13 September 2008

Krzyżykowanie

Nadal twierdzę, że haft krzyżykowy tyle ma ze sztuką, czy nawet samym haftowaniem wspólnego, co zabawa w "połącz kropki" z malowaniem. Tym niemniej kontynuuję rozpoczęty projekt "Reymontowscy Chłopi na lnie igłą malowani". Dzisiaj zakupiłam nici do Zimy. O postępach będę informowac na bieżąco.

12 September 2008

Ciepły sweter dla stęsknionej duszy

Po ambitnej lekturze "The Gravedigger's Daughter" Joyce Carol Oates, czytam coś wybitnie rozrywkowego i bardzo babskiego - "The Friday Night Knitting Club" (pol. "Piątkowy klub robótek ręcznych") autorstwa Kate Jacobs. Prościutka historia o kobiecej przyjaźni i robieniu na drutach napisana jest tak łatwym językiem, że czasami zapominam, iż nie czytam po polsku. Ale gdy nie ma się przy sobie ani Mamy, ani najbliższych Przyjaciółek, to takie właśnie książki są najlepszym towarzystwem. :)))

07 September 2008

Teraźniejszośc i wspomnienie

Przy okazji moich wtorkowych urodzin i dzięki pozytywnej energii, którą czasami emituje nasza-klasa.pl, odnowiłam kontakt z moją najlepszą licealną Przyjaciółką, Anią. A dzisiaj jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, w czasie przeglądania mojej kolekcji albumów o sztuce, które przywędrowały ze mną z Krakowa, wpadła mi w ręce ta kartka urodzinowa, jaką Ania własnoręcznie przygotowała dla mnie w roku 1993:

Wzruszyłam się niezwykle i oczywiście muszę Was Wszystkich niniejszym o tym poinformowac. ;PPP A Anikowi ślicznie dziękuję i za wtorkowego maila i za te piękne życzenia sprzed 15 lat. Nie obiecuję, że będę pisac regularnie, ale obiecuję, że będziemy w kontakcie. :))) Buźka!

Kulturalnie i z poświęceniem

Byliśmy wczoraj w Nowym Jorku. Po raz pierwszy odkąd tu przyjechałam. Dwa i pół roku zabrało mi wybranie się do stolicy świata. Motywacji dostarczyła mi wystawa prac J. M. W. Turnera w The Metropolitan Museum of Art. Pisałam o niej w październiku zeszłego roku, gdy obrazy wystawiane były w Waszyngtonie, gdzie nigdy nie udało nam się dotrzec. Wczoraj, pomimo zapowiadanej burzy tropikalnej przyniesionej przez huragan Hannah, dotarliśmy na nowojorską Penn Station i dzielnie przemaszerowaliśmy 4 i pół kilometra aż do samego muzeum. Siódma Aleja, Madison Square Garden, Times Square, Broadway, Central Park. Tę drogę pokonaliśmy w upalnej duchocie w ponad godzinę. Ale było warto. 140 prac, obrazów olejnych, akwareli i szkiców, ukazujących niezwykły talent i wyobraźnię tego brytyjskiego artysty, który 40 lat przed manifestem Impresjonistów tworzył obrazy tak impresjonistyczne jak tylko definicja na to pozawala. Zresztą porównajcie sami ten obraz zachodzącego słońca, który Turner ukończył w roku 1833:
z "Impresją Wschodzącego Słońca" stworzoną przez Moneta w 1873, która uważana jest za oficjalny początek Impresjonizmu.Do powieszenia w naszym domu kupiliśmy obraz bardziej realistyczny, ale więcej dla nas znaczący i bardziej do wystroju pasujący - pejzaż wenecki: "Venice: The Dogana and San Giorgio Maggiore" z roku 1834:
Mamy na piętrze w domu "ścianę wenecką" z pamiątkami przywiezionymi z naszej podróży poślubnej. ;)))

