11 December 2007

Smutku emigranta ciąg dalszy

Próbuję zagadac strach, ale prawda jest taka, że jego nie da się oszukac. Boję się tego, co przyniesie nowy dzień i poranna rozmowa telefoniczna z Mamą. W niedzielę Babcia miała zawał mózgu. Od dwóch dni Jej stan się nie poprawia. Jest częściowo sparaliżowana, nie mówi, nie do końca jest świadoma rzeczywistości. Gaśnie. Nie wiadomo, czy z tego wyjdzie. A moja Mama jest chodzącym smutkiem. A mnie z Nimi tam nie ma. Cena dokonywanych przeze mnie wyborów jest czasami bardzo wysoka. Coraz bardziej nienawidzę bycia emigrantem. Nie umiem nim byc...

Międzyświątecznie

Przed domem mojego Teścia już usadowił się Mikołaj.
A nad Jego głową wciąż przechadzają się złośliwe halloweenowe koty. ;)))

Happy Chanukkah

Filadelfia, kampus UPenn, 11 grudnia 2007 około godziny 19.

08 December 2007

Zaburzona symetria

Kiedyś stały sobie tutaj dwa bliźniacze drzewa, a teraz jest tylko drzewo i pieniek...

Idzie zima

W czwartek była u nas ostra ślizgawka na chodnikach, a dziś znalazłam taki pasek "Peanuts" w swojej skrzynce e-mailowej. :)))

05 December 2007

Naturalna koronka

Timik zrobił dziś wieczorem to zdjęcie, gdy wynosił śmieci:
Lubię śnieg. :))) Żeby tylko jeszcze przestało tak strasznie wiac...

Święta już za pasem

W sobotę wybieramy się do teściowej piec świąteczne ciasteczka. Taka tu jest tradycja. Taka zresztą sama jak w rodzinnym domu Sonji w Bambergu. :))) I w związku z tym, że te bożonarodzeniowe ciasteczka kojarzą mi się przede wszystkim z czterema latami spędzonymi we Frankonii, postanowiłam w tym roku przygotowac słodkości rodem z Niemiec. Na mojej liście znalazły się ciasteczka anyżowe ze Szwabii (Springerle), Pfeffernüsse (czyli pikante ciasteczka z dodatkiem pieprzu), migdałowe półksiężyce (Mandel-Halbmonde) i ciasteczka miodowe (Honigplatzchen). Przy okazji przeglądania przepisów i wypisywania potrzebnych artykułów okazało się, iż do ciasteczek pieprzowych potrzebuję kandyzowanej skórki pomarańczowej. Więc jak na dobrą gospodynię przystało zabrałam się wczoraj do roboty.
A dziś moja pracowitośc została nagrodzona tymi czterema uroczymi słoiczkami. :))) A przy okazji w domu zapanowała świąteczna atmosfera i przywołane zostały najlepsze wspomnienia z mojego domu rodzinnego, gdzie Mama zawsze przed Świętami prosiła mnie o jedzenie kilogramowych ilości pomarańczy, aby móc smażyc ich skórki.

04 December 2007

Dla niedowiarków

Chrystus naprawdę przyszedł na świat i każdego roku przez cały grudzień świeci sobie w moim miasteczku wraz z Maryją, Józefem i Gwiazdą Betlejemską.

Spóźnione dziękczynienie

Wiatr wieje w naszej części świata tak okrutny, że złamał wczoraj drzewo rosnące przed bliźniakiem naszego domu. Żeby oczywiście było jeszcze bardziej interesująco i dramatycznie, drzewo spadło na właśnie odebrane z naprawy Volvo mamy naszej sąsiadki. Tak w ogóle, to ludzie mieszkający obok nas doświadczają ostatnimi tygodniami niepokojów oraz nieprzewidywalności roku Ognistej Świni (który na szczęście powoli zbliża się ku końcowi). Wspomniana już wcześniej mama sąsiadki kilka tygodni temu pochowała swoją siostrę, a jej własna mama jest umierająca. Poza tym jej kot jest ciężko chory, a wnuk od dwóch miesięcy przebywa w areszcie. Sytuacja więc jest generalnie nie do pozazdroszczenia. I jak zawsze w takich przypadkach odzywa się we mnie pokorna wdzięcznośc dla losu za to, co mam i za to, co jeszcze nie zostało mi odebrane.

