23 August 2008

Ptasi update

Słowo o darmowej jadłodajni rozeszło się po okolicy, ale póki co karmnik przyciąga głównie wróble i wrony. Z aparatem w dłoni czekamy nadal na kardynała.


17 August 2008

Zasoby ptasie

Przed sekundką dokładnie siedziałam w dużym pokoju i przez okno zobaczyłam, że na naszym patio siedzą trze (!!!) kardynały. Jeden nawet podszedł nawet do drzwi i zaglądną do środka. :))) I nie muszę chyba nawet dodawac, że w dziobku trzymał ziarenko z naszego karmnika. :)))

Ciąg dalszy galerii przedmiotów niekoniecznie pierwszej potrzeby

Owszem potrzebowaliśmy nowej mydelniczki w naszej łazience, ale niekoniecznie musiała ona miec taką formę i jeszcze dodatkowo występowac w parze ze stojakiem do szczoteczek do zębów. ;)))

16 August 2008

Zaproszenie na herbatkę

Przy okazji wizyty w hipermarkecie w bazie wojskowej jak zwykle wróciliśmy do domu nie tylko z produktami niezbędnymi. Tym razem oczy nasze cieszy ten nostalgiczny zestaw herbatkowy z Bolesławca:
Mam nadzieję, że wkrótce ktoś z Was w końcu zadzwoni do moich drzwi. ;)))

Dokarmiamy z nadzieją na piękne zbliżenia interesujących ptaków

Kupiliśmy dziś ten oto karmnik oraz 3 różne rodzaje mieszanek ziarenkowych:
Teraz siedzę i poleruję obiektyw w oczekiwaniu na pojawienie się kardynała. :)))

Już zostały tylko koraliki

Aktualny obraz z frontu hafciarskiego:

15 August 2008

Stan umysłu osoby z doktoratem: Wiem, że nic nie wiem

Niektorzy z Was juz moga zaczac mi zazdroscic!... ;)))

Dzisiaj dokladnie o 10:10 kupilam bilety na koncert Nicka Cave'a! Dodac musze, ze sprzedaz rozpoczela sie o 10 rano, wiec tym razem nie przegapilam okazji, jak mialo to miejsce przy koncercie Alici Keys. 7 pazdziernika zobacze wystep kolejnego artysty obok Tori Amos, jakiego w spuzciznie zostawil mi Lukasz S. ;))) Pomimo ogromnej radosci jest we mnie tez odrobina obawy, bo wnioskujac ze zdjecia ponizej, Nick odrobine sie zmienil przez te lata... Miejmy nadzieje, ze tylko wizualnie (tak, tak, przyznaje sie bez bicia, ze nie znam ostatniej plyty "Dig!!! Lazarus Dig!!!").

Powodem naszego istnienia na świecie wg Fistaszków jest uszczęśliwianie innych

Niektórzy z nas faktycznie powinni zostac odesłani za niewypełnianie przypisanych im obowiązków...

01 August 2008

Pokój Jego Duszy

Babcia zawsze powtarzała, że lata przestępne to są złe lata. Może coś w tym jest... Dzisiaj odszedł mój Wujek-Teśc. Będziemy za Nim bardzo tęsknic.

29 July 2008

Aktualizacja z frontu hafciarskiego

Chyba już najwyższy czas, żeby zacząc rozglądac się za ramą, w którą oprawione zostanie moje dzieło... ;)))

28 July 2008

A myslalam, ze niewiele juz moze mnie zdziwic...

Jezdzac codziennie pociagiem do Filadelfii przyzwyczilam sie juz do widoku kobiet odprawiajacych swoje poranne oblucje. Widzialam pania wklepujaca w twarz krem nawilzajacy. Regularnie siada kolo mnie inna pani, ktora przez cale 40 minut wspolnego podrozowania naklada makijaz, poczawszy od plynnego podkladu, a na rozu na policzkach skonczywszy. Widzialam kobiety szczotkujace wlosy i pilujace paznokcie. Wydawalo mi sie, ze widzialam juz wszystko, ale oczywiscie nie docenilam poziomu ekshibicjonizmu Amerykanek i dzisiaj naprawde zdziwilam sie, gdy zobaczylam dziewczyne skubiaca brwi w pociagu. "Co kraj to obyczaj" powinnam sobie powiedziec i dodac moze jeszcze, "ze jesli wszedles miedzy wrony, to musisz krakac tak, jak one", ale ja wciaz nie moge sie do tego typu zachowan przyzwyczaic...