A jak już jestem przy obrazach i wystawach, to chciałabym tutaj pokazac dwa obrazy, które zachwyciły mnie w zeszłym tygodniu na wystawie prac indyjskiego malarza Nandalala Bose w Philadelphia Museum of Art. Pierwszy to "Annapurna", artystyczna odpowiedź artysty na głód panujący w Bengalu w roku 1943. Na obrazie tym hinduski Bóg Shiva, zredukowany do szkieletu odprawia swój błagalny taniec przed Boginią obfitości Annapurną, trzymającą miseczkę ryżu w dłoniach:
Drugi obraz przedstawia Sati - kobietę, która z własnej woli, z żalu po śmierci ukochanego męża dokonuje aktu samospalenia.
I tyle na dziś odnośnie tego, co mnie w tych dniach porusza. ;)))

02 September 2008

Dziś są moje urodziny!! :)))

Dziękuję serdecznie Wszystkim, którzy o mnie dzisiaj pamiętali. Jestem niezwykle wzruszona wszystkimi kartkami, mailami, SMSami i GaduGadulcowymi wiadomościami. Jesteście kochani. :)))
A gwoli kronikarskiej dokładności donoszę, że mój Mąż w ramach prezentu urodzinowego kupił dla nas bilety na sztukę Petera Shaffera "Equus", która obecnie wystawiana jest na Broadway'u. :)))

Przeglądam, czytam, oglądam, słucham

Musiałam sobie dokupic literaturę fachową do mojego nowego karmnika, bo zauważylam, że wróbel wróblowi nie jest równy. I nie myliłam się, bo okazuje się, iż w naszym rejonie geograficznym występuje aż 12 rodzajów wróbli. ;)))
A w pociągu czytam najnowszą książke Joyce Carol Oates "Córka Grabarza". Polecam serdecznie, ale sugerowałabym ukonczenie jej lektury przed nadejściem depresji jesienno-zimowej. Książki pani Oates nie należą do nadmiernie radosnych.
Ambitna lektura w drodze do i z pracy jest równoważona szmelcem oglądanym w TV. Dziś na przykład rozpoczyna się pierwsza seria serialu "90210", luźnej kontynuacji oglądanego w czasach licealnych "Beverly Hills 90210". New friends, new faces, same zip.

A w iPod ostatnio załadowałam EPkę zespołu mojego Kuzyna Paul'a, Of Divinity and Humanity (w skrocie ODAH). Ich muzyki możecie posłuchac tutaj (polecam w szczególnosci utwór "You're Left Alone"), a poniżej zamieszczam zdjęcia, które wykonał mój Ś.P. Teśc w czasie koncertu w kultowym The Stone Pony, gdzie swoją karierę rozpoczynał między innymi Bruce Springsteen. :)))

31 August 2008

Kupiłam se bluzeczkę

I bardzo się z niej cieszyłam, aż do momentu, gdy dowiedziałam się, iż jest to bluzeczka ciążowa... Ale co tam, nic nie zmienia faktu, że jest ładna. ;)))

Bursztynowy komplecik

Najpierw był wisiorek, który kupiłam w Sukiennicach jako prezent, którego nigdy nie udało mi się dostarczyc:
W październiku zeszłego roku, równiez w Sukiennicach dokupiłam sobie do niego piękny pierścionek-obrączkę:
A wczoraj nareszcie udało mi się znaleźc pasujące do kompletu kolczyki! Tak daleko od domu. W malutkim sklepiku w centrum handlowym w Woodbridge, NJ. :))) Cuda się czasami zdarzają.

27 August 2008

Skończyłam!!

Nareszcie z dumą mogę zaprezentowac mój pierwszy ukończony obraz krzyżykowy. Wymiary: 30x43 cm. Czas wykonania: 4 miesiące. Zdążyłam przed moimi urodzinami! :)))

23 August 2008

Ptasi update

Słowo o darmowej jadłodajni rozeszło się po okolicy, ale póki co karmnik przyciąga głównie wróble i wrony. Z aparatem w dłoni czekamy nadal na kardynała.


