


Dzisiaj, jak za starych dobrych czasow u Stamma, chyba bede w labie nocowac. Szefowa chce zobaczyc wynik JUTRO. Zero dyskusji. Jedynym co Ja usprawiedliwia jest to, iz Jej jutrzejszy eksperyment zalezy od mojego dzisiejszego. No i poza tym jest szefem...
A tak w ogole, to komiks "Piled Higher and Deeper" pokazuje jak standardowym i przewidywalnym bylo do niedawna moje zycie. Polecam wszystkim, zarowno tym, ktorzy jeszcze sa przed obrona, jak i tym, ktorzy dopiero co sie obronili.
Nie da sie ukryc, Polska to kraj przedziwny. Ale i tak za nim tesknie.
A przynajmniej mój gust filmowy tam zmierza. Przy okazji dzisiejszego święta wybraliśmy się z Timem do kina na "Transformers", filmową wersję kreskówki z lat 80tych. Możecie wierzyc mi, lub nie, ale nawet na tym filmie zdołałam się popłakac. No i co ja mam z sobą zrobic?...
Właśnie odkryłam, że w internecie mogę oglądac, niemoalże na bieżąco, lokalne wiadomości z Krakowa. No wiem, że na niewiele mi się to przyda, ale przynajmniej będę miała poczucie kontaktu z domem.
Obcinanie gałęzi tak mi się spodobało, że kontynuowałam to zajęcie przez cały wieczór wycinając zeschnięte części krzewu bukszpanowego. Efekt nie nadaje się do publikacji... Nie należy dawac ostrych narzędzi wariatkom. Tim już o tym wie...

Dotarliśmy w końcu na wystawę Ike Taiga i Tokuyama Gyokuran. I chociaż było to wyjście przeze mnie tak ogromnie wyczekiwane, nie rozczarowałam się. Zwoje, wachlarze i parawany czarują i zachwycają. Obrazy i kaligrafia niedoścignione. Kompletny katalog wystawy dostępny do wglądu w naszym salonie. :)))

Na zdjęciach możecie podziwiac (to informacja dla moich niekrakowskich Przyjaciół) Dąb Lokacyjny oraz Pomnik Tadeusza Rejtana. Oba pojawiły się w Mieście przy okazji obchodów 750-lecia lokacji.
Wiem, wiem, że pewnie taki obraz będzie można znaleźc w co piątym amerykańskim domu należącym do przedstawicieli klasy średniej, ale coś mnie w nim urzekło. Znana w końcu jestem z mojej miłości do orientu, wizerunków Buddhy i storczyków. A tytuł obrazu jest właśnie "Buddha Orchid". Artystka odpowiedzialna za jego popełnienie to Liz Jardine. No i niech sobie będzie jednym z miliona jednakowych. Pasuje do naszej biblioteki i już. A ściany w niej będą w kolorze zurawinowym...
Okazało się też, że w końcu rozkwitła nasza pnąca róża:
Timi tak zmotywowany urokiem naszego krajobrazu zaczął siac trawę i podlewac krzewy:
A teraz zjemy lody i gdy Timik będzie się relaksował przy drugiej serii "Smallville", ja troszkę poprasuję. Dobrej nocy życzę tym, którzy są w mojej strefie czasowej, ciepłych snów wszystkim w Europie i dobrego dnia Ulenie w Australii. :)))
Dzisiaj odbył się bieg Running for Cover mający na celu zebranie funduszy na badania nad melanomą. Timik też w nim startował i całkiem nieźle się spisał, chociaż jednak szefowa okazała się od Niego szybsza. Oprócz dorosłych, dzieci i niemowląt w wózkach, na starcie pojawili się też tacy zawodnicy:
"Sztukmistrz z Lublina" Singera. Wstyd sie przyznac, ale wczesniej nigdy Jego ksiazek nie czytalam.
A w najblizszych planach mam jeszcze odwiedzenie wystawy japonskich artystow Ike Taiga i Tokuyama Gyokuran w Filadelfijskim Muzeum Sztuki oraz przeczytanie powiesci Orhana Pamuka "Nazywam sie czerwien". I caly czas mam nadzieje, ze w koncu uda sie nam z Timem wybrac na Broadway zobaczyc "Les Miserables".
"Proszę, czy mogę pogładzić twój miękki tyłeczek?". Zastanawiam sie, jakie bylyby reakcje, gdyby mlody Polak zadal takie pytanie przygodnie poznanej kobiecie w Londynie, czy w Dublinie. Czy zostalby oskarzony o szowinizm i momentalnie zlinczowany? Czy tez zostalby po prostu zignorowany jako niegrozny polski pijaczek? Jak zachowalaby sie Angielka slyszac takie pytanie? Co zrobiliby obecni na miejscu Anglicy?