MAMMA MIA!

Krytyk z magazynu TIME tak podsumował występ Meryl Streep w kinowej wersji musicalu z piosenkami ABBY pt."Mamma Mia!":
Martwię się, że gdy pewnego dnia Meryl Streep umrze i trafi do aktorskiego Nieba, przyjmujący ją anioł powie tak: "Na tej szali kładę dekady twoich transcendentalnych występów, a na tej to coś zwane "Mamma Mia!". Odejdź!
Ale choc recenzenci wytykają braki tej produkcji, to i tak wszyscy kończą swe recenzje w pozytywnym tonie zachęcającym do wybrania się do kina. "Mamma Mia!" to optymistyczna i ciepła opowiastka oparta na wybranych piosenkach ABBY, która nie ma większych ambitnych aspiracji poza chęcią wywołania (u)śmiechu w widzach. I jeśli tak ją potraktujecie, to zapewniam, ze będziecie się wyśmienicie bawic. :)))

27 July 2008

45 minut w czyśccu...

Ugrzęzłam wczoraj na dworcu w Trenton i nie mogłam się z niego wydostac... Pociągi w weekendy w Stanach Zjednoczonych jeżdżą raz na godzinę. Jeśli podróz wymaga przesiadek, to trzeba przygotowac się na spore opóźnienia. To właśnie spotkało mnie wczoraj. Miałam dojechac z Filadelfii do Trenton o 13:54, a następny pociąg na północ New Jersey miałam miec o 14:03. Wydawałoby się, iz 9 minut to dośc czasu na przejście z jednego peronu na drugi. Niestety wjazd do stolicy stanu New Jersey odbywa się ruchem wahadłowym i pierwszeństwo przejazdu mają szybkie pociągi Amtraku, do którego nalezą tory kolejowe. Mój pociąg w związku z tym stał przez 20 minut w odległości około 500 metrów od stacji i kolejno przepuszczał 3 różne pociągi. Do Trenton wjechaliśmy o 14:15 i nie było tam już śladu po moim następnym pociągu. Następny miał planowany odjazd o 15:03, więc jako ze bardzo nie lubię zapyziałego trentońskiego dworca, stwierdziłam, ze wsiądę w ten sam pociąg, którym przyjechałam i ze wrócę do domu. Nie przewidziałam jednak tego, iż pociąg w przeciwnym kierunku odjeżdza o 14:58. Chcąc czy nie chcąc zostałam więc uziemiona na 45 minut na śmierdzącym i zatłoczonym peronie w 30 stopniowym upale bez możliwości znalezienia miejsca siedzącego. I było to w stolicy jednego z najbardziej uprzemysłowionych stanów Ameryki Północnej. Pomyślcie o tym, gdy będziecie narzekac na opóźnione autobusy MPK. Buźka! ;)))

19 July 2008

Kontynuacja religijnego trendu - Czarne Madonny

Nieczęsto ostatnimi czasy kupuję plotkarskie magazyny, bo szkoda mi na nie i czasu i pieniędzy. Złamałam się niedawno na dworcu, gdy zupełnie nie miałam żadnej lektury do pociągu i kupiłam magazyn "People". Znalazłam tam zapowiedź filmu powstającego na podstawie książki Sue Monk Kidd "The Secret Life of Bees" (pol. "Sekretne życie pszczół"):Niezwykle zainteresował mnie ten krótki artykuł, ponieważ pojawiły się tam nazwiska moich ulubionych artystek: Queen Latifah i Alici Keys. Rownież akcja rozgrywająca się w "czarnej Ameryce" lat 60-tych ubiegłego stulecia przykuła moją uwagę, bo ten trudny i przełomowy okres współczesnej historii USA interesuje mnie już od dawna. Kilka dni później w tej samej dworcowej księgarni kupiłam książkę, której okładka wygląda tak:
Jeśli przyjrzycie się bliżej, zobaczycie, iż na słoiku z miodem widnieje wizerunek naszej Matki Boskiej Częstochowskiej:
W książce autorka pisze o Czarnej Madonnie z Breznichar w Bohemii (ang. Black Madonna of Breznichar in Bohemia), ale gdy wpiszemy w Google samo "Black Madonna", to na drugiej pozycji pojawi się nam właśnie Czarna Madonna z Częstochowy. To wyjaśnia oczywiście dlaczego autor okładki umieścił tam ten właśnie wizerunek, ale mnie zainteresowało bardziej to, czy opisywany w książce obraz Matki Boskiej istnieje naprawdę. Poszperałam trochę w Internecie i znalazłam stronę Elli Rozett z opisami roznych wyobrazeń Czarnej Madonny. Jest tam między innymi ten obraz - Czarna Madonna z Březnic w Czechach, których zachodnia częśc historycznie nazywana była w jęzku niemieckiem Böhmen, a w języku angielskim Bohemia.