17 August 2008

Zasoby ptasie

Przed sekundką dokładnie siedziałam w dużym pokoju i przez okno zobaczyłam, że na naszym patio siedzą trze (!!!) kardynały. Jeden nawet podszedł nawet do drzwi i zaglądną do środka. :))) I nie muszę chyba nawet dodawac, że w dziobku trzymał ziarenko z naszego karmnika. :)))

Ciąg dalszy galerii przedmiotów niekoniecznie pierwszej potrzeby

Owszem potrzebowaliśmy nowej mydelniczki w naszej łazience, ale niekoniecznie musiała ona miec taką formę i jeszcze dodatkowo występowac w parze ze stojakiem do szczoteczek do zębów. ;)))

16 August 2008

Zaproszenie na herbatkę

Przy okazji wizyty w hipermarkecie w bazie wojskowej jak zwykle wróciliśmy do domu nie tylko z produktami niezbędnymi. Tym razem oczy nasze cieszy ten nostalgiczny zestaw herbatkowy z Bolesławca:
Mam nadzieję, że wkrótce ktoś z Was w końcu zadzwoni do moich drzwi. ;)))

Dokarmiamy z nadzieją na piękne zbliżenia interesujących ptaków

Kupiliśmy dziś ten oto karmnik oraz 3 różne rodzaje mieszanek ziarenkowych:
Teraz siedzę i poleruję obiektyw w oczekiwaniu na pojawienie się kardynała. :)))

Już zostały tylko koraliki

Aktualny obraz z frontu hafciarskiego:

15 August 2008

Stan umysłu osoby z doktoratem: Wiem, że nic nie wiem

Niektorzy z Was juz moga zaczac mi zazdroscic!... ;)))

Dzisiaj dokladnie o 10:10 kupilam bilety na koncert Nicka Cave'a! Dodac musze, ze sprzedaz rozpoczela sie o 10 rano, wiec tym razem nie przegapilam okazji, jak mialo to miejsce przy koncercie Alici Keys. 7 pazdziernika zobacze wystep kolejnego artysty obok Tori Amos, jakiego w spuzciznie zostawil mi Lukasz S. ;))) Pomimo ogromnej radosci jest we mnie tez odrobina obawy, bo wnioskujac ze zdjecia ponizej, Nick odrobine sie zmienil przez te lata... Miejmy nadzieje, ze tylko wizualnie (tak, tak, przyznaje sie bez bicia, ze nie znam ostatniej plyty "Dig!!! Lazarus Dig!!!").

Powodem naszego istnienia na świecie wg Fistaszków jest uszczęśliwianie innych

Niektórzy z nas faktycznie powinni zostac odesłani za niewypełnianie przypisanych im obowiązków...

01 August 2008

Pokój Jego Duszy

Babcia zawsze powtarzała, że lata przestępne to są złe lata. Może coś w tym jest... Dzisiaj odszedł mój Wujek-Teśc. Będziemy za Nim bardzo tęsknic.

29 July 2008

Aktualizacja z frontu hafciarskiego

Chyba już najwyższy czas, żeby zacząc rozglądac się za ramą, w którą oprawione zostanie moje dzieło... ;)))

28 July 2008

A myslalam, ze niewiele juz moze mnie zdziwic...

Jezdzac codziennie pociagiem do Filadelfii przyzwyczilam sie juz do widoku kobiet odprawiajacych swoje poranne oblucje. Widzialam pania wklepujaca w twarz krem nawilzajacy. Regularnie siada kolo mnie inna pani, ktora przez cale 40 minut wspolnego podrozowania naklada makijaz, poczawszy od plynnego podkladu, a na rozu na policzkach skonczywszy. Widzialam kobiety szczotkujace wlosy i pilujace paznokcie. Wydawalo mi sie, ze widzialam juz wszystko, ale oczywiscie nie docenilam poziomu ekshibicjonizmu Amerykanek i dzisiaj naprawde zdziwilam sie, gdy zobaczylam dziewczyne skubiaca brwi w pociagu. "Co kraj to obyczaj" powinnam sobie powiedziec i dodac moze jeszcze, "ze jesli wszedles miedzy wrony, to musisz krakac tak, jak one", ale ja wciaz nie moge sie do tego typu zachowan przyzwyczaic...

MAMMA MIA!

Krytyk z magazynu TIME tak podsumował występ Meryl Streep w kinowej wersji musicalu z piosenkami ABBY pt."Mamma Mia!":
Martwię się, że gdy pewnego dnia Meryl Streep umrze i trafi do aktorskiego Nieba, przyjmujący ją anioł powie tak: "Na tej szali kładę dekady twoich transcendentalnych występów, a na tej to coś zwane "Mamma Mia!". Odejdź!
Ale choc recenzenci wytykają braki tej produkcji, to i tak wszyscy kończą swe recenzje w pozytywnym tonie zachęcającym do wybrania się do kina. "Mamma Mia!" to optymistyczna i ciepła opowiastka oparta na wybranych piosenkach ABBY, która nie ma większych ambitnych aspiracji poza chęcią wywołania (u)śmiechu w widzach. I jeśli tak ją potraktujecie, to zapewniam, ze będziecie się wyśmienicie bawic. :)))

27 July 2008

45 minut w czyśccu...

