Już w lutym wybieramy się na wystawę malarstwa Fridy Kahlo w PMA!
Nie polecam natomiast najnowszego hitu Willa Smitha "I Am Legend". Przez półtorej godziny siedziałam w kinie z napiętym każdym mięśniem mojego ciała, co w efekcie zmieniło się później w gigantyczny ból głowy. Film, jak zresztą każdy film Willa Smitha, jest rewelacyjnie zrealizowany i w sumie do niczego nie można się w nim przyczepic, ani do efektów specjalnych, ani do gry aktorskiej, ani nawet do fabuły. Ale jednak coś mi w nim nie podoba. Może to, że cały problem ze zmutowanym wirusem atakującym ludzi jest zbyt realistyczny aby mógł byc rozrywkowy?... W ramach antidotum obejrzeliśmy w domu "10 things I hate about you", mój ukochany film odmóżdżający. ;)))
Jeśli chodzi o lekturę, to tak jak pisałam wcześniej podróżuję teraz z pierwszą częścią "mrocznej" trylogii Phillipa Pullmana. A niedawno skończyłam czytac najnowszą książkę Jonathana Carrolla "Zakochany Duch". Muszę chyba przeczytac powtórnie "Krainę Chichów", aby przekonac się, czy to ja już wyrosłam z zachwytu nad Jego twórczością, czy też może po prostu Jego pisanie staję się coraz mniej atrakcyjne.
A na moim iPodzie króluje Alicia Keys ze swoim najnowszym albumem "As I Am" na przemian z zeszłorocznym albumem Nelly Furtado "Loose" i koncertem Tori Amos nagranym w Filadelfii.
W dodatku również jedyną tradycyjną przysłaną z Europy. Dziękuję Ewuniu serdecznie. Za to, że Ci się chce i za to, że pamiętasz o tym, co dla mnie ważne. :)))
Dzisiaj moja żółta różyczka została ogłoszona Różą Dnia na Flickr. :))) To mój pierwszy mały sukces fotograficzny. :)))Tak dzisiaj było w południe w moim miasteczku:
Bardzo przepraszam za jakośc nagrania, ale jest to pierwsza moja próba. Chciałam, abyście mogli nie tylko zobaczyc obraz, ale również usłyszeli dźwięk syren strażackich. (w pierwotnej wersji postu stało w tym miejscu "syrenżackich" i stąd przyjazna uszczypliwośc w komentarzu Szabli ;PPP). :)))
Wczoraj oglądnęliśmy przepiękny film zrealizowny na podstawie pierwszej części trylogii Philipa Pullmana "Mroczne Materie", zatytułowanej "Złoty Kompas" (w polskim tłumaczeniu znanej również jako "Zorza Północna"). Przyznaję się, że książek nie przeczytałam, choc Samantha przyniosła mi je, gdy tylko dowiedziała się, że realizowany jest film. Jakoś tak głupio było mi czytac książki dla dzieci. Ale po zobaczeniu filmu wszystkie 3 tomy wylądowały już na moim biurku i nie odpuszczę dopóki nie dowiem się, jak historia się kończy. A film polecam bardzo serdecznie, zwłaszcza tym, którzy lubią "Opowieści z Narnii".
Dlaczego o tym piszę, wyjaśni się, gdy tylko zaczniecie czytac bądź oglądac "Złoty kompas". :)))
Ale przynajmniej teraz mogę się pochwalic choinką przygotowaną do świąt i tym, że chyba po raz pierwszy wszystkie prezenty mam zapakowane już na tydzień przed wigilią. :)))
A tak w ogóle, to większośc członków rodziny dostanie w tym roku prezenty własnoręcznie przeze mnie wykonane. Przez ostatni rok zrobiłam wiele zdjęc przy okazji różnych spotkań rodzinnych i postanowiłam je spożytkowac przygotowując kolaże. Ja bym się cieszyła z takiego prezentu, ale zobaczymy jak zareaguje rodzina. ;)))
A dziś moja pracowitośc została nagrodzona tymi czterema uroczymi słoiczkami. :)))
A przy okazji w domu zapanowała świąteczna atmosfera i przywołane zostały najlepsze wspomnienia z mojego domu rodzinnego, gdzie Mama zawsze przed Świętami prosiła mnie o jedzenie kilogramowych ilości pomarańczy, aby móc smażyc ich skórki.