Březnice i czeska nazwa "Černá madonna Březnická" pasują do angielskiego Breznichar, więc podejrzewam, ze autorka nie wymyśliła "swojej" Czarnej Madonny, ale zapozyczyła ją z Europy Wschodniej. A ja w tym momencie czuję satysfakcję z dobrze wykonanej pracy detektywistycznej zainspirowanej świetną lekturą. :))) No i oczywiście zachęcam Wszystkich do przeczytania tej wzruszającej historii o silnych kobietach i ich przyjaźni. Książka w angielskim oryginale napisana jest pięknym językiem i z tego, co mówi mi Mama polskie tłumaczenie równiez dobrze się czyta.

14 July 2008

Cytat dnia

Oglądnęłam dziś film pt. "Evan Wszechmogący". Taki sobie był to obraz, ale spodobało mi się w nim jedno zdanie wypowiadane przez Boga - Morgana Freemana:
"When we pray for patience, God doesn't make us patient, but give us opportunity to be patient. And when we ask for courage, God doesn't give us courage, but gives us the opportunity to be courageous."

W polskim tłumaczeniu brzmiałoby to zdanie pewnie tak:

"Gdy modlimy się o cierpliwośc, Bóg nie czyni nas bardziej cierpliwymi, ale stwarza dla nas sytuacje, w których możemy wykazac się cierpliwością. A gdy prosimy Boga o odwagę, On nie czyni nas odważnymi, ale daje nam możliwośc bycia odważnymi."

No i tak mi się tu na blogu zrobiło religijnie coś. Ale widac tego w tym momencie potrzebuję. ;)))

13 July 2008

Ulubiona częśc niedzieli

To ta, gdy wracam do domu z kościoła z cotygodniowym biuletynem parafialnym i na drugiej stronie czytam sekcję zatytułowaną "Dobre Uczynki naszych Dzieci". Można tam znaleźc takie oto kwiatki:
- Kelly: "Nie śmiałam się, gdy mój kolega upadł."
- Madison: "Pomogłam mamie zrozumiec mojego brata."
- Kristopher: "Byłem miły dla babci, gdy przyszła do nas w odwiedziny."
- Lily: "Wyszłam, gdy powiedziano mi, abym wyszła."
- Danny: "Pomogłem mamie spac."
- Liana: "Modliłam się za członków naszej rodziny mieszkających w niebie."
I mój osobisty faworyt, niezmiennie od marca 2008:
- Allen: "Nie dokuczałem fryzjerowi, gdy obcinał mi włosy."
Uśmiech po wizycie w kościele, to dobra rzecz. :)))

07 July 2008

W moim magicznym domu...

Co prawda dom i trawnik nie mój (mozna rozpoznac po poziomie zachwaszczenia trawy), ale okolica magiczna jest na pewno. Dziś popołudniu pojawił się w niej ten oto maluch. :)))

05 July 2008

Bańki mydlane :)))

Efekty zabawy w ogrodzie u Teściowej. :)))

04 July 2008

Kawałek domu

Ktoś przesłał mi dzisiaj łańcuszkowego maila z takim oto zdjęciem wykonanym w Bagdadzie:Przedstawia ono żołnierza przycinającego nożyczkami trawę przed swoim namiotem w Iraku. Amerykańską ziemię i nasiona trawy dostał od żony, aby miał przy sobie kawałek domu. Jak często nie zauważamy tego, co nas otocza i dopiero tęsknota ujawnia prawdziwą wartośc drobiazgów.
P.S. Historia ta jest jak najbardziej prawdziwa - sprawdziłam to na stronie snopes.com.

Końca nie widac!...

Niedługo na ekrany kin wchodzi film "The Mummy: The Tomb Of The Dragon Emperor" (pol. "Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka") i w ramach przygotowań w środę i w czwartek cała rodzina oglądała dwie poprzednie "Mumie" ("The Mummy" z roku 1999 i "The Mummy Returns" z 2001).
Ponieważ nie uważam, aby ten film wymagał zaangażowania obojga oczu, wykorzystałam ten czas na krzyżykowanie:
Postęp jest widoczny, ale końca jeszcze nie widac...

