sa aromatyzowane w sposob naturalny, a nie poprzez dodawanie chemikaliow. Nie odrzucam czarnej herbaty i ukochanego Earl Graya, ale dla mnie herbata czarna jest "codzienna", ja pije w ciagu dnia w pracy. A sprobuj sobie tylko czystego Oolonga, jak na przyklad Milk-scented Kinsen Oolong, ktorym ja sie zachwycam i wtedy porozmawiamy na temat herbacianej rodziny krolewskiej. ;)))

Andrzej said...

Cóż, ja również herbatę czarną (ale z miodem i mlekiem) piję codziennie, czasem również Earl Gray'a (i też lubię), ale za nic na świecie nie powiedziałbym, że to zwykła albo co gorsze zwyczajna herbata. Herbata czarna jest nadzwyczajna i niecodzienna nawet, gdy codzienna. :-)

A Oolong'a znam, wszak mam holenderską Siostrę, a Holendrzy z dawien dawna znani byli jako kupcy z dalekiego wschodu dobra wszelakie sprowadzający. Może i temu najgorsza herbata holenderska o niebo lepsza jest od najlepszej z niemieckich...

Aromatyzowaną herbatą też nie pogardzę, ale nie przeszkadza mi to w tym, aby zalety czarnej Dilmah pod niebiosa wynosić. :-)