Ugrzęzłam wczoraj na dworcu w Trenton i nie mogłam się z niego wydostac... Pociągi w weekendy w Stanach Zjednoczonych jeżdżą raz na godzinę. Jeśli podróz wymaga przesiadek, to trzeba przygotowac się na spore opóźnienia. To właśnie spotkało mnie wczoraj. Miałam dojechac z Filadelfii do Trenton o 13:54, a następny pociąg na północ New Jersey miałam miec o 14:03. Wydawałoby się, iz 9 minut to dośc czasu na przejście z jednego peronu na drugi. Niestety wjazd do stolicy stanu New Jersey odbywa się ruchem wahadłowym i pierwszeństwo przejazdu mają szybkie pociągi Amtraku, do którego nalezą tory kolejowe. Mój pociąg w związku z tym stał przez 20 minut w odległości około 500 metrów od stacji i kolejno przepuszczał 3 różne pociągi. Do Trenton wjechaliśmy o 14:15 i nie było tam już śladu po moim następnym pociągu. Następny miał planowany odjazd o 15:03, więc jako ze bardzo nie lubię zapyziałego trentońskiego dworca, stwierdziłam, ze wsiądę w ten sam pociąg, którym przyjechałam i ze wrócę do domu. Nie przewidziałam jednak tego, iż pociąg w przeciwnym kierunku odjeżdza o 14:58. Chcąc czy nie chcąc zostałam więc uziemiona na 45 minut na śmierdzącym i zatłoczonym peronie w 30 stopniowym upale bez możliwości znalezienia miejsca siedzącego. I było to w stolicy jednego z najbardziej uprzemysłowionych stanów Ameryki Północnej. Pomyślcie o tym, gdy będziecie narzekac na opóźnione autobusy MPK. Buźka! ;)))

19 July 2008

Kontynuacja religijnego trendu - Czarne Madonny

Nieczęsto ostatnimi czasy kupuję plotkarskie magazyny, bo szkoda mi na nie i czasu i pieniędzy. Złamałam się niedawno na dworcu, gdy zupełnie nie miałam żadnej lektury do pociągu i kupiłam magazyn "People". Znalazłam tam zapowiedź filmu powstającego na podstawie książki Sue Monk Kidd "The Secret Life of Bees" (pol. "Sekretne życie pszczół"):Niezwykle zainteresował mnie ten krótki artykuł, ponieważ pojawiły się tam nazwiska moich ulubionych artystek: Queen Latifah i Alici Keys. Rownież akcja rozgrywająca się w "czarnej Ameryce" lat 60-tych ubiegłego stulecia przykuła moją uwagę, bo ten trudny i przełomowy okres współczesnej historii USA interesuje mnie już od dawna. Kilka dni później w tej samej dworcowej księgarni kupiłam książkę, której okładka wygląda tak:
Jeśli przyjrzycie się bliżej, zobaczycie, iż na słoiku z miodem widnieje wizerunek naszej Matki Boskiej Częstochowskiej:
W książce autorka pisze o Czarnej Madonnie z Breznichar w Bohemii (ang. Black Madonna of Breznichar in Bohemia), ale gdy wpiszemy w Google samo "Black Madonna", to na drugiej pozycji pojawi się nam właśnie Czarna Madonna z Częstochowy. To wyjaśnia oczywiście dlaczego autor okładki umieścił tam ten właśnie wizerunek, ale mnie zainteresowało bardziej to, czy opisywany w książce obraz Matki Boskiej istnieje naprawdę. Poszperałam trochę w Internecie i znalazłam stronę Elli Rozett z opisami roznych wyobrazeń Czarnej Madonny. Jest tam między innymi ten obraz - Czarna Madonna z Březnic w Czechach, których zachodnia częśc historycznie nazywana była w jęzku niemieckiem Böhmen, a w języku angielskim Bohemia.