Zabawa w chowanego

Padało tu dziś

29 June 2008

A tak się coś jakoś ostatnio nie za bardzo czuję...

Może dlatego, że zdjęc mało robię, a może dlatego, że się nie przykładam do haftowania, a może dlatego, że jestem strasznie zmęczona. Jaki by to nie był powód, fakt jest taki, że coś mi smutno ostatnimi dniami jest. Miejmy nadzieję, że lipiec przyniesie więcej uśmiechu.

28 June 2008

Ptaki jak z Hitchcocka

Wygląda na to, że gołębiaki obgadały nas w okolicy i że nasłały na nas płatnych ptasich morderców. Przedrzeźniacze z rodziny Mimidae zagnieździły się w krzaku na przodzie domu i chyba się tam nawet rozmnożyły, ponieważ są bardzo agresywne. Kilka dni temu chciałam wyciągnąc pocztę ze skrzynki przed wejściem do domu i dwa razy oberwałam od ptaka w tył głowy. :((( Teraz używamy bocznych drzwi, a pocztę wyjmujemy bardzo szybko i w pozycji pochylonej. Poniżej zamieszczam galerię bojowych min i spojrzeń jednego z troskliwych rodziców:
- "Skanowanie okolicy"
- "Oj ty mi się bratku wcale nie podobasz"
- "Drażnisz mnie człowieku. Idź już sobie, bo nie ręczę za siebie"Szkoda tylko, że nie nagrałam bojowych dźwięków, jakie wydaje.

27 June 2008

Smutno...

Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że 23 czerwca zginął w Iraku jeden z byłych kadetów Tima, 30-letni kapitan Gregory T. Dalessio. Pokój Jego Duszy.

18 June 2008

Byliśmy dziś z Timem na spacerze nad Delaware River

Lacznosc z Krakowem...

Ci, ktorzy znaja mnie od dawna wiedza o glebokich uczuciach, jakie swojego czasu zywilam do mojego licealnego kolegi, Adama K. I choc teraz Adam jest mezem i ojcem, to zmienil sie niewiele i nadal przede wszystkim jest poeta i muzykiem. Zaluje niezwykle, ze nie moge byc na najblizszym koncercie Jego nowej grupy Tourette, ale Wszystkich moich krakowskich Przyjaciol serdecznie zapraszam we wtorek do klubu PRL przy ulicy Garncarskiej.

14 June 2008

Smak Hollywood

Pobyt w Ameryce ma czasami pewne plusy. Jednym z nich jest mozliwosc obserwowania wydarzen, ktore pozniej beda ogladane na calym swiecie. Tak sie tez stalo w zeszlym tygodniu, kiedy to na kampusie UPenn, tuz obok mojego instytutu, krecono sceny do najnowszego filmu Michaela Bay'a "Transformers 2: Revenge of the Fallen". Ponizej zdjecie "z planu", ktore znalazlam na stronie SuperHeroHype.com. Ponoc Shia LaBeouf tez tam byl. ;)))

Reklama toaletowa

Gdy przyjechałam do Stanów dwa lata temu, zupełnie instynktownie i bez oglądania reklam zaczęłam do naszego domu kupowac papier toaletowy Cottonelle. Zapewne stało się to przede wszystkim dzięki uroczemu szczeniaczkowi, który widnieje na każdym opakowaniu:

Na początku tego roku firma Kimberly-Clark produkująca Cottonelle rozpoczęła ogromną kampanię reklamową pod hasłem "Be kind to your behind", czyli w wolnym, a dosłownym tłumaczeniu "Bądź miły dla swojego tyłka".
Przez dwa miesiące cała stacja kolejowa w Philly była obklejona billboardami reklamującymi papier toaletowy. Hasła utrzymane w dwuznacznym tonie drażniły mnie i za każdym razem, gdy przechodziłam obok nich, myślałam o sfotografowaniu ich i zamieszczeniu na blogu. Ale jak to zwykle ze mną bywa, na stację wpadam i wypadam w ogromnym pośpiechu i nigdy nie znalazłam na to czasu. Kilka tygodni temu ich miejsce zajęła inna kampania, a ja zapomniałam o humorze toaletowym Cottonelle. Tym niemniej jednak, wczoraj po zobaczeniu taksowki, która na dachu miała umieszczone jedno z haseł kampanii: "Błyszczymy tam, gdzie słońce nie dochodzi" (ang. "We shine where the sun don't"), postanowiłam napisac kilka słów. Poszperałam tez trochę w internecie i okazało się, ze nie jestem odosobniona w mych mieszanych uczuciach względem plebejskiego humoru kampanii. Na jednym z blogów znalazłam rowniez zdjęcia posterów z nowojorskiego metra:I w tym całym moim oburzeniu nie chodzi o to, ze ktoś obraza moje uczucia, ale o to, ze jednak publiczna rozmowa na temat wypróznień i komfortu mojego odbytu jest dla mnie po prostu niesmaczna. No ale w sumie mogłam taką formę reklamy przewidziec, gdybym tylko wcześniej uświadomiła sobie, czemu szczeniak zdobi produkty Cottonelle... Angielskie słowo pup (szczenię) bardzo przypomina inne słowo: poop (kupa). Tak więc od samego początku dałam się złapac niewybrednemu żartowi amerykańskich copywriterów. ;)))

04 June 2008

Lęki bardziej lub mniej uzasadnione

Tim zadecydował, że już nie może dłużej czekac i że w końcu musi przyciąc gałęzie drzewu, na którym rezyduje rodzina gołębiaków. Sprawdził, że młode siedzą same w gnieździe, stwierdził, że rodzice pewnie wybrali się na poszukiwanie kolacji i z zapałem zabrał się do roboty. Wybrał najniżej nad chodnikiem zwisającą gałąź i jednym ruchem swojego sprytnego ustrojstwa ją obciął... jak się okazało razem z gołębiakową mamą siedzącą na jej końcu. Ogluszona ptaszyna spadla na chodnik, a tata maleństw szybko do niej podfrunął i delikatnie odprowadził (dosłownie!) pod krzak. W tym samym czasie młodsze z dzieci wyskoczyło z gniazda na najbliżej położoną gałąź. Nieporadnie zaczęło po niej chodzic rozglądając się dokoła i wybierając dalszą drogę. Dosyc sprytnie zaczęło skakac coraz wyżej i wyżej. Po chwili dołączył do niego starszy brat i po krótkiej wspinaczce zasiedli razem gdzieś w połowie wyskości drzewa. Tim ostrożnie, aby jeszcze bardziej nie przestraszyc ptaków, zaczął obcinac dalsze gałęzie. Rodzice młodych ptaków patrzyli na to wszystko z pobliskiego dachu. Po zakończonej pracy poszliśmy razem z Timem do domu i gdy dwie godziny później sprawdziłam drzewo, ani dorosłych, ani młodych gołębiaków już tam nie było. Nie ma ich do tej pory, a minęły już dwa dni... Zamartwiam się tym i dzielę się swoimi obawami z mężem:

Il: A co będzie jak już nigdy nie wrócą?...

Tim: To osiedli się tam kolejna rodzina.

Il: A co się stanie jeśli te gołębiaki rozpowiedzą po okolicy, że nasze drzewo nie jest dobrym miejscem dla dzieci i że my nie jesteśmy dobrymi gospodarzami?...

Tim: Ty to masz chyba jakas obsesje - myslisz ze nawet ptaki o Tobie rozmawiaja...

03 June 2008

Ornitologicznie

Odkryłam wczoraj na ozdobnej śliwie za domem kolejne gniazdo, w którym do wyfrunięcia przygotowują się małe robiny:
A przed domem latac uczy się młodszy z nowych gołębiaków:
Podczas, gdy jego rodzice oddają się czułej toalecie na dachu naszego domu:

Wiosna jest najlepszą ze wszystkich pór roku. :)))

Czytam, słucham, oglądam...

Kolejny "chiński kryminalł" autorstwa Lisy See. Jest to druga częśc serii, więc do przeczytania pozostała mi już tylko pierwsza... Alternatywny porządek czytania. ;)))
Najnowszy album Matchbox Twenty - częściowo nowy, choc w przeważającej części Greatest Hits. No i dobrze. :)))
Ostatnią serię "Seksu w wielkim mieście" w ramach przygotowań do kinowej kontynuacji, którą obowiązkowo nalezży zobaczyc, pomimo złych recenzji... ;)))

02 June 2008

Kopciuszek w sobotę był na balu...

i nawet nie pogubił srebrnych pantofelków z kryształkami od Swarovskiego... ;PPP