02 December 2007

Znalazłam jeszcze kilka zdjęc...

Już chyba jedne z ostatnich wartych pokazania zdjęc, które zrobiłam w czasie mojej wizyty w Krakowie.



29 November 2007

Płaziniec

Mój mąż, który niezbyt wiele wie o hodowaniu roślin domowych, nieopatrznie postawił w czasie przygotowań do malowania jednego z moich ulubieńców (Nephthytis podophyllum) tuż pod sufitem na samej górze segmentu. No i w związku z tym, biedna roślinka w poszukiwaniu światła troszkę się mi położyła i wygląda teraz tak:

Ciekawa jestem, czy uda się jej podnieśc... Ah ci mężczyźni. ;)))

27 November 2007

Marquez i cenzura obyczajowa



W najnowszym numerze magazynu TIME znalazłam tą oto notkę na temat książki Marqueza "Rzecz o mych smutnych kurwach". W Iranie cenzura tutułu poszła o jeszcze krok dalej niż w Polsce i pozycja, którą możemy w naszych księgarniach znaleźc pod tytułem "Rzecz o mych smutnych dziwkach", tam sprzedana została jako "Rzecz o mych smutnych ukochanych". Ciekawy jaki tytuł nadałby tej powieści cenzor z Korei Północnej?... Ja proponuję "Rzecz o mych smutnych pięknych kuzynkach".

Wtorek - Pokerzysta, Żołądkowa i Gra ;)))

Nie mogłam sobie odmówic przyjemności zakupu tej edycji Żołądkowej, która była dostępna w sklepie Baltony na lotnisku w Warszawie. Kwintesencja życia. ;)))

25 November 2007

Ja - ogrodniczka

Udało mi się rozmnożyc fiołka z listków, choc Tim poważnie wątpił w moje umiejętności! Lubię, gdy coś mi się udaje. :)))

Malowania dzień czwarty

Wszystkie ściany już pokryte są dwoma warstwami farby i teraz malujemy obklejone taśmą detale. Póki co nie wygląda to ładnie, ale Tim mówi, że zawsze tak jest, gdy pierwszy raz maluje się ciemną farbą coś jasnego. Zobaczymy. Póki co kręci mi się w głowie od malowania na leżąco. No nic, wracam na dół, coby mąż się nie złościł za bardzo. Buźka!

24 November 2007

Nasza klasa

Dzięki Dzinkowi i Jej opisowi na GG, odkryłam wczoraj portal www.nasza-klasa.pl. Stronka działa z przerwami, bo serwery nie wytrzymują obciążenia, ale ja już zdołałam odnaleźc swoją koleżankę z liceum, o której coś często ostatnimi dniami myślałam. No i obudziła się we mnie również na nowo nadzieja, że uda się w końcu zebrac naszą klasę na mocno spóźnione obchody 10-lecia matury. ;)))

Cukierkowo, ale przecież o to właśnie chodziło

W ramach poprawiania nastroju przy moim całkiem świeżutkim przeziębieniu wybraliśmy się dziś z Timem do kina na film pt. "August Rush". Film absolutnie zjechany przez profesjonalnych krytyków i jednocześnie wysoko oceniany przez widzów napełnił nas uśmiechem na cały wieczór. Prosta historia o chłopcu z bidula, który wszędzie dokoła siebie słyszy muzykę i który uparcie wierzy, że dzięki muzyce zdoła odnaleźc swoich rodziców. Prosta historia pięknie opowiedziana i pozostawiająca ciepło i spokój w sercu. Bo przecież do tego, żeby było dobrze na świecie potrzeba nam oprócz Katharsis najambitniejszych greckich tragedii, również słodkich bajek o pięknych zakończeniach.

23 November 2007

Wspomnienie - Julia i ja

Black Friday

5 rano, wejście do sklepu zabawkowego Toys'R'Us:
5:30 wejście do sklepu z grami wideo w galerii handlowej:
Jednym słowem do Świąt Bożego Narodzenia już bardzo blisko.
Idę teraz spac, bom zmęczona bardzo.

22 November 2007

Kolory, kolory, kolory

Tak się rozochociłam moimi wczorajszymi zdjęciami, że dziś rano przed rozpoczęciem malowania jeszcze raz pobiegłam do parku. :)))