Březnice i czeska nazwa "Černá madonna Březnická" pasują do angielskiego Breznichar, więc podejrzewam, ze autorka nie wymyśliła "swojej" Czarnej Madonny, ale zapozyczyła ją z Europy Wschodniej. A ja w tym momencie czuję satysfakcję z dobrze wykonanej pracy detektywistycznej zainspirowanej świetną lekturą. :))) No i oczywiście zachęcam Wszystkich do przeczytania tej wzruszającej historii o silnych kobietach i ich przyjaźni. Książka w angielskim oryginale napisana jest pięknym językiem i z tego, co mówi mi Mama polskie tłumaczenie równiez dobrze się czyta.

14 July 2008

Cytat dnia

Oglądnęłam dziś film pt. "Evan Wszechmogący". Taki sobie był to obraz, ale spodobało mi się w nim jedno zdanie wypowiadane przez Boga - Morgana Freemana:
"When we pray for patience, God doesn't make us patient, but give us opportunity to be patient. And when we ask for courage, God doesn't give us courage, but gives us the opportunity to be courageous."

W polskim tłumaczeniu brzmiałoby to zdanie pewnie tak:

"Gdy modlimy się o cierpliwośc, Bóg nie czyni nas bardziej cierpliwymi, ale stwarza dla nas sytuacje, w których możemy wykazac się cierpliwością. A gdy prosimy Boga o odwagę, On nie czyni nas odważnymi, ale daje nam możliwośc bycia odważnymi."

No i tak mi się tu na blogu zrobiło religijnie coś. Ale widac tego w tym momencie potrzebuję. ;)))

13 July 2008

Ulubiona częśc niedzieli

To ta, gdy wracam do domu z kościoła z cotygodniowym biuletynem parafialnym i na drugiej stronie czytam sekcję zatytułowaną "Dobre Uczynki naszych Dzieci". Można tam znaleźc takie oto kwiatki:
- Kelly: "Nie śmiałam się, gdy mój kolega upadł."
- Madison: "Pomogłam mamie zrozumiec mojego brata."
- Kristopher: "Byłem miły dla babci, gdy przyszła do nas w odwiedziny."
- Lily: "Wyszłam, gdy powiedziano mi, abym wyszła."
- Danny: "Pomogłem mamie spac."
- Liana: "Modliłam się za członków naszej rodziny mieszkających w niebie."
I mój osobisty faworyt, niezmiennie od marca 2008:
- Allen: "Nie dokuczałem fryzjerowi, gdy obcinał mi włosy."
Uśmiech po wizycie w kościele, to dobra rzecz. :)))

07 July 2008

W moim magicznym domu...

Co prawda dom i trawnik nie mój (mozna rozpoznac po poziomie zachwaszczenia trawy), ale okolica magiczna jest na pewno. Dziś popołudniu pojawił się w niej ten oto maluch. :)))

05 July 2008

Bańki mydlane :)))

Efekty zabawy w ogrodzie u Teściowej. :)))

04 July 2008

Kawałek domu

Ktoś przesłał mi dzisiaj łańcuszkowego maila z takim oto zdjęciem wykonanym w Bagdadzie:Przedstawia ono żołnierza przycinającego nożyczkami trawę przed swoim namiotem w Iraku. Amerykańską ziemię i nasiona trawy dostał od żony, aby miał przy sobie kawałek domu. Jak często nie zauważamy tego, co nas otocza i dopiero tęsknota ujawnia prawdziwą wartośc drobiazgów.
P.S. Historia ta jest jak najbardziej prawdziwa - sprawdziłam to na stronie snopes.com.

Końca nie widac!...

Niedługo na ekrany kin wchodzi film "The Mummy: The Tomb Of The Dragon Emperor" (pol. "Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka") i w ramach przygotowań w środę i w czwartek cała rodzina oglądała dwie poprzednie "Mumie" ("The Mummy" z roku 1999 i "The Mummy Returns" z 2001).
Ponieważ nie uważam, aby ten film wymagał zaangażowania obojga oczu, wykorzystałam ten czas na krzyżykowanie:
Postęp jest widoczny, ale końca jeszcze nie widac...

Zabawa w chowanego

Padało tu dziś